Zmiana kodu, czwórka z przodu. 40. urodziny Jacka B±ka

W niedzielę Jacek B±k skończył 40 lat. W piłce nożnej na poważnie zaistniał w Motorze Lublin, a jak przyszło skończyć grę, to z piłki nie odszedł, tylko... wrócił do Motoru. Oto kilka ciekawych chwil z kariery tego zawodnika, z pewno¶ci± jednego z najlepszych polskich piłkarzy ostatnich lat.

Pocz±tki

B±k to chłopak z Kalinowszczyzny, dzielnicy Lublina, która cieszyła się kiepsk± sław±. Tu widzimy go na zdjęciu drużyny Motoru Lublin sprzed 21 lat, stoi w górnym rzędzie, trzeci od lewej. W 1992 roku jeszcze grał w Motorze, był najmłodszy w drużynie.

Ciekawostka - spójrzcie na dolny rz±d. Piłkarz w ¶rodku, trzeci od lewej to Siergiej Michajłow. Dzi¶ obaj panowie, B±k i Michajłow s± nadal w Motorze, tyle że w innych rolach. W 1992 r. Michajłow należał do liderów drużyny i mógł się co najwyżej ¶miać z takich nieopierzonych młokosów jak B±k. A dzi¶, jakby nie patrzeć, to B±k jest pracodawc± Michajłowa, jako współwła¶ciciel klubu, a Michajłow jest kierownikiem drużyny.

Do Poznania

W 1992 r. z Motorem było krucho, kasa klubu była pusta, a drużyna brała baty i spadała z Ekstraklasy. Po B±ka zgłosił się Lech Poznań, jedna z najlepszych drużyn w Polsce. W Motorze długo się nie zastanawiali, bo skoro Lech chciał płacić, to dlaczego nie sprzedać B±ka? Tu na zdjęciu z 1993 roku stoi w ¶rodkowym rzędzie, to ten brunet czwarty od lewej. Obok siebie ma ¶wietnie znanych piłkarzy z Poznania: Artura Wichniarka i Pawła Wojtalę. Poznajecie ich?

W barwach Lecha B±k został mistrzem Polski i wyrobił sobie markę dobrego obrońcy. Poniżej jeszcze jedna fotka z poznańskich czasów Jacka B±ka. Stoi w ¶rodkowym rzędzie trzeci od prawej. U¶miechnięty piłkarz przed B±kiem to znany reprezentant Polski, jaki¶ czas temu dyrektor sportowy Legii Warszawa Mirosław Trzeciak, a nad B±kiem znany w latach 90. bramkarz Kazimierz Sidorczuk.

Francja

W 1995 r. B±k trafił do Olympique Lyon. Ile Lech na nim zarobił - dokładnie nie wiadomo. Na pewno nikt na tej transakcji nie stracił.

Na pocz±tku B±kowi wiodło się we Francji różnie, głównie dlatego, że nie znał języka. Ale do¶ć szybko się podszkolił i po paru miesi±cach się swobodnie dogadywał. W OL grał długo, bo do pocz±tku 2002 roku. W tym czasie stale grał na ¶rodku obrony, dopóki na bok nie odstawił go trener Jacques Santini. Nie lubili się, więc B±k przeniósł się do RC Lens. Tam zdobył wicemistrzostwo Francji przegrywaj±c tzw. "michę" z... Lyonem.

We Francji zadomowił się tak dobrze, że w 2004 r. dostał obywatelstwo francuskiej. Na zdjęciu B±k (nr 6) w barwach Lens w 2005 r. w rozgrywkach Pucharu Intertoto

Miliony w Katarze

W 2006 roku B±k przeniósł się do ligi Kataru. Wielu było takich, co mówiło, że już po tym piłkarzu, że wyjazd do egzotycznej arabskiej ligi to emerytura.

Ale emerytura za grub± kasę, jakiej pewnie B±k nie zarobiłby, gdyby nadal grał w Europie. Zreszt± w Katarze nie zabawił długo i postanowił pokazać, że jeszcze ma co¶ do powiedzenia w europejskiej piłce. Podpisał kontrakt z Austri± Wiedeń i grał tam trzy sezony, ostatecznie kończ±c karierę w maju 2010 roku. Na zdjęciu widzimy go w czasie meczu Ligi Europy w 2009 r.  Austria Wiedeń - Werder Brema B±k walczy o piłkę z Mesutem Özilem, który dzi¶ jest gwiazd± Realu Madryt.

Było blisko setki

Skoro przemknęli¶my błyskawicznie przez klubow± karierę B±ka, to zajmijmy się reprezentacj± Polski. Młodszym kibicom, którzy pamiętaj± tylko XXI wiek zdaje się, że B±k to ta sama generacja co Dudek, Boruc, Krzynówek, Żurawski, czyli ekipa, która zdołała awansować do mistrzostw ¶wiata 2006 i na EURO 2008.

Ale B±k w tych drużynach był już nestorem. Zacz±ł grać w kadrze dużo wcze¶niej.

