Czy dynamiczny Komor i doświadczony Pawłowicz wzmocnią Motor?

W rozegranym w środowe popołudnie sparingu Motoru Lublin z Lublinianką trener Robert Kasperczyk przyglądał się zawodnikom, którzy niebawem mogą wzmocnić Motor. Ze względu na katastrofalną postawę obrony lublinian w minionej rundzie trener Kasperczyk sprawdził m.in. dwóch obrońców - Aleksandra Komora i Mateusza Pawłowicza.
tekst



Aleksander Komor to obecnie zawodnik drugiej drużyny Ruchu Chorzów, ale dobrze znany w Lublinie. Jest synem byłego piłkarza i trenera Motoru Lublin, w którego barwach grał w latach 1987-1995 i zagrał w 71 meczach ekstraklasy. Zdobył jedną bramkę. Czy syn pójdzie w jego ślady? Na razie cała kariera przed nim, ale tak jak ojciec, może zacząć ją pisać w klubie z Lublina. Aleksander jest wychowankiem Widoku Lublin - klubu, który specjalizuje się w Lublinie w szkoleniu młodzieży. Stamtąd młody zawodnik trafił do Ruchu Chorzów i gdy zespół prowadził trener Jacek Zieliński był w kadrze pierwszej drużyny. Ostatnio grał w rezerwach zespołu "Niebieskich". - W Ruchu Chorzów byłem przez ostatnie półtora roku. Początki były obiecujące, chociaż teraz w rezerwach różnie bywało z graniem. W związku z tym chciałem poszukać nowej drużyny - powiedział po sparingu Aleksander Komor. - Przyjechałem więc do Lublina na dwutygodniowe testy. W tym czasie postaram się zaprezentować sztabowi szkoleniowemu z jak najlepszej strony. Moim celem jest wskoczenie do składu Motoru i gra na drugoligowym froncie.

Trener Kasperczyk co prawda dostrzegł, że Komor podczas środowego sparingu meczu popełnił kilka błędów, ale ogólnie pochwalił młodego stopera za to jak zaprezentował się grze z Lublinianką. A jak swój występ ocenił sam zawodnik? - Uważam, że w trakcie meczu miałem różne momenty. Ogólnie oceniam sparing pozytywnie, ale wiem, że mam jeszcze nad czym pracować - podsumował piłkarz.



tekst



Przez całe środowe spotkanie na lewej stronie obrony występował Mateusz Pawłowicz - drugi z testowanych zawodników. Podczas gry często podpowiadał pozostałym kolegom z zespołu udzielając wskazówek dotyczących ustawienia na boisku. Pawłowicz to doświadczony 29-letni zawodnik. Ma za sobą występy m.in. w Okocimskim Brzesko i Stali Rzeszów. Ostatnią rundę spędził w Górniku Wieliczka. - Przez pół roku [od wiosny 2013 - przyp. red.] byłem zawodnikiem Stali Rzeszów, ale rozwiązałem tam umowę za porozumieniem stron. Latem nie udało mi się znaleźć odpowiedniego klubu - opowiada o sobie Pawłowicz. - Dlatego zdecydowałem się na powrót do Górnika Wieliczka, którego jestem wychowankiem, by tam piłkarsko się odbudować. Moją nominalną pozycją jest lewa obrona. Zdarzało się co prawda, że grałem jako lewy pomocnik lub środkowy obrońca, ale najlepiej czuję na lewej stronie defensywy. Jakie są atuty Pawłowicza? - Jestem zawodnikiem doświadczonym, przez półtora roku byłem kapitanem Okocimskiego Brzesko. Na boisku często podpowiadałem kolegom. Podczas gry nie odpuszczam rywalom i byłem uznawany za zadziornego zawodnika. Pawłowicz grając w zespole "Piwoszy" wywalczył nawet awans do drugiej ligi. Z kolei ze szkoleniowcem Motoru już kiedyś pracował. - Z trenerem Kasperczykiem spotkałem się pierwszy raz kilka lat temu właśnie w Górniku Wieliczka. Pracowaliśmy tam wspólnie dwa lata i bardzo dobrze wspominam ten okres. Teraz chciałbym abyśmy mogli znów spotkać się w Motorze Lublin - powiedział piłkarz.

Czy obaj zawodnicy znajdą zatrudnienie w Motorze? - W środowym sparingu pozostawili po sobie bardzo pozytywne wrażenia - mówi drugi trener lublinian Robert Chmura. - Decyzje co do ich angażu zapadną w przyszłym tygodniu - zastrzegł jednak szkoleniowiec.