Snajper trafia, ale nie wygrywają: Czuję ogromny niedosyt

W sobotę lubelski Motor Lublin zremisował u siebie ze Stalą Rzeszów 1:1 i wciąż zajmuje miejsce w strefie spadkowej drugiej ligi. O problemach drużyny i nadziejach na kolejne mecze w rozmowie z portalem lublin.sport.pl opowiada najlepszy strzelec lubelskiego zespołu Maciej Tataj.
* Rozmowa z Maciejem Tatajem

Piotr Masierak: W sobotę ze Stalą tylko zremisowaliście, mimo że przez godzinę graliście w przewadze. Jak pan oceni ten wynik?

Maciej Tataj: W kolejnym meczu powtarza się sytuacja, w której dostajemy w pierwszej połowie bramkę i później jest ciężko. Ze Stalą udało się zremisować, ale i tak nie jesteśmy zadowoleni z tego punktu.

Znowu straciliście gola, ale w pierwszej połowie zupełnie nie kleiła się też gra ofensywna...

- No właśnie niestety te pierwsze połowy wyglądają jak wyglądają. Musimy wyeliminować błędy, które zdarzają nam się na początku spotkania. Jeśli to my będziemy strzelać jako pierwsi, to na pewno będzie nam się grało dużo lepiej.

Po meczu ze Stalą z pewnością czujecie niedosyt...

- Ogromny! Mieliśmy sytuacje, do tego jeszcze doszedł niewykorzystany przez Bronka [Grzegorza Bronowickiego - przyp. red.]... W drugiej połowie powinniśmy przechylić szalę zwycięstwa na naszą korzyść. Teraz pozostaje nam zakasać rękawy i wziąć się do roboty przed kolejnym meczem.

Największym problemem Motoru obok braku koncentracji na początku spotkań jest słaba jakość w rozegraniu piłki. To było widoczne za pracy trenera Przemysława Delmanowicza i w spotkaniu ze Stalą - kiedy nowym szkoleniowcem jest Robert Kasperczyk, znów rzucało się w oczy...

- Na pewno nie jesteśmy w stanie wyeliminować tego w chwilę, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Potrzeba na to czasu, musimy się z tym wszystkim pozbierać, mam nadzieję, że to przyjdzie jak najszybciej.

W meczu ze Stalą po raz kolejny trafił pan do siatki i to w ładnym stylu - przyjęciem piłki od razu zgubił pan defensorów i huknął nie do obrony. Widać, że chyba jeśli chodzi o formę strzelecką, jest dobrze?

- Nie jest najgorzej, ale chciałbym, żeby te bramki zawsze przekładały się na zdobycie trzech punktów. Cieszę się ze strzelonych goli, ale martwi mnie zdobycie tylko punktu za remis. Mam nadzieję jednak, że w kolejnych meczach będziemy już wygrywać.

Starcie ze Stalą było szansą na doskoczenie do czołówki, która w gruncie rzeczy jeszcze tak strasznie się od was nie oddaliła. Teraz jednak, kiedy nie zgarnęliście trzech punktów, w kolejnych meczach nie możecie sobie pozwolić na błędy. Cel postawiony przez miasto, które ma w spółce akcyjnej Motor zdecydowaną większość udziałów, jest jasny - macie awansować do I ligi.

- W tym sezonie liga wygląda ciężko, bo tylko osiem zespołów się utrzyma. To według mnie jest priorytetem. Na pewno jesienią trzeba zdobywać jak najwięcej punktów, żeby nie bać się spadku, nie stracić tego dystansu do czołówki, a zimą będzie czas na to, żeby siąść i porozmawiać o awansie.

* Maciej Tataj jest piłkarzem lubelskiego Motoru