Świerczewski: Chciałbym wyszkolić reprezentanta Polski

Drugoligowy Motor Lublin przygotowuje się do rundy wiosennej. Już w poniedziałek zespół wyjedzie na zgrupowanie do Radomska. O zimowej pracy i przyszłości Motoru w rozmowie z ?Gazetą? i portalem lublin.sport.pl mówi trener Piotr Świerczewski
Rozmowa z Piotrem Świerczewskim*

Piotr Masierak: Jesteście w trakcie przygotowań do wiosennych bojów w lidze. Jak pan ocenia dotychczasowe zimowe zajęcia z drużyną?

Piotr Świerczewski: Jestem dość zadowolony. Pracujemy na tyle, na ile jest to możliwe. Wiadomo, że każdy trener chciałby wyjechać z drużyną w zimie gdzieś za granicę, ale w naszym przypadku to oczywiście nie wchodzi w grę. Problemem jest też mała ilość zawodników, bo w tej chwili trenuje około dwudziestu, w tym kilku juniorów. Kontuzjowany jest Bartosz Romańczuk, Grzegorz Bronowicki się rozchorował, a Vincent Kayizzi jeszcze do nas nie dojechał.

W poniedziałek jedziecie na obóz przygotowawczy do Radomska, baza treningowa, która będzie do waszej dyspozycji podczas zgrupowania, zadowala pana?

- W Radomsku jest fajny ośrodek, a mecze będziemy rozgrywać w niedalekim Kleszczowie. Tam jest fantastycznie jak na nasze warunki, boisko z podgrzewaną płytą, będzie więc przynajmniej bezpiecznie. Bo do tej pory gdy graliśmy w sparingach, było bardzo ślisko i dochodziło do groźnych dla zdrowia sytuacji.

A propos sparingów - na obozie zagracie z takimi drużynami jak Legia, Jagiellonia, czy GKS Bełchatów, dla drugoligowców to na pewno ciekawa rzecz.

- Też uważam, że te sparingi to supersprawa. Zwłaszcza z Legią - to przecież lider ekstraklasy. Szkoda tylko tych naszych strat w ludziach, bo Romańczuk był ostatnio w świetnej formie, Grzesiek Bronowicki też dochodził do siebie po roku bez gry, a Vincent to taka biegająca moc. Wypadło nam więc trzech bardzo ważnych zawodników.

Doszło natomiast kilku nowych graczy. Dwóch uzdolnionych wychowanków Jagiellonii i Igor Migalewski, który wrócił do Motoru z Ukrainy. Jaka jest pana opinia o nich po pierwszych tygodniach współpracy?

- Igor strzelił już kilka bramek w sparingach, ale musi jeszcze poznać naszą taktykę i znaleźć sobie miejsce w grze obronnej. Kądzior i Ptak wyglądają naprawdę nieźle. Teraz nie tylko oni, ale cała drużyna musi wypracować swój styl zarówno w obronie, jak i ofensywie. Myślę, że miną jakieś trzy tygodnie, zanim to złapiemy, ale wtedy już zawodnicy będą mogli grać do siebie w ciemno.

Zimą ważne jest również budowanie kondycji, jak to wygląda w waszym wypadku?

- Do tej pory w przygotowaniach skupialiśmy się właśnie na kondycji, taktyki jeszcze praktycznie nie ruszaliśmy. Dlatego nie przywiązuję dużej wagi do wyników dotychczasowych sparingów, bo w nich chodziło o to, żeby chłopaki trochę po prostu pograli.

Na wiosnę Motor wciąż będzie grał w ofensywnym ustawieniu z trzema obrońcami?

- Tak, myślę, że zagramy z trzema defensorami, jednym defensywnym pomocnikiem i sześcioma graczami ofensywnymi. W tym ustawieniu musimy mieć bardzo mocne i szybkie skrzydła, dlatego żałuję, że nie ma jeszcze z nami Vincenta, który pod tym względem jest niesamowity.

Jaki zakładacie sobie cel na ligową wiosnę? Czołówkę będzie ciężko dogonić...

- Jestem przekonany, że czołówkę dogonimy, tylko że bardzo ciężko będzie zająć jedno z pierwszych dwóch miejsc premiowanych awansem. Natomiast sądzę, że trzecie czy piąte miejsce powinniśmy mieć bez problemu. Wiosną po części chcemy przygotować się już do kolejnego sezonu, pożegnaliśmy się już z graczami, którzy nie pasowali do naszej koncepcji gry, inni do Motoru teraz przyszli i musimy to wszystko doszlifować.

Ostatnio testuje pan wielu młodych piłkarzy, chcecie stawiać na młodzież?

- Tak, teraz oprócz zawodników młodzieżowych, którzy już grali w mojej drużynie, trenuje z nami trzech bardzo młodych piłkarzy. To są 16-latkowie, dwaj z drużyn juniorskich Motoru i jeden z Widoku Lublin. Moje drzwi są otwarte dla młodych zawodników, jeśli ich zaproszę i oni będą chcieli z nami grać na obciążeniach seniorskiej drużyny, to da im to możliwość rozwoju. Wiadomo, że niektórzy zrezygnują z piłki, innym trafią się kontuzje, ale jeśli wyszkoliłbym choćby jednego zawodnika, który grałby na poziomie europejskich klubów, czy zwłaszcza w reprezentacji, to miałbym wielką satysfakcję. Tym bardziej że od czasów Jacka Bąka Lublin nie miał piłkarza w kadrze. Myślę, że dla tych chłopaków praca ze mną też byłaby satysfakcją. Chociaż nie jestem pewny, będzie trzeba ich o to zapytać (śmiech).



* Piotr Świerczewski - były piłkarz, wicemistrz olimpijski z Barcelony, 70-krotny reprezentant Polski, uczestnik mundialu w Korei i Japonii w 2002 roku. Jako trener prowadził Znicz Pruszków oraz Łódzki Klub Sportowy. Obecnie jest szkoleniowcem drugoligowego Motoru Lublin.