Sport.pl

Atomowy rzut wrażliwej dziewczyny. Sylwetka Aliny Wojtas

Polskie piłkarki ręczne robią furorę na rozgrywanych w Serbii mistrzostwach świata. Po wyeliminowaniu broniących srebra Francuzek są już w półfinale. To największy sukces w historii tej dyscypliny w naszym kraju, a na gwiazdę tej imprezy wyrosła Alina Wojtas z lubelskiego MKS Selgros
Alina trafiła do Lublina przed czterema laty. Była jeszcze nie w pełni ukształtowaną zawodniczką. Urodziła się w pierwszy dzień wiosny 1987 roku w Nowym Sączu. W tamtejszej Olimpii zaczynała grać jako uczennica. Na bardzo krótko trafiła do AZS AWFiS Gdańsk. Młoda, błyskotliwa rozgrywająca została dostrzeżona przez klub - potęgę w polskim kobiecym handballu - SPR Lublin.

- Kontrakt podpisywaliśmy, kiedy miała poważną kontuzję i musiała poddać się operacji. Co wielokrotnie podkreśla, doceniła to - opowiada prezes Miejskiego Klubu Sportowego Lublin Michał Jastrzębski. - Do gry wróciła dopiero po ośmiu miesiącach. Potem nie miała już poważniejszych urazów. Jej najmocniejszym atutem jest atomowy rzut - dodaje Edward Jankowski, były trener lubelskich mistrzyń Polski.

Ekipa z Lublina w ostatnich 18 latach aż 16 razy zdobyła mistrzostwo Polski. Trzy ostatnie tytuły już z Aliną Wojtas w składzie.

Czuje się tu jak w domu

Przez te cztery lata, kiedy mieszka w Lublinie, przetrwała z koleżankami z drużyny trudne chwile swojego klubu. Kiedy przed kilku laty wydawało się, że wszystko się posypie finansowo, zanosiło się na koniec wielkiej drużyny z Lublina. Alina dostała propozycję przejścia do KSS Kielce. Na szczęście władze Lublina postanowiły zebrać wszystko do kupy i zadbać o drużynę. Dziś ekipa MKS Selgros Lublin jest w większości własnością miasta i zawodniczki nie muszą już na nic narzekać.

Alina mieszka na LSM, klub wynajmuje jej tam skromne M-3. Nie ma samochodu, na treningi do hali Globus chodzi piechotą bądź jeździ rowerem. Jest zachwycona Lublinem, a w szczególności Starym Miastem.

W MKS Lublin ma podpisany kontrakt do końca obecnego sezonu. - Ale absolutnie nie pali się do wyjazdu za granicę. Po pierwsze nie chce, bo tu ma chłopaka, przyjaciół i znajomych. Po drugie zapewniamy jej porównywalne warunki finansowe, jakie mają dobre piłkarki ręczne występujące w najlepszej lidze świata, jaką jest Bundesliga - mówi prezes Jastrzębski.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że Alina zarabia ok. 2-2,5 tys. euro. Większe pieniądze w Bundeslidze mają tylko największe gwiazdy, które niezależnie od kontraktów z klubami podpisują umowy z indywidualnymi sponsorami.

Drugi fakultet

Ala, która do tej pory lubiła podróżować i czytać dobre książki, w Lublinie odkryła w sobie zamiłowanie do... wędkarstwa.

- To bardzo spokojna dziewczyna, pracowita i rozsądna - opowiada Sabina Włodek, była koleżanka klubowa, a dziś jej trenerka. - Niezwykle silnie związana emocjonalnie z rodziną. Na boisku daje z siebie wszystko. Jest takim dobrym duchem zespołu.

Prezes Jastrzębski: - Prywatnie to bardzo miła i wrażliwa osoba. Absolutnie nie jest nastawiona na siebie, na branie. Od kilku lat całkowicie bezinteresownie pomaga Hospicjum Małego Księcia. Dowiedziałem się o tym przypadkiem, bo Alina nigdy nie zabiegała o tego typu popularność. Powiem szczerze, to dość duży problem, bo bardzo ciężko jest ją "wypchnąć" do mediów.

Alina studiuje w Wyższej Szkole Społeczno-Przyrodniczej im. Wincentego Pola.

Henryk Stefanek, kanclerz uczelni: - To bardzo dobra studentka. Teraz jest na trzecim roku wychowania fizycznego, ale jest to już drugi jej kierunek, wcześniej ukończyła u nas fizykoterapię. Jest niesłychanie skromna - gra w naszej akademickiej drużynie i wywalczyła dla nas wiele medali na mistrzostwach Polski, a także Europy. Zdobyła też złoto na I Igrzyskach Studenckich, które przed rokiem rozegrano w hiszpańskiej Cordobie, i została tam wybrana na najlepszą lewą rozgrywającą imprezy.

Już zgłaszają się sponsorzy

W reprezentacji Polski Wojtas zadebiutowała w 2008 roku meczem z Kazachstanem. - Wyraźnie widać, że w takiej formie, jaką prezentuje w Serbii Ala, muszą się bać jej wszyscy. Mam nadzieję, że podbudowana zwycięstwem z Francją reprezentacja Polski powalczy w dzisiejszym półfinale także z Serbkami, choć, jak wiadomo, gospodyniom i ściany pomagają, a Wojtas odegra w tym meczu główną rolę, bo naprawdę ją na to stać - twierdzi trener Jankowski.

Prezes MKS Michał Jastrzębski ma nadzieję, że sukces polskiej piłki ręcznej na mundialu przełoży się na zainteresowanie szczypiorniakiem (tak przed laty mówiło się o tej dyscyplinie sportu). - Tak myślałem do tej pory. Od środy, czyli zwycięskiego meczu z Francuzkami, jestem tego pewien. Wczoraj otrzymaliśmy propozycję od jednego ze sponsorów, który zadzwonił i pytał, czy może wejść do klubu. Dlaczego? Bo zobaczył, że piłka ręczna, że MKS Lublin to może być bardzo dobry produkt do reklamowania się. Ładne dziewczyny, fajna, nowoczesna hala na Globusie, ponad tysiąc ludzi na każdym meczu, uśmiechnięta widownia, brak zacietrzewionych kiboli, do tego fajne miasto. Słowem, mamy bardzo dobry produkt. Czego chcieć więcej.

Komentarze (2)
Atomowy rzut wrażliwej dziewczyny. Sylwetka Aliny Wojtas
Zaloguj się
  • onofrio

    Oceniono 6 razy 6

    No proszę, piłkę ręczną przedstawiano mi zawsze jako jeden z najbardziej brutalnych sportów,
    a tymczasem w Lublinie gra w nią anioł!

    Trzymam kciuki w niedzielę. Wielki sportowiec Józef Schmidt mawiał: Zwycięstwo albo porażka
    dla sportowca są drugorzędne; najważniejsze to pięknie walczyć do końca!

  • kinobajka

    Oceniono 1 raz 1

    Zastanawiałem się patrząc na autorów tekstu od kiedy p. Brzuszkiewicz zna sie na piłce ręcznej. No ale jak przeczytałem " nieoficjalnie dowiedzieliśmy się...." to już wiem jaki był jego udział w artykule....

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX