Sami wybiorą prezesa. Nie chcą przypadkowych kandydatów

Nazwisko nowego prezesa Motoru Lublin poznamy najpóźniej na początku stycznia. Jednak nie zostanie on wybrany w konkursie, tak jak to było w przypadku Tadeusza Kuny. Wyboru dokona rada nadzorcza
Tadeusz Kuna, poprzedni prezes Motoru Lublin, złożył rezygnację na początku grudnia, jak to otwarcie przyznał, po naszym artykule, w którym skrytykowaliśmy jego trwające ponad rok rządy. Przypomnijmy, że miał on uporządkować klubowe finanse, by klub w perspektywie budowy nowego stadionu mógł się bić o awans do pierwszej ligi. Przed prezesem postawiono także zadanie poprawy kontaktów z kibolami. Prezes sobie z niczym nie poradził (o porażkach poprzedniego prezesa piszemy poniżej).

Jacek Brzuszkiewicz: Budżet Motoru to przede wszystkim pieniądze miasta. Tymczasem rada nadzorcza nie wybiera prezesa klubu w konkursie. Nic tu panu nie zgrzyta?

Janusz Gilewicz*: - Zapewniam, zamierzamy wybrać najlepszego kandydata, kierując się tylko i wyłącznie tym, co ma klubowi do zaoferowania. Interesuje nas osoba, która przedstawi swój pomysł na sprawne zarządzanie klubem i wdroży go w życie w sposób satysfakcjonujący zarówno kibiców, jak też właścicieli klubu, a przed wszystkim głównego akcjonariusza, jakim jest Miasto Lublin.

Ale dlaczego prezes nie może zostać wybrany w konkursie?

- Z kilku powodów. Tryb konkursowy nakłada pewne rygory terminowe, których obecnie chcielibyśmy uniknąć. Nas determinuje czas, prezesa będziemy chcieli wybrać szybko, kiedy tylko uznamy, że znaleźliśmy dobrego kandydata. Gdyby stało się to jeszcze w tym roku, byłoby super. Ważną datą jest dzień 9 stycznia, kiedy piłkarze rozpoczynają przygotowania do sezonu.

Drugi powód jest taki, że do konkursu mogą stanąć osoby przypadkowe, także różnego typu poszukiwacze przygód i wyzwań, niemający jednak pojęcia o profesjonalnym zarządzaniu klubem sportowym. To byłaby strata czasu.

Nie chcę też mówić o doświadczeniach związanych z przebiegiem konkursu, który był zorganizowany w przeszłości. Chcę jednak podkreślić, że brak konkursu nie odbiera szans tym, którzy czują się na siłach i uważają, że mogą podjąć się tego wyzwania. Do czasu, kiedy rada nadzorcza nie podejmie formalnej uchwały o wyborze nowego Prezesa Zarządu, każda zgłoszona do klubu poważna kandydatura zostanie rozpatrzona.

W jaki sposób chcecie wybrać prezesa?

- Wybierzemy go w poprzez negocjacje. Kontaktujemy się z ludźmi, którzy mogliby spełnić oczekiwania, zapraszamy na rozmowę, dyskutujemy. Oczywiście zdajemy sobie sprawę z tego, że mamy ograniczone możliwości, także finansowe. Ten fakt zawęża nasze poszukiwania. Jednak perspektywa oddania do użytku w Lublinie nowego stadionu, budowy nowej drużyny też ma swoją wartość i jest pewnym magnesem.

Patrząc z drugiej strony. Informacja o ustąpieniu dotychczasowego prezesa Motoru rozeszła się po Polsce. Dzwonią do nas potencjalni kandydaci, ale w odróżnieniu od konkursu to my decydujemy, z kim usiąść do stołu.

Wróćmy do zadań, które stawiacie przed nowym prezesem.

- Cel jest jeden. Budowa profesjonalnego, dobrze poukładanego klubu piłkarskiego, lokalnego, ale z ambicjami, który w przyszłości przyciągnąłby poważnego sponsora, po to, aby Motor w przyszłości przestał być zależny, tak jak obecnie, od pieniędzy ratusza, piął się w górę tabeli i przyciągał na nowoczesny stadion nowych kibiców. Prezes powinien uporządkować wewnętrzną organizację pracy klubu, zorganizować sprawną grupę ludzi zajmujących się poszczególnymi sprawami, takimi jak marketing, sprawy sportowe, kontakty z mediami itp. Prezes powinien również wdrożyć racjonalną i konsekwentną politykę transferową, opartą przede wszystkim na piłkarzach pochodzących z naszego regionu, przyszłych wychowankach Akademii Piłkarskiej Motoru Lublin oraz innych lubelskich klubów. Oczekujemy, że zostanie opracowany i wdrożony korzystny dla wszystkich system współpracy z klubami młodzieżowymi Lublina, który w przyszłości zapobiegnie niekontrolowanym "ucieczkom" zdolnych piłkarzy, wyszkolonych za środki pochodzące m.in. z miejskiego budżetu, do klubów spoza naszego regionu.

* Janusz Gilewicz jest przewodniczącym rady nadzorczej Motoru Lublin

Pieniądze, kibole wyniki

* Właścicielem ok. trzech czwartych udziałów w spółce akcyjnej Motor Lublin jest ratusz, który tylko w 2013 r. wsparł klub kwotą 1,5 mln. Łączny budżet Motoru to ok. 2,5 mln zł (pozostałe pieniądze to m.in. wpłaty od sponsorów). Dla porównania - występujący w pierwszej lidze Stomil Olsztyn ma podobny budżet, choć dotacje tamtejszego ratusza to tylko 700 tys. Mimo niezłego budżetu w listopadzie wyszło na jaw, że klub z Lublina ma prawie dwumiesięczne opóźnienie w wypłacie pensji zawodnikom. * Kuna nie poradził sobie z kibolami, którzy m.in. na meczu przerwali minutę ciszy ku czci Tadeusza Mazowieckiego, krzycząc: "precz z komuną". Kuna zaprosił ich do siebie, ale kibole go zbojkotowali. * Motor w tym sezonie miał się bić o awans do pierwszej, by na nowy stadion przyciągnąć znane firmy. Klub walczy o utrzymanie.