Kasa na murawie, a z wyborem prezesa się nie śpieszą

Piłkarze II-ligowego Motoru Lublin w przyszłym tygodniu wrócą do treningów. Podopieczni trenera Roberta Kasperczyka do marca przygotowywać się będą do batalii o zajęcie miejsca dającego im utrzymanie się w II lidze. Wiadomo, że potrzebne są wzmocnienia i nowy prezes, którego jeszcze nie wybrano.
Motor do treningów wróci w czwartek 9 stycznia. Początkowo zespół będzie trenować w Lublinie. Treningi będą się odbywać na boisku z sztuczną nawierzchnią przy ul. Poturzyńskiej, w Hali Globus, a także na siłowni. Wraz z początkiem przygotowań do drużyny mają trafić nowi gracze. - Negocjacje z ich menedżerami w tej chwili prowadzi wydelegowana grupa członków rady nadzorczej - powiedział prezes tejże Janusz Gilewicz.

Będą wzmocnienia

Prezes Gilewcz jednocześnie zapewnia, że klub, mimo że nie ma jeszcze nowego prezesa [Tadeusz Kuna w grudniu ubiegłego roku zrezygnował ze stanowiska - przyp. red.], sprawnie funkcjonuje. Obecnie trwają rozmowy z potencjalnymi kandydatami, ale nie ma presji, by wyłonić nowego sternika klubu jak najszybciej. Decyzja ma być w pełni przemyślana.

Jednocześnie Janusz Gilewicz zapewnia, że kibice nie muszą się martwić, że przed startem rundy wiosennej klub nie dokona wzmocnień na rynku transferowym. Blisko angażu w Motorze jest m.in. Aleksander Komor z Ruchu Chorzów, Konrad Gąsiorowski z Widoku Lublin, a także Karol Zych z Orionu Niedrzwica. Jednak to nie wszyscy zawodnicy, którzy mają wkrótce trafić do Lublina. - Klub prowadzi także rozmowy z zawodnikami, którzy byliby realnymi wzmocnieniami dla klubu i mieli spore doświadczenie - dodaje Gilewicz. - W tej chwili możemy mówić o czterech takich zawodnikach - wyjaśnia. Wiadomo, że jednym z nich jest Mateusz Pawłowicz z Górnika Wieliczka, który w grudniu przebywał w Motorze na krótkich testach. Wtedy sam trener Kasperczyk w rozmowie z "Wyborczą" mówił, że bardzo chciałby mieć tego piłkarza w zespole. Pozostałe nazwiska potencjalnych wzmocnień w Motorze jak na razie owiane są tajemnicą. Wszystko ma się jednak wyjaśnić w najbliższym czasie. Szkoleniowiec lublinian jeszcze w tamtym roku jasno mówił, że na zgrupowanie w Zamościu rozpoczynające się 27 stycznia chce mieć w pełni skompletowaną kadrę. Wszystko po to, by móc odpowiednio zgrać poszczególne formację, a w szczególności popracować nad grą w obronie. Defensywa Motoru była najgorsza w całej drugiej lidze. Lublinianie w 18 meczach aż 37 razy dali sobie wbić piłkę do siatki.

Pieniądze leżą na boisku

Poza porządkami w zespole w postaci nowego prezesa i wymiany kadry w Motorze ma się też nieco zmienić system płatności dla zawodników. - To prawda, od wiosny dojdzie do zmiany zasad premiowania zawodników - mówi Gilewicz. - Większy akcent będzie teraz położony na wynagradzanie piłkarzy po zwycięstwach - wyjaśnia. Piłkarze będą więc mieli możliwość "podniesienia większej ilości pieniędzy z boiska". Jeżeli będą wygrywać mecze, przełoży się to na ich lepsze zarobki.

Na półmetku sezonu zostały zweryfikowane klubowe cele - teraz ma być nim utrzymanie się w II lidze, awans już dawno został niemal kompletnie zaprzepaszczony. Żółto-biało-niebiescy do drugiego miejsca, które także oznacza awans do I ligi tracą obecnie 11 punktów. - Piłkarze mają przede wszystkim zacząć grać lepiej i odnosić wiosną zwycięstwa - puentuje prezes rady nadzorczej. Jeżeli się tak nie stanie, to od przyszłego sezonu na nowoczesny stadion w Lublinie zamiast Stali Rzeszów, Stali Stalowa Wola czy choćby Znicza Pruszków przyjeżdżać będzie Izolator Boguchwała i Orzeł Przeworsk.