Pół godziny bez bramkarza. Trener: Gdybym wiedział, postąpiłbym inaczej

Piłkarze II-ligowego Motoru przegrali w ostatniej kolejce u siebie z Wigrami Suwałki 1:3. Lublinianie od 71. minuty grali bez bramkarza, bowiem Paweł Lipiec otrzymał czerwoną kartkę, a trener Przemysław Delmanowicz nie mógł wpuścić na boisko rezerwowego Mateusza Oszusta.
Do 71. minuty tego meczu to Motor był w lepszej sytuacji. Lublinianie prowadzili bowiem 1:0. Wtedy jednak defensorzy gospodarzy popełnili fatalny błąd, przez który bramkarz Paweł Lipiec musiał faulować wychodzącego na pozycję sam na sam napastnika suwalczan. Arbiter Tomasz Krawczyk w tej sytuacji mógł podjąć tylko jedną decyzję: Wigry otrzymały rzut karny, a Lipiec dostał czerwoną kartkę.

Wtedy w bramce Motoru stanąć musiał... pomocnik. Kapitan zespołu Dawid Ptaszyński do końca spotkania pełnił rolę golkipera, bowiem trener Przemysław Delmanowicz w przerwie wykorzystał aż trzy zmiany. Co prawda regulamin umożliwia jeszcze dokonanie czwartej, ale tylko wtedy, jeśli gracz młodzieżowy zmienia innego juniora. A rezerwowy bramkarz Motoru Mateusz Oszust do młodzieżowców już się nie zalicza.

- Gdybym wiedział, że będzie taka sytuacja z bramkarzem, to aż trzech zmian bym nie zrobił. Skąd te roszady? Kacper Wróblewski bardzo słabo wszedł w mecz, a jego zmiana wymuszała od razu wykonanie kolejnej, ponieważ jest młodzieżowcem. Dlatego za Kacpra do obrony wszedł Grzegorz Bronowicki, a młodzieżowiec Konrad Wrzesiński zastąpił na pozycji skrzydłowego Damiana Jaronia. Dodatkowo Mateusz Broź dał nam słabszą jakość w ataku, niż się tego spodziewałem. Miałem nadzieję, że Damian Kądzior pociągnie nam drużynę do ataków, ale niestety tak też się nie stało - tłumaczy Delmanowicz. Cała sytuacja bezpośrednio przełożyła się na wynik spotkania. Najpierw Tomasz Tuttas wykorzystał rzut karny, a chwilę później Adam Pomian dał prowadzenie gościom strzałem z dystansu, którym zapewne bramkarz z prawdziwego zdarzenia nie dałby się zaskoczyć. W końcówce Wigrom udało się podwyższyć na 3:1 po kontrze. I chwilę później znów widzowie byli świadkami absurdu -Tuttas po zdobyciu przez siebie drugiej w tym meczu bramki celebrował ją w niezbyt mądry sposób, imitując strzelanie z łuku do kibiców gospodarzy. Sędzia uznał takie zachowanie za niesportowe i pokazał mu drugą już żółtą kartkę, przez co obie drużyny zakończyły mecz w niepełnych składach.

Zarówno Motor jak i Wigry mają za sobą udany początek sezonu. Lublinianie zajmują piąte, zaś ekipa z Suwałk drugie miejsce w tabeli.