Sabina Włodek po meczu z Zagłębiem: "Druga runda będzie dla nas zdecydowanie trudniejsza"

W zaległym meczu siódmej kolejki PGNiG Superligi kobiet MKS Selgros pokonał w hali Globus Zagłębie Lubin i utrzymał fotel lidera. - Tak naprawdę czasu na regenerację miałyśmy bardzo niewiele. Dlatego bardzo cieszą mnie kolejne punkty, bo wygrana u siebie była dla nas priorytetem - powiedziała na pomeczowej konferencji prasowej trener Sabina Włodek.
Dla zespołu z Lublina był to dziewiąty mecz obecnego sezonu. Lublinianki mają na swoim koncie osiem zwycięstw i jeden remis. Dzięki temu MKS Selgros zdecydowanie przewodzi w ligowej stawce. Oto pomeczowe wypowiedzi obu trenerek i zawodniczek po meczu odwiecznych rywali w hali Globus.

Bożena Karkut, trener Zagłębia Lubin

Gratuluję zespołowi z Lublina zwycięstwa. MKS przynajmniej od 40 minuty okazał się zespołem lepszym, co widać po wyniku. Do tego czasu mecz według mnie był wyrównany i gdybyśmy zagrały nieco mądrzej, to może emocje trwałyby do samego końca. Końcówka w naszym wykonaniu nie wyglądała najlepiej. Widać, że mamy kłopoty kadrowe i brakuje nam zmienniczek. Jednak dziękuję swoim zawodniczkom za walkę, bo nie przyjechały tu, żeby przegrać i walczyły o punkty.

Sabina Włodek, trener MKS Selgros

Zdawałyśmy sobie sprawę, że Zagłębie jest mocno osłabione. Na pewno widoczny jest tam brak kontuzjowanych zawodniczek. My jednak też byłyśmy po trudnym meczu pucharowym. Tak naprawdę czasu na regenerację miałyśmy bardzo niewiele. Dlatego bardzo cieszą mnie kolejne punkty, bo wygrana u siebie była dla nas priorytetem. Druga runda będzie dla nas zdecydowanie trudniejsza. Czekają nas wtedy wyjazdy do Lubina, Gdyni, Koszalina i Elbląga, więc bardzo zależy nam na tym, aby w pierwszej rundzie zdobyć jak najwięcej punktów.

Co do Weroniki Gawlik, to musimy dać jej jeszcze trochę czasu. Dopiero w poniedziałek dostała zgodę od lekarza na grę, choć wcześniej była już w treningu. Uważam jednak, że z pełnym wejściem do bramki tej zawodniczki musimy jeszcze poczekać. Na razie będziemy starali się ją wprowadzać na kilkanaście minut w meczu. Zresztą Ola Baranowska zagrała kolejny raz dobre spotkanie i jeśli chodzi o obsadę bramki, to na mecz z Metz zostajemy przy niej i Ekaterinie Dzhukevej.

Joanna Obrusiewicz, rozgrywająca Zagłębia Lubin

Przyjechałyśmy do Lublina walczyć o wygraną. Jak już wcześniej zostało to wspomniane, mamy swoje problemy, ale to nie znaczy, że mamy wyjść na boisko ze spuszczonymi głowami. Jesteśmy sportowcami i walczymy z każdym przeciwnikiem o zwycięstwo.

Myślę, że punktem zwrotnym w tym spotkaniu była czerwona kartka dla Oli Paluch. Mamy wąską kadrę, a ta kara spowodowała, że zostało nas jeszcze mniej. Ola dopóki grała, to trzymała środek obrony. W meczu z MKS zagrałyśmy w obronie 6-0 i była to dla nas nowość, bo od lat gramy agresywną obroną 3-2-1. W momencie kiedy z parkietu zeszła Paluch, nasza gra się posypała. Myślę, że negatywnie wpłynęły na nas też niewykorzystane rzuty karne. To podcina skrzydła, bo są to sytuacje niemal stuprocentowe. Ogólnie w drugiej połowie pod względem sportowym przestałyśmy funkcjonować jako zespół.

Aleksandra Baranowska, bramkarka MKS Selgros

Na pewno cieszy nas to, że zagrały wszystkie zawodniczki. Weronika Gawlik wróciła po ciężkiej kontuzji i wybroniła dwie piłki. Wszystkie dziewczyny rzuciły po bramce, a to pokazuje, że stanowimy zespół. Każda z zawodniczek wnosiła coś nowego do gry, co bardzo cieszy. Cieszy również to, że dziewczyny trochę odpoczęły przed spotkaniem z Metz [w niedzielę -red.], które jest dla nas bardzo ważne. Na pewno tym przełomowym momentem była czerwona kartka dla Aleksandry Paluch. Wtedy poczułyśmy energię i moc. Ponadto nasi kibice, jak zawsze wspaniali, nieśli nas ku kolejnemu zwycięstwu. Cieszy mnie to, że dostaję coraz więcej szans na grę. To powoduje, że moja samoocena wzrasta.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU