Autobusem na Słowację i inne "pomysły". Prezes z Platformy

Prezes Motoru Lublin Tadeusz Kuna, który nie poradził sobie z zarządzaniem klubem piłkarskim w przeszłości, zaliczał już spektakularne wpadki i miewał dość ekstrawaganckie pomysły, jak stałe połączenie PKS-em z Zamościa na Słowację. Czy posadę w utrzymywanym z miejskich pieniędzy Motorze dostał dzięki legitymacji Platformy?
Kuna został prezesem Motoru w listopadzie zeszłego roku, kiedy to wygrał konkurs ogłoszony przez radę nadzorczą spółki. Pokonał pochodzącego z Lublina dziennikarza telewizji Orange Sport Leszka Bartnickiego i nieznanego szerzej w środowisku Tomasza Czyża.

Kuna miał uporządkować klubowe finanse, by klub w perspektywie budowy nowego stadionu mógł się bić o awans do pierwszej ligi. Przed prezesem postawiono także zadanie poprawy kontaktów z kibolami.

W zeszły piątek oceniliśmy prezesa, twierdząc wprost, że nie podołał żadnemu z wyzwań. Kuna tłumaczył się zawsze tak samo: - Nie jestem fachowcem od piłki, ale zarządzam klubem i biorę za to wszystko odpowiedzialność.

W sobotę zebrała się rada nadzorcza spółki, a Kuna oddał się do jej dyspozycji. Decyzja w sprawie prezesa zapaść ma 23 grudnia.

Burza w Zamościu

Kim jest Tadeusz Kuna? Chcieliśmy się spotkać z prezesem i porozmawiać.

- Nie będę wystawiał sobie laurek. O moich dokonaniach może pan przeczytać w internecie - oświadczył przez telefon.

- Mówi pan o dokonaniach i laurkach. Skoro jest tak dobrze, dlaczego oddał się pan do dymisji rady nadzorczej? - dociekaliśmy.

- Zrobiłem to po krytycznym artykule w "Gazecie Wyborczej" - powiedział.

Sprawdziłem. Najwięcej informacji o Tadeuszu Kunie pojawiło się w pierwszej połowie 2011 r., po tym jak rada nadzorcza wybrała go na fotel prezesa PKS Zamość, spółki podległej zarządowi województwa (rządy obecnej koalicji PSL-PO). Poprzednik Kuny stracił posadę, bo ratując finanse firmy, chciał m.in. sprzedać nieruchomość należącą do przewoźnika w Nowym Mieście, a dworzec ulokować bliżej centrum. Tymczasem Kuna krótko po objęciu rządów zaczął lansować ten sam pomysł, doprowadzając w Zamościu do prawdziwej burzy.

Ostro zaprotestowali prezydent Zamościa, radni i sami mieszkańcy, którzy obawiali się zakorkowania tej części miasta.

- Sprzedaż dworca spowoduje totalny bałagan. Tak będzie na osiedlu i wielu ulicach Zamościa. Jak dzieci dojadą do szkół, jakie to może mieć uwarunkowania środowiskowe? Przedsiębiorstwo musi się restrukturyzować, a nie szukać takich prostych rozwiązań - grzmiał na sesji rady miasta prezydent Zamościa Marcin Zamoyski.

Ostatecznie do przenosin dworca nie doszło, a Karol Garbula, sekretarz zamojskiego ratusza zapamiętał Kunę z pomysłu otwarcia linii autobusowej z Zamościa do Koszyc na Słowacji, która miała uratować firmę: - Tylko nikt nie wiedział, dlaczego akurat do Koszyc, a nie na przykład do innych miast na Słowacji, czy w Czechach.

Kuna został odwołany z funkcji po kilku miesiącach. - Rada nadzorcza zrobiła to na wniosek marszałka województwa. Pan Kuna nie wykazał się skutecznością w zarządzaniu firmą, bo m.in. nie ograniczył zatrudnienia i nie poradził sobie z likwidacją nierentownych połączeń - tłumaczy Beata Górka, rzeczniczka marszałka Krzysztofa Hetmana.

Pseudonim tapicer

Kuna w Zamościu ukończył liceum, a na UMCS prawo. Zamojscy dziennikarze dobrze go znają. - Mówiliśmy o nim: zawód dyrektor albo tapicer, który przykryje każdy stołek, by na nim usiąść. Mógł robić wszystko, byle tylko, jak to mówią, sprawować funkcje kierownicze za niezłą pensję. Kiedy pod koniec lat 90. rządziła prawica, trzymał się z Akcją Wyborczą Solidarność. Gdy pałeczkę przejmowała Platforma - był już liberałem. Został nawet członkiem PO - opowiada dziennikarz z lokalnego tygodnika, prosząc o anonimowość.

I tak w 1998 r. Kuna zasiadał w zamojskiej radzie miasta (lista AWS). W tym mieście szefował różnego rodzaju firmom podległym administracji państwowej i samorządowej, jak m.in. Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, Zakład Oczyszczania Miasta.

Kuna nadaje z wysypiska

Przed siedmiu laty wygrał konkurs na fotel prezesa państwowych zakładów ceramiki budowlanej w Markowiczach pod Biłgorajem produkujących m.in. cegłę dziurawkę.

- To była hojna firma. Jako prezes pan Kuna wspierał różnego rodzaju konkursy kulturalne, konkursy młodzieżowe - pamięta burmistrz Biłgoraja Janusz Rosłan. Za rządów Kuny Markowicze wspierały także biłgorajskie kluby piłkarskie jak Olender Sól. W 2010 r. skarb państwa sprzedał Markowicze inwestorowi z Austrii, który Kunę zwolnił.

Dziennikarze z Zamościa zapamiętali też Tadeusza Kunę jako dyrektora prywatnej telewizji kablowej Teletop w Zamościu. - Udzielał się także za kamerą. Swoje materiały kończył w stylu: z wysypiska śmieci Tadeusz Kuna. Śmiesznie to wyglądało - opowiada dziennikarka. Wspomnianej telewizji kablowej na zamojskim rynku już nie ma.



Lubelskie porażki prezesa Kuny

* Właścicielem ok. trzech czwartych udziałów w spółce akcyjnej Motor Lublin jest ratusz, który tylko w 2013 r. wsparł klub kwotą 1,5 mln. Łączny budżet Motoru to ok. 2,5 mln zł (pozostałe pieniądze to m.in. wpłaty od sponsorów). Dla porównania - występujący w pierwszej lidze Stomil Olsztyn ma podobny budżet, choć dotacje tamtejszego ratusza to tylko 700 tys. Mimo niezłego budżetu w listopadzie wyszło na jaw, że klub z Lublina ma prawie dwumiesięczne opóźnienie w wypłacie pensji zawodnikom.

* Kuna nie poradził sobie z kibolami, którzy m.in. na meczu przerwali minutę ciszy ku czci Tadeusza Mazowieckiego krzycząc: precz z komuną. Kuna zaprosił ich do siebie, ale kibole go zbojkotowali.

* Motor w tym sezonie miał się bić o awans do pierwszej ligi , by na nowy stadion przyciągnąć znane firmy. Klub walczy o utrzymanie.