Sport.pl

Wisła rozgromiona na własnym boisku. Trzy bramki Fina

Piłkarze beniaminka I ligi - puławskiej Wisły czekają za zwycięstwo już od dwóch miesięcy i doczekać się nie mogą, a w ostatniej serii spotkań zostali wręcz znokautowani - i to na własnym boisku - przez legnicką Miedź.
Wydawało się, że idzie ku lepszemu, bo zespół został wzmocniony, a ostatnie dwa mecze, i to z poważnymi rywalami, bo spadkowiczem z ekstraklasy Podbeskidziem Bielsko-Biała oraz liderem - sosnowieckim Zagłębiem zakończyły się remisem. To dawało nadzieję, że w spotkaniu z Miedzią wreszcie puławianie zgarną komplet punktów. Niestety samych piłkarzy i ich sympatyków spotkał zimny prysznic. W zasadzie od samego początku zespół trenera Ryszarda Tarasiewicza dyktował warunki gry. Wielkie zamieszanie w szeregach gospodarzy siał Petteri Forsell i to właśnie Fin w 11 minucie uzyskał prowadzenie dla swojego zespołu. Wisła próbowała jakoś z mienić przebieg wydarzeń na boisku, ale goście nie pozwalali jej na wiele. Tym bardziej że w 20. minucie było już 0:2, bo w zamieszaniu na polu karnym Andrzej Witan wpakował piłkę do własnej bramki. Po pół godzinie gry na tablicy wyników widniał już rezultat 3:0 dla drużyny z Dolnego Śląska. Tym razem po dośrodkowaniu z rzutu rożnego puławskiego golkipera pokonał strzałem głową Grzegorz Bartczak. To jeszcze nie koniec strzeleckich popisów piłkarzy Miedzi w tej części gry, bo ponownie dał o sobie znać Forsell i po pierwszej połowie legniczanie prowadzili 4:0.

W przerwie zdegustowany postawą swojego zespołu trener Robert Złotnik dokonał zmiany. W miejsce Sebastiana Głaza pojawił się Piotr Darmochwał. Niemniej jednak to goście nadal nadawali ton grze, a ponownie bliski szczęścia był Forsell, lecz minimalnie przestrzelił. W 57. minucie ten zawodnik już się nie pomylił i pewnie wykonał rzut karny podyktowany za faul na Mariuszu Rybickim. Tym sposobem gracz ze Skandynawii ustrzelił - wprawdzie nie klasycznego, ale jednak - hat tricka. Gospodarze zaczęli w końcu trochę nacierać. Na bramkę Pawła Kapsy strzelali Jakub Smektała, Arkadiusz Maksymiuk i Konrad Nowak, ale żadnego efektu to nie przyniosło. Na dziewięć minut przed końcem spotkania Wisła wreszcie dopięła swego. Po rzucie rożnym piłka trafiła do Nowaka, który uderzeniem głową strzelił honorowego gola.

W następnej kolejce Wisła spotka się 15 października ze Stalą w Mielcu.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU



Wisła Puławy 1 (0)

Miedź Legnica 5 (4)

Bramki: Nowak (81.) - Forsell (11., 37., 57.), Witan (20. - s.), Bartczak (29.).

Wisła: Witan - Hiszpański, Budzyński Ż, Pielach, Litwniuk - Głaz, Maksymiuk Ż, Brzeski (Płonowski), Smektała Ż, Patejuk (65. Olszak Ż) - Nowak Ż.

Miedź: Kapsa - Bartczak, De Amo, Midzierski, Trofinow - Bartkowiak (90. Karbowy), Daniel, Batin Ż (83. Cierpka), Garguła (90. Gardzielewicz), Rybicki - Forsell.

Sędziował: Konrad Kiełczewski z Białegostoku.

Zdjęcie Lanki UMBRO CLASSICO 3 TF 80927UCXC Zdjęcie Lanki UMBRO EXTREMIS 3 HG JNR 81002UDJX Zdjęcie LANKI UMBRO STADIA 3 FG 81123UDKN
Lanki UMBRO CLASSICO 3 TF 8... Lanki UMBRO EXTREMIS 3 HG J... LANKI UMBRO STADIA 3 FG 811...
Sprawdź ceny » Sprawdź ceny » Sprawdź ceny »
źródło: Okazje.info