Motor pożegnał się ze starym stadionem. Nie brakowało kontrowersji

Piłkarze Motoru Lublin w sobotnie popołudnie rozegrali najprawdopodobniej ostatni w historii domowy mecz na stadionie przy al. Zygmuntowskich. Zespół trenera Mariusza Sawy wygrał po zaciętym meczu z JKS 1909 Jarosław 3:2, a dwa gole w tym spotkaniu padły po kontrowersyjnych decyzjach arbitra.
Wedle zapowiedzi zarządu lubelskiego klubu od rundy wiosennej Motor swoje domowe mecze ma rozgrywać już na w pełni nowoczesnym obiekcie przy ul. Krochmalnej. Zanim jednak to nastąpi, lublinianie musieli kolejny raz wybiec na murawę stadionu przy al. Zygmuntowskich.

Doskonały początek

Ostatnie w tym roku, a może nawet w historii spotkanie przy al. Zygmuntowskich zespół trenera Mariusza Sawy rozpoczął znakomicie. Już w 11. minucie lublinianie wyszli na prowadzenie. Po dobrym dośrodkowaniu od jednego z partnerów piłkę głową w bramce Piotra Ciska z kilku metrów umieścił kapitan żółto-biało-niebieskich Piotr Karwan. Po zdobytej bramce Motor poszedł za ciosem i siedem minut później podwyższył prowadzenie. Po ładnej, dwójkowej akcji Krystiana Mroczka z Kamilem Stachyra z gola cieszył się ten drugi.

Goście nie mieli jednak zamiaru odpuszczać i dążyli do zdobycia gola kontaktowego. Ta sztuka udała im się w 23. minucie. W polu karnym lublinian według arbitra faulowany był jeden z zawodników gości i sędzia wskazał na 11. metr. Pewnym egzekutorem rzutu karnego okazał się Artur Bańka. Stracony gol podrażnił drużynę trenera Sawy i w 32. minucie ładną indywidualną akcję przeprowadził Krystian Mroczek i strzałem z narożnika pola karnego ponownie pokonał Ciska, podwyższając wynik na 3:1.

Ewidentny spalony

Po zmianie stron od pierwszego gwizdka sędziego aktywniejsi w grze byli goście. JKS dłużej utrzymywał się przy piłce i starał się zdobyć kolejnego gola. Ale najpierw sytuację na drugą bramkę w tym spotkaniu miał Karwan. Kapitan Motoru w 47. minucie znów uderzył piłkę głową, ale minimalnie chybił. W 56. minucie jeden z graczy z Jarosławia oddał strzał sprzed pola karnego, lecz Paweł Lipiec stanął na wysokości zadania. Chwilę później po rzucie wolnym na bramkę Motoru strzelał Łukasz Tyrawski, ale nad poprzeczką.

Nieco po upływie godziny gry starania gości przyniosły efekt. W 63. minucie po dobrym prostopadłym podaniu w dogodnej sytuacji znalazł się Bańka i pewnym płaskim strzałem skierował piłkę do siatki Lipca. Problem w tym, że zawodnik gości w momencie otrzymania podania był na wyraźnym spalonym.

Motor w drugiej połowie jakby stanął i gdyby nie dobra dyspozycja Lipca, po kolejnej próbie z strzału Tyrawskiego z rzutu wolnego na murawie mógł być remis. Ponownie groźnie było w 72. minucie, gdy dośrodkowanie Pawła Oziębły okazało się strzałem i kolejny raz bramkarz lublinian musiał wykazać się refleksem. Motor zagroził rywalom dopiero w 78. minucie, ale w zamieszaniu podbramkowym żadnemu z zawodników nie udało się dojść do piłki i oddać strzału. W końcówce goście postawili wszystko na jedną kartę i za wszelką cenę chcieli wyrównać, ale na szczęście dla lublinian nie udało im się już poważnie zagrozić bramce Motoru i mecz zakończył się wynikiem 3:2.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU



Motor Lublin 3 (3)

bramki: Karwan (11.), Stachyra (18.), Mroczek (32.)

JKS 1909 Jarosław 2 (1)

bramki Bańka (23.k i 63.))

Motor: Lipiec - Kazubski, Karwan Ż, Komor, Falisiewicz - Mroczek (68. Czułowski), Piekarski, Król Ż, Stachyra - Wolski (58. Myśliwiecki), Majewski (69. Gąsiorowski).

Jarosław: Cisek - Puńko (83. Kłak), Klucznik Ż, Sobol, Gliniak (46. Tyrawski), Oziębło, Fedor, Bańka, Ryba, Pawlak (46. Cienki), Jurczak.