Znakomita forma MKS Selgros. Wicemistrzynie Polski bez żadnych szans!

Lubelskie piłkarki ręczne po niedzielnej wygranej w Lidze Mistrzyń nad drużyną Metz Handball nie zwolniły tempa i w zaległym meczu 7. kolejki PGNiG superligi kobiet pokonały odwiecznego rywala - zespół Zagłębia Lubin - 34:27 i nadal pozostają jedyną w lidze drużyną, która nie znalazła dotąd pogromcy
Na samym wstępie spotkania lublinianki objęły dwubramkowe prowadzenie po skutecznych rzutach Jessiki Quintino i Joanny Drabik. Potem jednak do głosu doszły rywalki, a w szeregach MKS Selgros pojawiła się cała masa błędów w wyprowadzaniu akcji. W efekcie po sześciu minutach Zagłębie prowadziło 4:2. Na szczęście gospodynie szybko wróciły na właściwie tory i w 10. minucie dogoniły rywalki, doprowadzając do remisu 5:5. Niestety w dalszej fazie meczu lepiej prezentowały się Miedziowe i dzięki skutecznej grze w ataku prowadziły trzema bramkami. Wtedy trener Sabina Włodek zdecydowała się na zmianę w bramce i Ekaterinę Dzhukevą zastąpiła jedna z bohaterek wygranego w niedzielę przez MKS Selgros starcia w Lidze Mistrzyń z Metz Handball - Aleksandra Baranowska. Lubelska bramkarka popisała się kilkoma udanymi interwencjami, broniąc m.in. rzut karny wykonywany przez Joannę Obrusiewicz i dzięki temu lubliniankom ponownie udało się dogonić przeciwniczki i wyrównać stan rywalizacji.

W końcowej fazie pierwszej części meczu w szeregi obu zespołów wkradła się nerwowość i przełożyło się to na niedokładność w grze. Oba zespoły grały co prawda bramka za bramkę, ale w samej końcówce rzut karny wykorzystała Dorota Małek i MKS Selgros Lublin do przerwy prowadził z Zagłębiem Lubin 16:15.

Zagłębie na kolanach

Druga połowa fatalnie rozpoczęła się dla zespołu z Lublina, bo kary dwóch minut otrzymały Dorota Małek i Marta Gęga, a co za tym idzie, MKS Selgros musiał grać przez moment w podwójnym osłabieniu. Miedziowe nie zmarnowały tej okazji i w 34. minucie prowadziły 18:16. Chwilę później Joannę Drabik sfaulowała Aleksandra Paluch i otrzymała dwie minuty kary. A że było to jej trzecie upomnienie, zobaczyła czerwoną kartkę i zakończyła swój występ. Grający w przewadze MKS Selgros błyskawicznie się przebudził i po serii skutecznych akcji wyszedł na prowadzenie 20:18. Wtedy o czas poprosiła trener przyjezdnych Bożena Karkut. Rozmowa trenerki Zagłębia niewiele dała, bo po wznowieniu gry MKS jeszcze zwiększył przewagę o kolejne dwa trafienia. Bardzo dobrą zmianę dała Valentina Nestsiaruk, która chwilę po wejściu na parkiet zdobyła dwa gole. Na nieco ponad kwadrans przed końcem mistrzynie Polski prowadziły 25:20 i były bardzo blisko utrzymania statusu niepokonanych w tym sezonie.

Powrót bramkarki

W ostatnich fragmentach spotkania mistrzynie Polski nie pozwoliły, by Zagłębie doszło do głosu, i do ostatniej minuty kontrolowały przebieg spotkania. W końcówce trener Włodek dała szansę gry Weronice Gawlik. Bramkarka przez bardzo długi okres zmagała się z poważną kontuzją i dopiero teraz doszła do pełni sprawności. Gawlik tuż po wejściu na plac gry otrzymała gromkie brawa od publiczności i zdążyła popisać się kilkoma skutecznymi interwencjami. Ostatecznie MKS Selgros pokonał odwiecznego rywala 34:27. W niedzielę zespół trener Sabiny Włodek czeka kolejne ważne spotkanie. Lublinianki w 4. kolejce fazy grupowej zmierzą się na wyjeździe z drużyną Metz Handball.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU



MKS Selgros Lublin 34 (16)

Zagłębie Lubin 27 (15)

MKS: Dzhukeva, Baranowska, Gawlik, - Quintino 2, Małek 9, Kocela 1, Rola 2, Gęga 4, De Jesus 1, Repelewska 2, Kozimur 1, Drabik 3, Nestsiaruk, Skrzyniarz 1, Syncerz 3, Szarawaga 2.

Zagłębie: Tsvirko, Maliczkiewicz - Załęczna 6, Piekarz 1, Obrusiewicz 5, Konofał, Paluch, Premović 4, Piechnik 4, Walczak , Tochymek 5, Milojević 2.

Kary: MKS - 8 min / Zagłębie - 16