Falstart olimpijski

Oto rok 1992 i ekipa, jak± Polska wysłała na Igrzyska Olimpijskie w Barcelonie. Co tam było - kibice wiedz±. Porywaj±ca gra, zmiażdżenie Włochów, Amerykanów, Katarczyków, Australijczyków i heroiczny, lecz przegrany bój z Hiszpani± w finale.

Z ludzi widocznych na tym zdjęciu srebrne olimpijskie medale dostali wszyscy. Oprócz wysokiego bruneta stoj±cego w ¶rodkowym rzędzie, tego drugiego od prawej. To Jacek B±k. Choć załapał się na to zdjęcie kadry olimpijskiej, to do Barcelony nie pojechał.

I znów chichot losu. W tym samym rzędzie stoi u¶miechnięty młodzian (czwarty od prawej). To Piotr ¦wierczewski, który póĽniej też grał we Francji, m.in. w Olympique Marsylia. A u¶miechnięty od ucha do ucha chłopak w żółtej bluzie bramkarskiej to Arkadiusz Onyszko, wtedy rezerwowy bramkarz naszej kadry olimpijskiej, krajan B±ka, bo też jest z Lublina.

Obaj, ¦wierczewski i Onyszko s± dzi¶ podwładnymi B±ka, bo zatrudnia ich w Motorze Lublin. ¦wierczewskiego jako trenera zespołu, a Onyszko szkoli bramkarzy lubelskiego klubu.

Pechowy pocz±tek debiutu

Prawdziwa kariera w kadrze mogła zacz±ć się kiepsko. Ostatnio B±k wspominał debiut dla bloga Ofensywni. Pierwszy mecz Polski z B±kiem w składzie to było towarzyskie spotkanie z Cyprem w 1993 roku. Tuż przed wyj¶ciem drużyny na boisko B±k poczuł, że koniecznie musi skorzystać z toalety.

Miał pecha, bo zatrzasn±ł się w WC. Zrobił, co miał zrobić, a potem bezsilnie szarpał za klamkę. My¶lał, by rozbić drzwi, albo wzywać pomocy. Zrezygnował, bo doszedł do wniosku, że to dopiero byłby wstyd, gdyby okazało się, że debiutant tuż przed meczem zatrzasn±ł się w kibelku.

W końcu udało mu się wyskoczyć z kabiny przez przerwę między drzwiami a sufitem.

Na bakier z kadr±

Od debiutu różnie było z B±kiem i reprezentacj±. Sporo okazji do grania w biało - czerwonych barwach stracił przez kontuzje, niektórzy selekcjonerzy mu nie ufali. Np. Janusz Wójcik powoływał go, ale jako¶ obaj niespecjalnie się rozumieli. B±k gło¶no i odważnie skrytykował trenera, który w 1999 r. przed meczem z Angli± na Wembley po prostu stchórzył i ze strachu przed Anglikami wystawił sze¶ciu obrońców, którzy w efekcie przeszkadzali sobie na boisku.

Wtedy chyba nikt nie pomy¶lałby, że w następnych latach Polska bez B±ka grać nie może. Na zdjęciu mecz Walia - Polska z 2001 roku.

Na mistrzostwa

B±k zacz±ł znacznie czę¶ciej grać w reprezentacji, gdy trenerem został Jerzy Engel. Polakom pierwszy raz od lat udało się awansować na mistrzostwa ¶wiata w 2002 r. B±k wyszedł w pierwszym składzie na inauguracyjny mecz z Kore±.

I tyle. Zapomnijmy o tym meczu i o tych mistrzostwach. To był zreszt± jedyny mecz B±ka na tym turnieju.

Niezły fryz

W tym czasie, gdy B±k przyjeżdżał na zgrupowania kadry przyci±gał uwagę mediów. A to oryginalnymi fryzurami, a to ekstrawaganckimi ciuchami najlepszych marek, a to wielkim i drogim zegarkiem.

03.02.2008 CYPR - LARNAKA - PILKA NOZNA - LOTNISKO - PRZYLOT PILKARZY NA ZGRUPOWANIE REPREZENTACJI POLSKI PRZED EURO 2008 - N/Z JACEK BAK Fot. Bartosz Bobkowski / AG

Ale zawsze trzymał odpowiedni poziom, nieważne czy malował sobie swoje naturalne ciemne włosy na jasny blond, czy superdrogi zegarek.

 

28.05.2008 PILKA NOZNA DONAUESCHINGEN  LOTNISKO ZGRUPOWANIE KADRY  CZAS WOLNY PILKARZY  JACEK BAK ZEGAREK  Fot. Kuba Atys / AG

Kapitan

Gdy trenerem kadry został Paweł Janas B±k w końcu został kapitanem drużyny. Grał we wszystkich najważniejszych meczach Polski, jak ten w 2004 roku na stadionie Millenium w Cardiff, gdzie po bardzo dramatycznym meczu pokonali¶my Walię 3:2. W akcji widocznej na zdjęciu B±k wybija piłkę Walijczykowi Craigowi Bellamy'emu.

A na mistrzostwach...

2006 rok - wydawało się, że wyj¶cie z grupy mamy pewne. W zasadzie przegrać mogli¶my tylko z Niemcami. A wtopa była już w pierwszym meczu z Ekwadorem, a z Niemcami walczyli¶my o życie.

Niemal skutecznie. Niemcy przez cały mecz szturmuj±cy bramkę Artura Boruca zdołali go pokonać dopiero w doliczonym czasie gry. Wcze¶niej albo nie trafiali w bramkę, albo Boruc bronił, czasami w dziwny, niemożliwy sposób. A czasami Niemcom przeszkadzali obrońcy, jak B±k na tym zdjęciu, choć w zasadzie przeszkadza tu Polakowi z niemieckim paszportem, Lukasowi Podolskiemu

Holenderska nadzieja

Po Janasie zjawił się Leo Beenhakker. Życzliwi szeptali, że B±ka można by już odstawić na bok, bo i już 33 lata miał, i grał w tym egzotycznym Katarze. Ale Holender sobie wymy¶lił, że sprawny obrońca jeszcze mu się przyda.

I B±k miał okazję zagrać chyba w najprzyjemniejszych eliminacjach, jakie kibice mieli okazję ogl±dać

Reprezentacja Polski Reprezentacja Polski Fot. Tomasz Wantuła / AG

PlayStation

Zaczęło się przecież fatalnie, laniem od Finów na własnym boisku. Nie zanosiło się na nic dobrego. Tym bardziej, że do Chorzowa, na pewniaka przyjeżdżali Portugalczycy. Cristiano Ronaldo my¶lał, że w pojedynkę wygra z 11 Polakami.

A było inaczej. Drużyna Beenhakkera rozmontowała Portugalię naszpikowan± megagwiazdami (Ronaldo, Simao Sabrosa, Deco) i wygrała. Tylko 2:1. Tylko, bo okazji do strzelenia goli było dużo więcej. Gdyby do siatki Portugalii wpadło wszystko z podbramkowych okazji, które mieli Polacy, to byłby pogrom.

Ale i tak wszyscy nie wierzyli w to, co stało się 11 paĽdziernika 2006 r. wł±cznie z B±kiem, który był nie do przej¶cia. "Grali¶my jak na PlayStation" powiedział wtedy.

Gol w urodziny

24 marca 2007 roku Polska grała kolejny mecz eliminacji, w Warszawie (na stadionie Legii, który wygl±dał zupełnie inaczej niż dzi¶) z Azerbejdżanem. B±k miał 34 urodziny i strzelił pierwsz± bramkę dla Polski. Wygrali¶my 5:0, a jubilat tak się cieszył po swoim golu.

I seta nie pękła

Przed EURO 2008 B±k miał już ponad 90 meczów w reprezentacji. Wszyscy obstawiali, że bez trudu przekroczy setkę, że będzie rekordzist±. I guzik. Wszystko pozostało w planach, tak jak dobry wynik na EURO.

Tym razem B±k nie zatrzymał Podolskiego (na zdjęciu), który strzelił Borucowi dwie bramki, a potem Boruc znów dokonywał cudów ratuj±c nas przed katastrof± w meczu z Austri±, następnie Roger Guerreiro strzelił bramkę ze spalonego i zdawało się, że Bóg jest Polakiem, a potem na ziemię sprowadził nas angielski sędzia Howard Webb. Wszyscy wiedz± w jaki sposób.

B±k o mało go nie udusił na boisku. To był jego ostatni, 96 mecz w reprezentacji. Postanowił się pożegnać i ust±pić miejsca młodszym. Ładnie go pożegnano jesieni± 2008 r. przed meczem Polska - Czechy w Chorzowie, gdzie dostał buzi od Antoniego Piechniczka.

11.10.2008  WARSZAWA CHORZOW ELIMINACJE MISTRZOSTW SWIATA POLSKA CZECHY JACEK BAK POZEGNANIE PIECHNICZEK FOT. KUBA ATYS / AGENCJA GAZETA  Fot. Kuba Atys / AG

Powrót

Kończ±c grę w Austrii B±k od razu mówił, że wraca do Lublina. Trochę odpoczywał, trochę go widać było na mie¶cie. Aż prezydent Lublina Krzysztof Żuk namówił go, by swoim autorytetem i pieniędzmi wspomógł Motor Lublin. B±k kupił akcje klubu, wci±gn±ł do współpracy Jacka Krzynówka, aż obaj wspólnie zrobili trenerem Motoru Piotra ¦wierczewskiego.

Jako przedstawiciel klubu B±k wbijał pierwsz± łopatę na placu budowy nowego stadionu, tuż przed Bożym Narodzeniem. Było bardzo zimno, nawet zimniej niż teraz.

Żwawy 40 -latek

Tak B±k grał w styczniu tego roku w hali Globus na turnieju, który współorganizował zapraszaj±c do swojej drużyny takich asów jak Krzynówek, czy Jerzy Dudek. Zabawa była przednia,

A nam wypada życzyć Jackowi B±kowi na 40 urodziny, by jako współwła¶ciciel Motoru już wkrótce zacz±ł odnosić sukcesy równie duże jak na boisku.