Wyzwanie dla Smudy - upiec dwie pieczenie na jednym ogniu

Wiesław Pawłat

Wiesław Pawłat (JAKUB ORZECHOWSKI)

Krótka piłka. Felieton Wiesława Pawłata
Wygląda na to, że tej klasy szkoleniowca jak Franciszek Smuda jeszcze na Lubelszczyźnie nie było. Wprawdzie kiedyś pracował w Lublinie słynny Kazimierz Górski i nawet wprowadził piłkarzy Lublinianki do II ligi, ale było to kilka lat przed osiągnięciem przez niego wspaniałych sukcesów z reprezentacją Polski. Przypomnieć trzeba, że pod jego wodzą biało-czerwoni wywalczyli złoto i srebro olimpijskie, a także brąz na mistrzostwach świata w 1974 roku.

Słynnemu Franzowi z kadrą nie poszło. Był selekcjonerem w latach 2009-2012, ale imprezę swojego życia przegrał. Przed czterema laty Polska wraz z Ukrainą była gospodarzem Mistrzostw Europy, lecz nasza reprezentacja nie wyszła nawet z grupy i przygoda Smudy z kadrą dobiegła końca.

Zupełnie inaczej miała się sprawa z pracą klubową. Na tym polu ten trener ma się czym pochwalić. Na swoim koncie zapisał trzy tytuły mistrza Polski - dwa z łódzkim Widzewem, z którym grał też w Lidze Mistrzów, i jeden z Wisłą Kraków. Zdobywał też srebrne i brązowe medale mistrzostw kraju. Triumfował w Pucharze Polski i Superpucharze. Pracował w wielkich polskich klubach, bo prowadził też stołeczną Legię czy Lecha Poznań, ale zdarzało mu się trenować i mniejsze, jak Stal Mielec czy Odra Wodzisław. Krąży opinia, że Smudzie idzie dobrze tam, gdzie można sobie pozwolić na zatrudnienie klasowych piłkarzy. W tych słabszych radzi sobie gorzej. Górnika Łęczna do ligowych krezusów zaliczyć trudno, a i jego miejsce w tabeli powodem do dumy być nie może. Łęcznian czeka teraz twarda walka o uratowanie ligowego bytu. Mówią też jednak, że "Franek Smuda czyni cuda". Wprawdzie jakichś nieziemskich działań w wykonaniu tego trenera się nie spodziewam, ale przypomnę, że kiedyś Odrę Wodzisław - z którą był związany też emocjonalnie, bo niegdyś w niej grał - od spadku z ekstraklasy uratować zdołał, choć przyszło mu to uczynić kosztem innego klubu bardzo bliskiemu jego sercu, czyli Widzewa. Jak widać, w futbolu sentymentów nie ma, a Smuda ma zamiar na jednym ogniu upiec dwie pieczenie - utrzymać Górnika w gronie najlepszych polskich zespołów i pokonać barierę 500 spotkań spędzonych na ławce trenerskiej drużyn ekstraklasy.



Zobacz także
  • III Runda Pucharu EHF. MKS Selgros - Randers HK 23:23. Joanna Drabik Mistrzynie Polski zagrają na turnieju w Koszalinie
  •  Z piłką Kateryna Dorogobuzowa z Pszczółki AZS UMCS Lublin Pszczółka AZS UMCS będzie jednak broniła Pucharu Polski
  • W akcji Piotr Masłowski z Azotów Puławy Awans Azotów Puławy w rozgrywkach o Puchar Polski