Koszmar powrócił. Klęska Motoru w Pruszkowie

Po ostatniej wygranej Motoru 2:0 z Olimpią Elbląg fani z Lublina mieli nadzieję, że zespół trenera Roberta Kasperczyka wreszcie się przełamał. Niestety, w Pruszkowie wszystko ?wróciło do normy?. Lublinianie przegrali aż 1:4. Była to ich siódma porażka w tym sezonie.


Wygląda więc na to, że zadanie, jakim jest awans do I ligi, może się okazać nie tylko niewykonalne, ale wielkim problemem będzie dla piłkarzy Motoru uratowanie się przed spadkiem, wszak w związku z reorganizacją rozgrywek zdegradowanych zostanie minimum dziesięć drużyn. Lublinianie w tej chwili są na 12. pozycji.

Wracając do meczu, to pierwsza połowa spotkania nie zachwycała mnogością dogodnych do zdobycia bramki sytuacji. Od początku jednak zaznaczała się przewaga gospodarzy. Po raz pierwszy Pawłowi Lipcowi Znicz zagroził na poważnie w 27. minucie. Z około 30 metrów na bramkę Motoru uderzał z rzutu wolnego Arkadiusz Jędrych, ale tym razem jeszcze bramkarz z Lublina, choć z trudem, poradził sobie z obroną strzału. Pięć minut później Lipiec jednak już skapitulował. Na lewe skrzydło do Marcina Rackiewicza zagrał Maksymilian Banaszewski, a ten pierwszy zszedł do środka i uderzył. Futbolówka odbiła się jeszcze rykoszetem od jednego z defensorów Motoru i wpadła do siatki. Chwilę później asystent przy pierwszej bramce mógł zdobyć drugą, jednak akcję po podaniu na wolne pole od Adriana Paluchowskiego gwizdkiem przerwał sędzia. Decyzja ta wywołała oburzenie gospodarzy, którzy byli przekonani, że o ofsajdzie mowy być nie mogło.

Jeśli fani Motoru mieli nadzieję na odwrócenie losów meczu w jego drugiej połowie, to spore rozczarowanie przeżyli oni już na jej początku, kiedy to Znicz podwyższył na 2:0. Po wrzutce w pole karne Maciej Machalski zagrał do Michała Kucharskiego, a ten bez większych problemów zmusił Lipca do wyciągania piłki z siatki po raz drugi.

W 55. minucie dobrą szansę na gola kontaktowego mieli lublinianie. Damian Kądzior popisał się bardzo ładnym wolejem sprzed pola karnego, ale piłka minimalnie minęła bramkę Pawła Pazdana. Po chwili lublinianom znów zagrozili gospodarze, którzy nadawali ton grze. Tym razem przewrotką strzelał Paluchowski, ale bardzo dobrą interwencją popisał się Lipiec. Bramkarz Motoru miał jednak dużego pecha w 67. minucie. Długą piłkę w pole karne zagrał Kucharski, złapać miał ją golkiper z Lublina, ale się poślizgnął. Wykorzystał to Rackiewicz, strzelając swojego drugiego gola.

Kilka minut później honorową bramkę strzelił Motor. Z rzutu wolnego w pole karne dośrodkował Mateusz Broź, a z bliskiej odległości Pazdana pokonał obrońca lubelskiej ekipy Piotr Karwan. Na cztery minuty przed końcem regulaminowego czasu gry kolejny cios zadali jednak gospodarze. Swoją jedenastą bramkę w sezonie po sytuacji sam na sam z Lipcem zdobył Paluchowski i tym samym zrównał się na pierwszym miejscu w klasyfikacji strzelców z grającym w Motorze Maciejem Tatajem. Chwilę później sędzia zakończył spotkanie, a lublinianie musieli pogodzić się z porażką. Już siódmą w tym sezonie.



Znicz Pruszków 4 (1)

Rackiewicz (32., 67.), Kucharski (47.), Paluchowski (86.)

Motor Lublin 1 (0)

Karwan (73.)

Znicz: Pazdan - Bochenek Ż, Biedrzycki, Jędrych, Kucharski - Rackiewicz (70. Kopciński), Olczak, Januszewski Ż (82. Tomas), Machalski, Banaszewski (89. Niksiński) - Paluchowski (88. Pieczara).

Motor: Lipiec - Orzędowski, Karwan, Ptaszyński, Kądzior (85. Sedlewski) - Jaroń Ż, Koziara (73. Migalewski), Król Ż, Gamla (58. Broź), Wrzesiński (87. Wolski) - Tataj.