Wygrana MKS Selgros! Pierwszy krok do obrony złota

Od zwycięstwa zaczęły finałową rywalizację o mistrzostwo Polski piłkarki ręczne MKS Selgros. Lublinianki pokonały na własnym parkiecie Zagłębie Lublin różnicą pięciu bramek, a o wygranej przesądziła świetna postawa drużyny trener Sabiny Włodek w drugiej połowie.
Oba zespoły wielokrotnie mierzyły się już o złoto i zawsze z tej rywalizacji lublinianki wychodziły zwycięsko. Tym razem wydawało się, że broniącym tytułu mistrzowskiego gospodyniom tak łatwo nie pójdzie, bo od początku spotkania ton grze nadawało Zagłębie. Gra była niezwykle szybka. Praktycznie przez całą pierwszą połowę prowadził zespół z Lubina. Raz tylko był remis (2:2). W następnych minutach drużyna trener Bożeny Karkut zdołała odskoczyć nawet na pięć bramek (9:5). Potem gospodynie zaczęły odrabiać straty i po rzucie Aliny Wojtas przewaga lubinianek stopniała do jednego gola, ale końcówka należała do Zagłębia, które wygrało pierwszą część meczu 13:11.

JEST MODA NA HANDBALL I PARA NIE MOŻE PÓJŚĆ W GWIZDEK



Po przerwie w drużynie gospodyń nastąpiła prawdziwa metamorfoza. Częściowo za sprawą zmiany w ustawieniu - Kamila Skrzyniarz przeszła na środek rozegrania, a Dorota Małek na prawą połówkę. Ta roszada sprawiła, że gra MKS Selgros stała się bardziej płynna, cały zespół zaczął grać skuteczniej pod bramką rywalek, a drużyna z Lubina zaczęła popełniać coraz więcej błędów. Najlepiej o tym świadczy fakt, że przez pierwsze 12 minut drugiej połowy zespół lubelski rzucił sześć goli, a rywalki zaledwie jednego. Świetnie w tym okresie grała Joanna Drabik. Z pewnością oglądający z trybun to spotkanie trener reprezentacji Polski Kim Rasmussen to zauważył i w najbliższym czasie da szansę w kadrze tej utalentowanej kołowej. Swoje robiła też Alina Wojtas, i to właśnie po jej trafieniu gospodynie objęły pierwsze prowadzenie w tym meczu (15:14). Zresztą nie oddały go już do końca spotkania. Gra nadal była wyrównana i ostra, co sprawiło, że zawodniczki, szczególnie z Lubina, często lądowały na ławce kar. W zespole Zagłębia szwankowała skuteczność, nawet jak "Miedziowe" już się uwolniły i wypracowały pozycję rzutową, to często piłka szybowała obok bramki albo na przeszkodzie stawała bardzo dobrze usposobiona Ekaterina Dzhukeva. Nie znaczy to wcale, że Zagłębie się zniechęciło, zaczęło odpuszczać. Aż do 55. minuty lublinianki nie mogły odskoczyć na więcej niż dwie bramki. Sporo kłopotów obronie MKS sprawiały Klaudia Pielesz i Karolina Semeniuk-Olchawa. Dopiero w ostatnich pięciu minutach przed końcową syreną gospodynie zaczęły odjeżdżać w ekspresowym tempie, a znakomitą skutecznością popisała się Skrzyniarz, która rzuciła trzy ostatnie bramki dla MKS Selgros. Tak więc pierwsza potyczka zakończyła się wygraną drużyny lubelskiej 26:21. - Dziś zwyciężyłyśmy, ale to jeszcze nie czas na świętowanie. W niedzielę czeka nas kolejny mecz, który musimy wygrać i myślę, że kibice w hali Globus nam w tym pomogą - podsumowała Joanna Drabik.

Niedzielny mecz odbędzie się o godz. 17.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU



MKS Selgros 25 (10)

Zagłębie 21 (13)

MKS Selgros Lublin: Dzhukeva - Drabik 5, Wojtas 5, Skrzyniarz 4, Małek 3, Kocela 3, Majerek 3, Gęga 2, Nestsiaruk 1, Konsur, Kozimur, Rola, Repelewska, Mihdaliova, Wojdat. Zagłębie Lubin: Maliczkiewicz, Tsvirko - Semeniuk-Olchawa 9, Pielesz 4, Jelic 3, Obrusiewicz 2, Pałgan 2, Załęczna 1, Bader, Lalewicz, Konofał, Paluch, Piechnik, Piekarz. Kary: MKS Selgros - 6 min, Zagłębie - 12 min.

Sędziowali: Marcin Piechota i Bartosz Leszczyński z Płocka

Widzów: 2100

Stan rywalizacji (do trzech zwycięstw) 1-0 dla MKS Selgros