Trener Motoru: Szkoda, że nie zachowaliśmy czystego konta

W sobotę Motor Lublin wygrał 4:1 z Wisłoką Dębica i dzięki temu umocnił swoją pozycję w czołówce ligowej tabeli.
Po spotkaniu trener gości Mirosław Kalita przyznał, że jego zespół przyjechał do Lublina w mocno okrojonym składzie, a asystent trenera Mariusza Sawy cieszył się z wygranej, ale dostrzegł w grze zespołu kilka mankamentów. Największym była zupełnie niepotrzebna strata bramki w doliczonym czasie gry. Oto pomeczowe wypowiedzi obu szkoleniowców.

Mirosław Kalita, trener Wisłoki Dębica

- Początek spotkania zdecydowanie należał do gospodarzy, którzy co chwila zagrażali naszej bramce. Pierwszego gola straciliśmy ze stałego fragmentu gry, kiedy lekko "przyspaliśmy". Natomiast przy wyniku 0:2 wydawało się, że jest już po meczu. Jednak mieliśmy swoje sytuacje - Tomek Barycza trafił w poprzeczkę, a chwilę potem to samo zrobił Darek Kantor. Można było odwrócić wynik meczu, ale zabrakło armat. Po przerwie przeciwnik grał z kontry, a my - mając swoje problemy - nie mogliśmy dokonywać zmian. Na ławce rezerwowych miałem jednego zawodnika. Podsumowując - Motor wygrał z nami w pełni zasłużenie.

Co do rezerwowych, to jeden z zawodników od czwartku nie jest zgłoszony do rozgrywek z powodu problemów systemu extranet. Dwóch kolejnych pauzowało za karki, a dwóch było chorych. Dobrze, że taka sytuacja wypadła nam na mecz z Motorem, a nie z rywalami walczącymi o utrzymanie. Wiadomo, że my mamy inne cele niż lublinianie na ten sezon. Mam nadzieję, że za tydzień uda nam się zgarnąć trzy punkty.

NAJLEPSZA MURAWA STADIONU W POLSCE



Paweł Kamiński, drugi trener Motoru Lublin

- Cieszy wysoki wynik, ale gra już nie do końca, bo w końcówce straciliśmy bramkę. Pierwsze 30 minut graliśmy w miarę nieźle. Nasza gra była poukładana, zdobyliśmy dwa gole i wydawało się, że kolejne to kwestia czasu. I wtedy goście sprowadzili nas na ziemię. Dwa razy dopisało nam szczęście, bo rywale trafiali w poprzeczkę. Wiedzieliśmy, że Wisłoka nie dysponuje szeroką kadrą i po przerwie z czasem gra będzie dla nas łatwiejsza. Zdobyliśmy kolejne bramki, a młodzieżowcy dali dobre zmiany. Zrehabilitowaliśmy się po poprzednim słabym meczu z Orlętami, ale jeszcze raz podkreślę, że gdybyśmy zagrali na "zero z tyłu" to wyglądałoby to lepiej.

Piotrek Piekarski doznał drobnego urazu i dlatego nie wyszedł na drugą połowę. Myślę jednak, że jeden, dwa dni wolnego, odnowa biologiczna i powinien być gotowy do gry.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU