Sport.pl

Reprezentantka Polski z SPR: To był mój ostatni mecz w tym sezonie

Finał Pucharu Polski, w którym lubelskie SPR uległo Zagłębiu Lubin był ostatnim meczem Kristiny Repelewskiej w sezonie 2012/13. W sobotę rozgrywająca przejdzie bowiem operację kontuzjowanego ścięgna Achillesa, po której czeka ją kilka miesięcy przerwy.
Rozmowa z Kristiną Repelewską*

Dominik Masierak: Nie udało się SPR obronić Pucharu Polski, chociaż prowadziłyście z Zagłębiem w finale już nawet trzema golami. Czego zabrakło do zwycięstwa?

Kristina Repelewska: Popełniłyśmy za dużo prostych błędów i zmarnowałyśmy za dużo okazji do zdobycia gola. Zamiast dobić rywala w tych ostatnich dziesięciu minutach, to marnowałyśmy kolejne akcje i to po kolei. Chyba zabrakło nam zimnej głowy.

Mówi się, że SPR i Zagłębie znają się na wylot i nie jesteście w stanie siebie zaskoczyć. Tymczasem nie możecie znaleźć recepty na dobrą obronę zespołu z Lubina i po raz kolejny przez to przegrywacie mecz...

- Tym razem chyba nie do końca tak było. Udawało nam się przebijać przez ich defensywę, ale potem nie rzucałyśmy bramek. To właśnie były te dobre sytuacje do zdobycia goli, o których mówiłam. Po wyniku widać, że w meczu dominowała defensywa, ale gdyby nie błędy, które dawały rywalkom okazję do kontrataków, to mogłyśmy wygrać.

Trener Edward Jankowski nie ma wielkiego pola manewru, jeśli chodzi o skład i gracie praktycznie bez zmienniczek. Nie zabrakło wam sił?

- Możliwe, że trochę tak, zwłaszcza w końcówce. Jednak Zagłębie też gra cały mecz ósemką zawodniczek i trzeba o tym pamiętać. Przegrałyśmy puchar, ale liga jest dla nas ważniejsza i mam nadzieję, że na finał ligi nasz sztab trenerski przygotuje szczyt formy.

To już jednak odbędzie się bez udziału Kristiny Repelewskiej, bo przed panią operacja ścięgna Achillesa...

- Tak, w sobotę czeka mnie operacja, a potem rehabilitacja. To kontuzja, która co jakiś czas mi się odnawiała, ale diagnoza z początku lutego była już bezlitosna. Okazało się, że mam naderwanego Achillesa w ponad 50 procentach. Od tego momentu praktycznie nie trenowałam i grałam na własne ryzyko.

Nie ma szans na powrót do gry w tym sezonie?

- Niestety, ale nie ma żadnych. Finał Pucharu Polski był ostatnim moim meczem w tym sezonie. Trener i zespół wiedział już o tym od dawna. Rehabilitacja po takim zabiegu, jaki mnie czeka, trwa około 5-6 miesięcy, więc drużynę wspomogę dopiero w nowym sezonie.

Padły słowa o przyszłym sezonie w SPR, czyli podpisała pani nową umowę z lubelskim klubem?

- Tak klub zachował się bardzo fajnie wobec mnie i zaproponował mi nową umowę. Wielkie podziękowania i brawa za ten gest, bo SPR nie powiedziało, że z powodu kontuzji jestem im niepotrzebna. Teraz pozostaje mi dopingowanie koleżanek z trybun, ale po wyleczeniu się wrócę do gry w barwach lubelskiego klubu.

*Kristina Repelewska jest rozgrywająca SPR Lublin i reprezentacji Polski