Sport.pl

Alina Wojtas: " Powrót do Lublina to było coś niesamowitego"

MKS Selgros Lublin przegrał z norweskim Larvikiem, ale pokazał swoją postawą, że jest zespołem, który cechuje ogromna ambicja i wola walki. Podkreślał to na pomeczowej konferencji szkoleniowiec ze Skandynawii, komplementując ekipę trener Sabiny Włodek
Losy meczu rozstrzygnęły się dopiero w końcówce. Niestety, w ostatnich minutach szalę zwycięstwa na swoją korzyść przechyliły przyjezdne i wygrały swój drugi mecz grupowy. Oto wypowiedzi trenerów i zawodniczek po piątkowym spotkaniu.

Gustav Ole Gjekstad, trener Larvik HK

Wiedzieliśmy, że wygrana w Lublinie nie przyjdzie nam łatwo. Chciałbym pochwalić atmosferę panującą w hali i świetnych kibiców. Wygrana pięcioma bramkami to duży sukces, bo nie uważam, żeby na boisku była widoczna aż taka różnica pomiędzy obiema drużynami. Myślę, że MKS w kolejnych starciach z Metz i Baia Mare jest w stanie urwać punkty, czego życzę lubliniankom.

Sabina Włodek, trener MKS Selgros

- Po cichu marzyłyśmy o tym, że uda nam się pokonać Larvik na własnym terenie. Jednak zdajemy sobie sprawę z tego, że aby wygrać z Norweżkami, nie można w meczu grać falami, tylko zagrać bardzo dobrze od pierwszej do ostatniej minuty. Nam się to niestety nie udało. Miałyśmy gorszy moment na początku, gdy Larvik odskoczył nam na 9:4. Potem co prawda dogoniłyśmy rywalki, ale w ostatnich ośmiu minutach znów przeciwniczki nam uciekły. Dziękuję swojemu zespołowi za występ. Cieszy fakt, że w spotkaniach z teoretycznie mocniejszym rywalem jesteśmy w stanie nawiązać praktycznie równorzędną walkę.

Gro Hammerseng-Edin, Larvik HK

To dla nas ważne zwycięstwo. Spotkałyśmy się z zespołem, z którym w poprzednich latach nie graliśmy. Uważam, że Lublin ma naprawdę silną drużynę. Rywalki utrzymywały wysokie tempo przez cały mecz, więc musiałyśmy bardzo mocno walczyć o wygraną. Zadecydowała o niej nasza dłuższa ławka, bo lublinianki miały mniejsze pole manewru i przy takiej grze musiały być bardzo zmęczone. Bardzo dobre zawody rozegrała Alina, a wiem, jak ważne było to dla niej spotkanie.

Alina Wojtas, Larvik HK

Powrót do Lublina to dla mnie coś niesamowitego. Spędziłam tu sześć wspaniałych lat i przed meczem szargały mną ogromne emocje. Z jednej strony zadowolenie, z drugiej jednak spory strach dotyczący tego, jak mam podejść do tego spotkania. Musiałam wyłączyć emocje na 60 minut i zapomnieć o wspaniałych chwilach spędzonych w Lublinie. Tahala to był mój dom przez sześć lat, a teraz wyjechałam do innego zespołu i to z nim muszę zdobywać kolejne wygrane i piąć się coraz wyżej.

Mecz był bardzo ciężki, ale tego się spodziewałyśmy. Uważam, że dziewczyny z Lublina urwą punkty innym ekipom. Nie uważam, żeby o naszej wygranej zadecydowała głównie moja postawa. Jedna zawodniczka nigdy nie wygra sama meczu. Drużyna musi być monolitem. Wciąż jeszcze mam nad czym pracować. Bariera językowa jest tak trudna, że czasami gubię się, grając w obronie, więc potrzeba jeszcze trochę czasu, abym w pełni wkomponowała się w zespół. Wiele koleżanek z drużyny to wielce utytułowane zawodniczki i mogę się bardzo dużo od nich nauczyć.

Dorota Małek, MKS Selgros

Po raz kolejny przegrałyśmy przez brak doświadczenia. W decydującym momencie Alina Wojtas rzuciła ważne bramki, wypracowując Larvikowi przewagę. Końcowy wynik nie odzwierciedla przebiegu spotkania, które toczyło się niemal cały czas bramka za bramkę. Niestety za samą walkę i ambicję nikt punktów nie daje. Z utęsknieniem więc czekamy na pierwsze punkty w Lidze Mistrzów.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU