Liga Mistrzów. MKS Selgros był blisko, ale Larvik okazał się lepszy

Piłkarki ręczne MKS Selgros w drugim meczu fazy grupowej Ligi Mistrzyń okazały się słabsze od wielce utytułowanego Larvik HK. Choć lublinianki przez większość meczu był równorzędnym rywalem zeszły z parkietu pokonane. Jedną z pogromczyń zespołu trener Sabiny Włodek okazała się była zawodniczka MKS Selgros Alina Wojtas.
Gospodynie chciały przed własną publicznością zaprezentować się z jak najlepszej strony i po zeszłotygodniowej porażce z HCM Baia Mare powalczyć o pierwszą wygraną w rozgrywkach Ligi Mistrzów.

Postawiły twarde warunki

Tuż po rozpoczęciu meczu Larvik egzekwował rzut karny, ale w spotkanie znakomicie weszła Ekaterina Dzhukeva, która odbiła piłkę po rzucie Nory Mork. Później jednak Norweżki zaczęły zdobywać bramki i wyszły na dość wysokie prowadzenie. W pewnym momencie na tablicy wyników widniał wynik 9:4 dla gości.

W 13. minucie trener Sabina Włodek poprosiła o czas dla swojego zespołu. Chwila rozmowy podziałała bardzo mobilizująco na piłkarki MKS, bo zaczęły systematycznie odrabiać straty. Natomiast w grze Skandynawek coś wyraźnie się zacięło. Dzhukeva nie pozwalała się pokonać przez 10 minut. Gospodynie zdołały odrobić straty. W 20. minucie po trafieniu Doroty Małek na tablicy wyników widniał rezultat 9:9, a chwilę później Marta Gęga wyprowadziła zespół z Lublina po raz pierwszy na prowadzenie. Zawodniczki trenera Gustava Ole Gjekstada w końcowych fragmentach pierwszej połowy co prawda nieco się przebudziły, ale MKS nadal utrzymywał skromne jednobramkowe prowadzenie i zszedł na przerwę, wygrywając 14:13.

W drugiej połowie pierwsze gola zdobyły zawodniczki gości, a konkretnie Mork. Potem ze strony MKS trafiła Małek, a w odpowiedzi swój firmowy rzut z drugiej linii zaprezentowała Alina Wojtas i po raz drugi wpisała się na listę strzelczyń. W 35 minucie mieliśmy znów remis 15:15. W kolejnych minutach emocji na parkiecie nadal nie brakowało. Oba zespoły grały bramka za bramkę i sprawa wyniku pozostawała cały czas nierozstrzygnięta. W 44. minucie Karolina Skrzyniarz wykonywała rzut karny i mogła doprowadzić do remisu, ale trafiła w słupek. Co się nie udało Polce, zrobiła Brazylijka z MKS. Po kontrze Jessica Quintino kapitalną wkrętką doprowadziła do stanu 18:18.

Popis gry Wojtas

W ostatnich 10 minutach, gdy mecz wkroczył w decydującą fazę, norweski zespół zdecydowanie przyspieszył. W 52. minucie na 23:22 dla Larviku trafiła Wojtas, która po zmianie stron wyraźnie nabrała wiatru w żagle, a chwilę potem na dwie bramki przewagi wynik podwyższyła Charlotte Sanna Solberg. W odpowiedzi Kamila Skrzyniarz pokonała Sandrę Toft i znów różnica wynosiła do jednego gola.

Niestety, na trzy minuty przed końcem zrobiło się 26:23 dla Larviku i trener Włodek poprosiła o czas dla swojej drużyny. W samej końcówce MKS Selgros mimo ambitnej postawy nie był już w stanie zagrozić utytułowanym rywalkom i mecz zakończył się wynikiem 23:28 dla Norweżek.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU



MKS Selgros Lublin 23 (14)

HK Larvik 28 (13)

MKS: Dzhukeva, Baranowska - Drabik 5, Gęga 4, Małek 4, Kocela 3, Quintano 3, Niestsiaruk 1, Mihdaliova 1, Repelewska 1, Skrzyniarz 1, Rola.

Larvik: Toft - Hammerseng-Edin , Blanco 6, Koren Rigelhuth 6, Wojtas 6, Solberg 4, Mork 3, Breivang 2, Sulland 1.

Kary: MKS Selgros - 6 min, Larvik - 4.

Sędziowali: Kursad Erdogan i Ibrahim Ozdenitz (Turcja).

Widzów: ok. 3200

Więcej o: