SPR w półfinale już w środę? Trener: To może być dziwny mecz

Już w środę piłkarki ręczne SPR mogą zapewnić sobie awans do półfinału fazy play-off PGNiG Superligi. By tego dokonać, lublinianki muszą pokonać w Nowym Sączu tamtejszą Olimpię Beskid.
W sobotę SPR pokonało Olimpię Beskid we własnej hali 33:25 i w rywalizacji ćwierćfinałowej prowadzi 1-0. Do awansu do czołowej czwórki lubliniankom brakuje już zatem tylko jednej wygranej nad "Góralkami".

Drugie zwycięstwo SPR może odnieść już w środę, bo to właśnie wtedy odbędą się spotkania rewanżowe ćwierćfinałów. Tym razem to zespoły niżej notowane będą gospodarzami, a więc to Olimpia będzie miała atut własnej hali i wsparcie kibiców. Mimo tego faworytem jest SPR, które na Podhalu już w tym sezonie zwyciężało. W rundzie zasadniczej w Nowym Sączu podopieczne trenera Edwarda Jankowskiego wygrały 35:31.

Teraz jednak wszyscy zgodnie podkreślają, że przed lubliniankami stoi trudne zadanie. Beniaminek z Nowego Sącza w sobotę pokazał, że potrafi walczyć i grać niezwykle ambitnie. Olimpia sprawiła SPR sporo trudności w pierwszych dwudziestu minutach meczu, a teraz zrobi wszystko, by zagrać na tak dobrym poziomie całe spotkanie. - Czeka nas trudny mecz i nie ma co tego ukrywać - mówi trener Edward Jankowski. - To może być dziwne spotkanie, zagramy na wyjeździe, przy telewizyjnych kamerach i Olimpia na pewno zrobi wszystko, by powalczyć.

W lubelskiej ekipie po raz kolejny zobaczymy Alesię Mihdaliovą, która w sobotę wróciła do gry po kontuzji, a możliwe, że na parkiet wybiegnie też Edyta Danielczuk, która jest już zdrowa, ale czeka na pozwolenie na grę od komisji antydopingowej. - Dobrze, że Alesia jest już z nami, bo chociaż brakuje jej ogrania, to jednak przy czterech rozgrywających mam już jakieś pole manewru - twierdzi trener Jankowski.

Początek środowego meczu w Nowym Sączu o godzinie 18. Transmisja w Polsacie Sport i Radiu Lublin.