Motor zdecydowanie ogrywa Wisłokę i utrzymuje kontakt z czołówką

Piłkarze Motoru Lublin po zeszłotygodniowej porażce w Radzyniu Podlaskim z tamtejszymi Orlętami w sobotę wrócili na właściwe tory. W sobotę zespół trenera Mariusza Sawy wygrał z Wisłoką Dębica 4:1, a dwa gole zdobył Paweł Myśliwiecki.
Motor w starciu z zespołem z Dębicy był zdecydowanym faworytem. Lublinianie są bowiem w czołówce tabeli, a beniaminek z Podkarpacia zajmował czwarte miejsce od końca. W zespole rywala Motoru nie ma też zawodników ze znanymi nazwiskami. Wyjątek stanowi Janusz Wolański, który ma za sobą grę w ekstraklasie, między innymi w Górniku Łęczna.

Szybkie ciosy i trochę szczęścia

Od pierwszych minut zespół trenera Mariusza Sawy zyskał optyczną przewagę i atakował na bramkę przeciwników, którzy skupili się na uważnej grze w defensywie. W 11. minucie z dystansu strzelał Paweł Myśliwiecki, ale niecelnie. Pięć minut później na prawym skrzydle obrońcami z Dębicy ładnie zakręcił Kamil Stachyra, ale zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału i został zablokowany. W 22. minucie było już jednak 1:0 dla Motoru. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego najsprytniej w polu karnym zachował się Myśliwiecki, który zdobył gola strzałem między nogami Łukasza Ćwiczaka. Cztery minuty później było już 2:0. Ładną akcję lewą stroną przeprowadził Konrad Gąsiorowski, wyłożył piłkę na piąty metr Kamilowi Stachyrze, a ten dopełnił formalności.

W 35. minucie wreszcie przebudzili się goście i byli blisko zdobycia bramki kontaktowej. Po dobrym podaniu od jednego z partnerów piłkę z prawej strony dośrodkował Wolański, a strzał głową Tomasza Baryczy trafił w poprzeczkę. W odpowiedzi z dystansu próbował Król, ale strzelił wysoko nad bramką zespołu z Podkarpacia. W końcówce pierwszej połowy szczęście znów dopisało lublinianom. Piłkarze Wisłoki znów dośrodkowali piłkę w pole karne na głowę Norberta Podlaska, a Pawła Lipca po raz drugi uratowała poprzeczka.

Piąty gol Króla

Po zmianie stron na murawie przez długi czas nie działo się nic ciekawego. Przy piłce utrzymywał się Motor, a Wisłoka nie kwapiła się zbytnio do zdecydowanych ataków. Dopiero w 57. minucie po stałym fragmencie gry zakotłowało się w polu karnym Lipca, ale lublinianie w porę zdołali wybić piłkę poza szesnastkę. Motor pierwszy raz w drugiej odsłonie zagroził Wisłoce 10 minut później, kiedy sprzed pola karnego strzelał Krystian Mroczek. Jego strzał był co prawda niezbyt mocny, ale sprawił sporo problemów Łukaszowi Ćwiczakowi. Jednak chwilę potem było 3:0. Po faulu w polu karnym na wspomnianym Mroczku jedenastkę na bramkę zamienił Rafał Król. Dla doświadczonego zawodnika był to tym samym piąty gol w tym sezonie. W 73. minucie na 4:0 podwyższył Myśliwiecki, wpisując się po raz drugi raz na listę strzelców. Kiedy wydawało się, że mecz zakończy się dla lublinian bez straty gola, w doliczonym czasie gry dał o sobie znać Wolański. Po błędzie obrony i podaniu od partnera doświadczony gracz nie miał problemów z pokonaniem Pawła Lipca i mecz ostatecznie zakończył się wynikiem 4:1. - Szkoda, że nie udało nam się wygrać bez straty bramki, którą Wisłoka wbiła nam w ostatniej akcji meczu - mówił po spotkaniu bramkarz Motoru. - Mimo to jesteśmy zadowoleni, bo udało się nam zrehabilitować po porażce z Orlętami - zakończył Lipiec.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU



Motor Lublin 4 (2)

bramki: Myśliwiecki (22., 73.), Stachyra (26.), Król (71 - k.)

Wisłoka Dębica 1(0)

bramka: Wolański (90+)

Motor: Lipiec - Kazubski Ż, Falisiewicz, Komor, Świech - Stachyra (78. Majewski), Piekarski (46. Mroczek), Ptaszyński, Król Ż, Gąsiorowski (65. Gąsiorowski) - Myśliwiecki (74. Brudz)

Wisłoka: Ćwiczak - Bieszczad, Maik Ż, Remut Ż (68. Lis), Konrad, Pęcak, Juszkiewicz, Barycza, Wolański, Kantor, Podlasek