Sport.pl

Górnik nie dał się Pogoni. Remis w Szczecinie

Piłkarze Górnika zagrali w Szczecinie gorzej niż w meczu z Koroną. Na szczęście Pogoń też nie błyszczała, więc w spotkaniu sąsiadów ligowej tabeli padł remis. Dla łęcznian było to przedłużenie passy spotkań bez porażki, bo nie przegrali od trzech kolejek.
Z pewnością bardziej wypoczęci przystąpili do tej potyczki gospodarze. Górnik we wtorek grał mecz 1/8 Pucharu Polski z GKS 1962 Jastrzębie. Wszyscy liczyli, że po bardzo dobrym meczu ligowym z Koroną Kielce zakończonym zwycięstwem 4:0 łęcznianie poradzą sobie także na Śląsku. Niestety zespół trenera Andrzeja Rybarskiego odpadł z tej rywalizacji, po dogrywce i rzutach karnych. Wprawdzie nie zagrało tam kilku graczy z podstawowego składu, ale przecież ekipa z Łęcznej występuje w ekstraklasie, a rywal aż o trzy klasy niżej. Bardzo niezadowolony z tego rezultatu był szkoleniowiec Górnika, który stwierdził bez ogródek, że jest mu wstyd za to spotkanie, bo porażka z drużyną III ligową nie powinna się wydarzyć.

Dlatego też wszystko wskazywało na to, że w meczu z Pogonią łecznianie będą chcieli zmazać plamę z Jastrzębia i wrócić z tarczą.

Pierwszy w tym spotkaniu strzał na bramkę oddali łęcznianie, a konkretnie Grzegorz Piesio, lecz Adrian Henger obronił. W rewanżu z woleja uderzył Rafał Murawski, jednak przestrzelił. Niemniej jednak w pierwszym kwadransie gry to szczecinianie byli bliżsi objęcia prowadzenia, bo po rzucie wolnym wykonywanym przez Ricardo Nuneza piłka trafiła na głowę Jarosława Fojuta, który uderzył, ale Górnika od straty gola uratował słupek.

Z upływem czasu zaczęła zarysowywać przewaga gospodarzy, jednak niewiele z tego wynikało, bo ich akcje skutecznie rozbijała łęczyńska defensywa. Tempo meczu też było dość ospałe. Wyglądało na to, że zielono-czarni chcą wciągnąć Pogoń na własną połowę, a potem starać się wyprowadzić kontrę. W obronie ta taktyka się sprawdzała, ale z kontrami było gorzej - jak się potem jednak okazało - do czasu. Szczecinianie z kolei nie mieli pomysłu na atak. Wprawdzie w 31. minucie groźnie głową strzelił Adam Frączczak, a po chwili uderzał Adam Gyurcso lecz w obu przypadkach zabrakło precyzji. Niemniej jednak to gospodarze dostali bramkę do szatni. Tuż przed końcem pierwszej połowy na strzał z dystansu zdecydował się Grzegorz Bonin, piłkę odbił przed siebie Henger, dopadł do niej Bartosz Śpiączka, strzelił, z linii bramkowej wybił Sebastian Rudol, futbolówka znowu trafiła do Śpiączki, który już nie zmarnował szansy i uderzeniem głową uzyskał prowadzenie.

Pięć minut po zmianie stron Pogoń wyrównała. Akcję rozpoczął Gyurcso, dokładnie podał do Murawskiego, który strzelił, a piłka odbita jeszcze od Gersona wpadła do siatki obok bezradnego Sergiusza Prusaka. Po tym golu gospodarze zdecydowanie złapali wiatr w żagle, przeprowadzali składne akcje, ale w 63, minucie mogli zostać srogo skarceni. Rozgrywający dobry mecz Śpiączka przedarł się przez obronę Pogoni, ograł bramkarza i... niestety spudłował. A swoją drogą młody Henger nie miał najlepszego dnia. W 72. minucie po błędzie Bonina przed szansą stanął wyróżniający się w tym spotkaniu Gyurcso, ale przegrał pojedynek z Prusakiem. Kilka minut później znowu Węgier mógł dać swojej drużynie prowadzenie, ale w sytuacji sam na sam przestrzelił. W końcówce szczecinianie praktycznie zamknęli Górnika na jego polu karnym, ale drużyna z Łęcznej broniła się bardzo przytomnie i dowiozła remis do końca.

W następnej kolejce zespół trenera Rybarskiego spotka się w piątek - 30 września na Arenie Lublin z Lechem Poznań.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU



Pogoń Szczecin 1 (0)

Górnik Łęczna 1 (1)

Bramki: Murawski (50.) - Śpiączka (45.)

Pogoń: Henger - Rapa, Rudol, Fojut, Nunes - Delew (72. Zwoliński), Matras, Murawski, Drygas Ż (82. Kort), Gyurcso - Frączczak.

Górnik: Prusak - Komor, Gerson, Szmatiuk, Leandro - Bonin (86. Grzelczak), Drewniak, Danielewicz, Hernandez (54. Jurisa), Piesio - Śpiączka (78. Pitry).

Sędziował: Tomasz Kwiatkowski z Warszawy.

Widzow: 4354.