Liga Mistrzów wróciła do Polski. Po prawie dekadzie przerwy

Po dziewięciu latach piłkarki ręczne z Lublina znowu zagrają w Lidze Mistrzów. Czy szczypiornistki MKS będą w stanie nawiązać do najlepszych czasów i występów Monteksu, który grywał w ćwierćfinałach tych elitarnych rozgrywek?
Lublinianki, które w sezonie 2012/13 w bardzo dobrym stylu wywalczyły mistrzostwo Polski, spodziewały się, że o Ligę Mistrzów będą musiały walczyć w kwalifikacjach. A to dlatego, że najlepsze drużyny kraju nad Wisłą od lat znajdują się w europejskiej klubowej hierarchii tak nisko, że o przepustkę do Champions League muszą bić się zarówno z zespołami słabymi (jak choćby z Włoszkami), jak i często z silniejszymi od siebie (przykładem mogą być Norweżki z Byasen Trondheim). Od prawie dekady ta sztuka nie udawała się zespołom z Lublina, Gdańska, Lubina i Gdyni.

Tym razem MKS Lublin, bo tak od niedawna nazywa się drużyna mistrzyń Polski, otrzymał prezent od losu. Z udziału w Lidze Mistrzów zrezygnowało bowiem aż siedem zespołów, w tym tak znakomite, jak mistrz Rumunii Oltchim Vâlcea czy mistrz Rosji Dynamo Wołgograd. Z tego powodu lublinianki awansowały w drabince i znalazły się w dwunastce, która w kwalifikacjach rywalizować nie musi.

Europejskie sukcesy

Ostatni raz mistrz Polski grał w Lidze Mistrzów w sezonie 2003/2004, a była nim przeżywająca ogromne kłopoty finansowe lubelska Bystrzyca. Awans do Champions League był tak naprawdę kolejnym ciosem dla klubowej kasy, bo na graniu w europejskich pucharach w kobiecym handballu zarobić nie sposób. Lublinianki w swoim ostatnim jak do tej pory sezonie w Lidze Mistrzów nie zdołały przebrnąć fazy grupowej. W sześciu meczach zdobyły zaledwie dwa punkty (za wygraną u siebie z hiszpańską Alsą Elda Prestigio). W starciach z norweskim Larvikiem i węgierskim FTC Budapeszt były już jednak bezradne. To właśnie mecz z Węgierkami w Lublinie był ostatnim meczem Polek w Lidze Mistrzów. Bystrzyca przegrała 27:28 i nasi kibice na lata pożegnali kobiecą Champions League.

Wcześniej jednak lublinianki potrafiły rywalizować jak równy z równym z najlepszymi na Starym Kontynencie. W 2000 i 2002 roku grały w ćwierćfinałach LM, a w 2001 roku wygrały rozgrywki Pucharu EHF - drugiej pod względem prestiżu klubowej imprezy w Europie.

Idzie ku lepszemu

Patrząc na sytuację ówczesnej Bystrzycy i obecnego MKS-u, nie sposób nie zauważyć kilku znaczących różnic dotyczących realiów, w jakich przyszło im grać w LM. W 2004 roku lubelski klub chylił się ku upadkowi i gdyby nie Andrzej Wilczek, który założył Stowarzyszenie Piłki Ręcznej, to Lublin najpewniej nie miałby już drużyny walczącej co rok o krajowy prymat.

Teraz problemów w MKS także nie brakuje, ale wydaje się, że prezes Michał Jastrzębski powoli zaczyna wszystko układać tak, jak życzą sobie tego fani. Zadłużenie klubu podobno zmniejsza się systematycznie, zawodniczki nie mają już problemów z wypłatami, a co więcej, do Lublina trafiło kilka młodych i perspektywicznych piłkarek. Takich transferów jak przed nadchodzącym sezonem nad Bystrzycą nie widziano już dawno. W SPR co najwyżej uzupełniano skład. Teraz postawiono na młodzież, która ma stanowić o sile MKS-u w przeciągu kilkunastu najbliższych lat.

Co prawda wydaje się, że Liga Mistrzyń przyszła do Lublina trochę za wcześnie, bo w strategii klubu walkę o grę w elicie planowano dopiero na rok 2015, ale z takiego prezentu skorzystać po prostu trzeba. Zwłaszcza że w Lublinie miejskie władze w końcu zaczęły dostrzegać istotną rolę sportu.

Grać jest gdzie

Nie sposób także nie dostrzec zmiany na plus, jeśli chodzi o infrastrukturę. Ostatni mecz w Lidze Mistrzów z FTC Budapeszt Bystrzyca grała w hali MOSiR przy Al. Zygmuntowskich. Niewielki obiekt od dawna nie był w stanie sprostać europejskim standardom, a na najciekawszych meczach pękał w szwach, nie mogąc pomieścić wszystkich chętnych do oglądania spotkania. Teraz lublinianki rywalizują w hali Globus - nowoczesnej i funkcjonalnej. Liga Mistrzów dla MKS to okazja, by w końcu zapełnić ją w pełni, bo do tej pory na imprezach sportowych zdarzało się to sporadycznie.

Nie ma też co ukrywać - w sezonie 2013/14 MKS zapewne w żadnym spotkaniu Champions League nie będzie faworytem. Jest to jednak okazja, by zadomowić się z powrotem na europejskich salonach. Natomiast z kim mistrzyniom Polski przyjdzie się zmierzyć w fazie grupowej, przekonamy się po losowaniu, które odbędzie się 27 lipca o godz. 14.

Rozstawienie drużyn przed losowaniem fazy grupowej:

Koszyk: 1: Györi Audi ETO KC (Węgry), Larvik (Norwegia), Budućnost (Czarnogóra), RK Krim Mercator (Słowenia)

Koszyk 2: Balonmano Bera Bera (Hiszpania), FC Midtjylland (Dania), Thüringer HC (Niemcy), Metz Handball (Francja)

Koszyk 3: Hypo NÖ (Austria), HC Podravka Vegeta (Chorwacja), IK Sävehof (Szwecja), MKS Lublin (POL)

Koszyk 4: Zwycięzcy czterech turniejów kwalifikacyjnych

Zobacz także
  • Wiesław Pawłat Nowy pomysł, czyli bieganie po... kolarsku
  • Młoda, utalentowana rozgrywająca w MKS Lublin
  • "Trudno sobie wyobrazić Lublin bez was, mistrza Polski" [ZDJĘCIA]