Sport.pl

Kary w Motorze. Sięgnęli zawodnikom do kieszeni

Mający II-ligowe aspiracje piłkarze Motoru na razie zawodzą. Czara goryczy przelała się po ostatniej wyjazdowej porażce z MKS-em Trzebinia-Siersza. Prezes klubu Waldemar Leszcz i trener Jacek Magnuszewski nie zostawili na piłkarzach suchej nitki, a zarząd postanowił wyciągnąć konsekwencje wobec zespołu.
Wydaje się, że była to już ostatnia chwila, aby zareagować na to się dzieje w lubelskim klubie, który jest spółką miejską, a więc - wprawdzie nie w całości, ale finansowaną z pieniędzy podatników. Już w minionym sezonie Motor miał awansować, i był tego bliski, jednak przegrał baraże z Olimpią Elbląg. W obecnych rozgrywkach cel się nie zmienił, lecz na razie nic nie wskazuje na to, że lublinianie się wdrapią o szczebel wyżej. Żółto-biało-niebiescy przegrali już cztery spotkania, w tym z takimi zespołami jak Soła Oświęcim, czy Cosmos ze wsi Nowtaniec, nic oczywiście tym drużynom nie ujmując. Dlatego też działacze i sztab trenerski po przegranej w Trzebini 1:3 postanowili wstrząsnąć zespołem i aby o tym poinformować zorganizowali specjalną konferencję prasową, w której oprócz prezesa i trenera wzięli udział dwaj zawodnicy - Damian Falisiewicz i Artur Gieraga. - Zwołaliśmy to spotkanie, aby zareagować na ostatnie wyniki drużyny, jednocześnie chcemy ogłosić, że pomimo takich rezultatów nasze cele się nie zmieniły i zrobimy wszystko, aby je zrealizować - zakomunikował prezes Leszcz. - Za ostatnie wyniki część zawodników zostanie ukarana karami finansowymi. Nie powiem ilu graczy, i którzy, bo najpierw oni muszą się o tym dowiedzieć. Jest to decyzja zarządu, ale na wniosek sztabu szkoleniowego. Ponadto zespół jest pozbawiony premii do czasu znalezienia się w pierwszej trójce. Natomiast teraz najbliższym naszym celem jest zdobycie w nadchodzących dwóch meczach sześciu punktów. Jeśli się tak nie stanie będą wyciągane kolejne konsekwencje. Chcemy też prosić o wsparcie kibiców - zaapelował prezes.

- Ja jako trener i zawodnicy także będziemy musieli teraz mocniej popracować nad przygotowaniem motorycznym, a także indywidualnie z zawodnikami nad sferą mentalną i konsekwencją w grze. Jako szkoleniowiec biorę te porażki na klatę - stwierdził Jacek Magnuszewski. - Mamy teraz dziesięć dni przerwy, bo mecz z Podhalem Nowy Targ został przełożony, więc chcemy pojechać na krótkie zgrupowanie, gdzie w spokoju potrenujemy i obiecuję, że zespół będzie grał lepiej. Oczywiście liczę na dalsze wsparcie naszych fanów. Natomiast nie wykluczam roszad w składzie, bo drużyna najwyraźniej potrzebuje "kopa".

Presja zatem jest olbrzymia, ale szczególnie w sporcie trzeba sobie umieć z nią radzić, a jeśli zawodnicy nie dają rady, to muszą zmienić zajęcie, albo mocno nad tym pracować. - Niestety coś jest mentalnie nie tak - przyznał Falisiewicz. - Organizacyjnie mamy pełen komfort, bo klub stara nam się zapewnić jak najlepsze warunki. W tej lidze nikt takich nie ma, a podejrzewam, że wiele drużyn z wyższych klas także nie dysponuje taką bazą. Staramy się wykonywać naszą pracę jak najlepiej, niestety nie osiągamy wyników. Boli, że ulegamy zespołom, z którymi nie powinniśmy przegrywać. Dlatego też musimy solidnie popracować przez najbliższy okres, aby wrócić na właściwe tory.

W tej chwili Motor z dorobkiem 13 punktów plasuje się na siódmej pozycji. Prowadzi KSZO Ostrowiec Świętokrzyski (17 pkt), ale ma rozegrany o jeden mniej mecz od lublinian.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU