Przez Rosję do Rio de Janeiro. Pora na przełamanie

Krótka piłka. Felieton Wiesława Pawłata
Igrzyska olimpijskie zbliżają się wielkimi krokami. Jedni już są pewni wyjazdu do Rio de Janeiro inni muszą się jeszcze przebijać przez turnieje kwalifikacyjne lub inne zawody, aby sobie podróż do Brazylii wywalczyć. Na pierwszy ogień idą piłkarki ręczne, które już w piątek rozpoczną batalię o historyczny dla tej dyscypliny start w igrzyskach olimpijskich. Historyczny dlatego, że Polkom jeszcze nigdy nie udało się w tej imprezie wystąpić. Turniej odbędzie się w Astrachaniu, a rywalkami biało-czerwonych będą zespoły Rosji, Szwecji i Meksyku. Awansują dwie najlepsze drużyny. Przyznam, że jestem dobrej myśli, szczególnie po ostatnim zwycięskim meczu Polek z Węgierkami - i to na wyjeździe. Oczywiście rywalki będą bardzo wymagające, ale to nasza reprezentacja jest czwartą drużyną świata, czyli najlepszą w tej stawce. Różnice wprawdzie są niewielkie, bo w ostatnich potyczkach Polki były lepsze od Rosjanek, ale z kolei przegrały ze Szwecją.

Ten turniej jest także szansą na ustanowienie swego rodzaju rekordu, jeśli chodzi o liczbę potencjalnych olimpijek z Lublina. W Rosji zagrają cztery zawodniczki z MKS Selgros, ale jak im się powiedzie, to wcale niewykluczone, że ktoś jeszcze z zespołu mistrza Polski do Brazylii poleci. Oczywiście nie dzielę skóry na niedźwiedziu, ale będąca ostatnio w znakomitej dyspozycji bramkarka Weronika Gawlik i jej koleżanki dają mi nadzieję, że polowanie się powiedzie. Wówczas nasze szczypiornistki dołączyłyby do siatkarek plażowych AZS UMCS - Kingi Kołosińskiej i Moniki Brzostek, które niedawno właśnie... w Rio na piasku Copacabany zapewniły sobie start w igrzyskach.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU