W meczu na szczycie MKS minimalnie uległ Zagłębiu

Kiedy Lublin gra z Lubinem, kibice piłki ręcznej w obu miastach, ale i całej Polsce, zacierają ręce. Mecze MKS Selgros (a dawniej Monteksu czy SPR) od lat elektryzują fanów. W sobotę było podobnie, a tym razem górą były ?Miedziowe?.
Oba zespoły do szlagierowej potyczki przystępowały w zupełnie innych nastrojach. Zespół znad Bystrzycy w poprzedniej kolejce pauzował, a przed dwoma tygodniami poniósł klęskę w Gdyni z tamtejszym Vistalem. - Absolutnie nie chcemy przechodzić po tej porażce do porządku dziennego, bo z właśnie z takich spotkań trzeba wyciągać jak najwięcej wniosków - mówiła po meczu trener MKS Selgros Sabina Włodek. Z kolei Zagłębie podbudowane ostatnią wygraną właśnie z zespołem z Gdyni do meczu z mistrzyniami Polski podchodziły pewne siebie.

Wojna na parkiecie

Pierwsze "starcie gigantów", jakie miało miejsce w Lublinie, zakończyło się wygraną lublinianek 29:23 (14:11). Sobotnie starcie w hali na Dolnym Śląsku zapowiadane było jako potyczka dwóch najlepszych snajperek ligi. Alina Wojtas miała do tej pory na swoim koncie 72 bramki, z kolei najlepsza strzelczyni zespołu z Lubina - Karolina Semeniuk-Olchawa - zdobyła do meczu przeciwko MKS 79 goli.

To jest Alinomania. Moda na Alinę Wojtas



Już od pierwszych minut na parkiecie było widać, że obie ekipy doskonale znają swoją wartość. Na boisku od początku nie brakowało twardej walki, a sędziowie wielokrotnie odsyłali na ławkę kar zarówno gospodynie jak i przyjezdne. Do przerwy mecz był bardzo wyrównany. Obie drużyny grały bramka za bramkę, a tych kibice nie oglądali zbyt wiele. W MKS dobrze w bramce spisywała się Ekaterina Dzhukeva, a w polu liderką była Dorota Małek. Na przerwę zawodniczki z Lublina, których gra w porównaniu z tą z Gdyni wyglądała o niebo lepiej, zeszły, przegrywając 10:12.

Kontuzja i dramatyczna końcówka

W drugiej odsłonie spotkania Zagłębie zaczęło niebezpiecznie uciekać zespołowi lubelskiemu i w pewnym momencie wydawać się mogło, że emocje w tym meczu mogą się skończyć. Jednak MKS Selgros pokazał charakter i odrobił kilkubramkową stratę doprowadzając w końcówce do wyrównania. Obok Małek bardzo dobre zawody grała Marta Gęga, natomiast nie był to dzień Aliny Wojtas, która nie pokazała w sobotę pełni swoich możliwości. Dramaturgii meczowi dodała kontuzja kolana jaką odniosła brazylijska zawodniczka Zagłębia Juliana Malta i musiała opuścić plac gry.

Na dwie minuty przed końcem nie było wiadomo, która z drużyn będzie się cieszyć ze zwycięstwa. Gospodynie prowadziły 23:22 i Małgorzata Rola mogła wyrównać, ale trafiła prosto w Natalię Tsvirko. Zagłębie miało piłkę, lecz popełniło faul w ataku. MKS starał się za wszelką cenę wyrównać, ale lubinianki przerwały faulami akcje. Dodatkowo zawodniczki obu ekip miały sobie coś do powiedzenia. W efekcie dwie "Miedziowe" dostały karę i jedna z Lublina. Na zegarze minęła 60. minuta meczu i MKS musiał od razu po wznowieniu oddać rzut z dalszej odległości. Niestety, niemająca swojego dnia Alina Wojtas nie trafiła w bramkę.

Asystent trzech wojewodów, dyrektor Zachęty. Dziś?



W spotkaniu Zagłębia i MKS, który można określić meczem walki, minimalnie lepsze okazały się gospodynie. Drużyna z Lubina dzięki wygranej umocniła się na pozycji lidera i wielce prawdopodobne jest to, że nie odda prowadzenia w tabeli do końca fazy zasadniczej.

MKS Lublin kolejny mecz zagra w poniedziałek. Wtedy zmierzy się z Pogonią Szczecin na wyjeździe w ramach 1/4 finału Pucharu Polski.

Zagłębie Lubin 23 (12)

MKS Selgros Lublin 22 (10)

Zagłębie: Maliczkiewicz, Tsvirko, Chojnacka - Pałgan 4, Załęczna 4, Lalewicz 3, Malta 3, Obrusiewicz 3, Semeniuk-Olchawa 3, Bader 1, Jelić 1, Jochymek 1.

MKS Selgros: Dzhukeva, Gawlik - Gęga 7, Małek 7, Drabik 3, Nestsiaruk 3, Rola 2, Konsur, Mihdaliova, Skrzyniarz, Wojdat, Wojtas.

Kary: Zagłębie - 14 min, MKS Selgros - 18 min.

Sędziowali: Krzysztof Bąk i Kamil Ciesielski (okręg lubuski).