Alina Wojtas: "Wierzcie w nas do samego końca"

W środę reprezentacja Polski przegrała w Częstochowie z Czarnogórą i mocno skomplikowała sobie sprawę awansu do mistrzostw Europy. Polki nie mają jednak czasu na rozpamiętywanie tej porażki, bo już w sobotę zagrają decydujący mecz z reprezentacją Czech na jej terenie.
Mecz zostanie rozegrany w Brnie o godzinie 11.30. Zawodniczki trenera Kima Rasmussena, chcąc wziąć udział w Euro 2014, nie mają prawa go przegrać. Mało tego, Polki, by cieszyć się z awansu, muszą wygrać czterema lub trzema bramkami, jeśli rzucą więcej goli niż Czeszki w Lublinie (19:22).

PIERWSZE WZMOCNIENIE MISTRZYŃ POLSKI



Mimo niepowodzenia z Czarnogórkami atmosfera w kadrze jest bojowa. Nasze reprezentantki nie mają zamiaru się poddawać i w Brnie chcą cieszyć się z wygranej. - Do 44 minuty wygrywałyśmy z Czarnogórą różnicą trzech bramek. Jednak mecz nie trwa 45 minut, tylko 60. Na pewno zawiodła w naszej grze skuteczność w ataku. Jednak za plus możemy uznać fakt, że nawiązałyśmy równorzędną walkę z tak utytułowaną drużyną - mówi Alina Wojtas (wypowiedź ze strony spr.lublin.pl).

Polki w podróż do Czech wybrały się niemal od razu po meczu w Częstochowie. Po czterech godzinach dotarły na miejsce. W dniu poprzedzającym spotkanie Polki odbyły jeszcze jeden trening. A już w sobotę dojdzie do decydującego starcia. - Zdajemy sobie sprawę, w jak ciężkiej jesteśmy sytuacji, ale piłka jest nadal w grze. Czeka nas jeszcze jeden mecz. Aby myśleć o wygranej nad Czeszkami, która da nam kwalifikację do mistrzostw Europy, musimy poprawić wszystkie błędy z poprzedniego spotkania - powiedziała Wojtas. - Proszę bardzo mocno trzymać za nas kciuki i wierzyć w nas od początku do samego końca meczu. Obiecujemy, że będziemy walczyć od pierwszej do ostatniej minuty - zadeklarowała jedna z najlepszych zawodniczek MKS Selgros Lublin w minionym sezonie.

Sobotni mecz w Brnie rozpocznie się o godzinie 11.30. Bezpośrednią transmisję ze spotkania przeprowadzi Polsat Sport.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU