Bez chwili wytchnienia. Mistrz nadrabia zaległości

Piłkarki ręczne MKS Lublin w czwartek rozegrają w Nowym Sączu ligowe spotkanie z Olimpią-Beskid. Nietypowy termin meczu jest podyktowany grą mistrzyń Polski w rozgrywkach Champions League.
Spotkania Ligi Mistrzyń rozgrywane są zawsze w weekendy, co sprawia, że lublinianki muszą nadrabiać zaległości ligowe podczas tygodnia. Z tego powodu MKS gra ostatnio niemalże co trzy dni, na co narzeka zresztą trener Edward Jankowski. - Nie mamy czasu na poprawę naszej gry, bo gramy systemem środa-sobota. Powoli zaczynamy mieć już problemy z wytrzymaniem tego fizycznie i nie wiem, czy dziewczyny dadzą radę do końca - mówi szkoleniowiec.

Spotkanie z zespołem z Nowego Sącza MKS rozegra tuż przed meczem Ligi Mistrzyń, bo już w niedzielę drużyna lubelska zagra na Węgrzech z FTC Budapeszt. Ligowe obowiązki nie powinny być jednak dla lublinianek problemem, przynajmniej pod względem sportowym. MKS to zespół o wiele silniejszy od Olimpii i w czwartek powinien wywieźć z Nowego Sącza komplet punktów.

Rywalki w tym sezonie spisują się przeciętnie, choć sezon zaczęły całkiem dobrze, bo w drugiej kolejce pokonały na wyjeździe brązowe medalistki poprzedniego sezonu - Politechnikę Koszalińską. Ostatnie dwa występy nie wyszły jednak góralkom, bo najpierw przegrały w Jeleniej Górze ze słabiutkim KPR, a ostatnio z kretesem poległy na własnym parkiecie ze Startem Elbląg - aż 22:36.

W ekipie Olimpii występuje pochodząca z Lublina Olga Figiel, a spotkanie będzie wyjątkowe także dla Aliny Wojtas. Liderka MKS jest bowiem wychowanką zespołu z Nowego Sącza.

Początek czwartkowego meczu o godzinie 18.