Diamentowe gody lubelskiego rugby. Z tej okazji piknik

Lubelscy rugbiści obchodzą 60-tą rocznice powstania tej dyscypliny sportu w naszym mieście. Z tej okazji w sobotę na stadionie przy ul. Krasińskiego odbędzie się specjalny piknik.
Pierwsza sekcja rugby powstała w Lubliniance w 1956 roku. - Tak rzeczywiście było, a jej założycielem i pierwszym trenerem był Bolesław Skirmunt - potwierdza Maciej Powała-Niedźwiecki, były zawodnik, trener kadry narodowej i współautor "Encyklopedii polskiego rugby". - Jednak klub z Wieniawy nie rozegrał ani jednego meczu. Natomiast wiosną 1957 roku powstała sekcja lubelskiego AZS, która występowała nawet w I lidze i działała przez pięć lat.

Potem nastąpiła 13-letnia przerwa i rugbiści znowu wrócili do gry, z tym że teraz w Budowlanych, a jej założycielem sekcji był Leszek Naskręt. Już po roku gry w II lidze drużyna awansowała do najwyższej klasy, a było to dokładnie przed 40-laty, czyli 20 czerwca 1976 roku, kiedy to lublinianie pokonali na stadionie Lublinianki Czarnych Bytom 10:3. Zwycięski zespół zagrał wówczas w składzie: Zbigniew Szarlip, Roman Lajfert, Jacek Kwiatkowski (Marian Ceniuk), Maciej Powała-Niedźwiecki, Tadeusz Sałamacha, Krzysztof Mikiciuk, Wojciech Morawski, Mieczysław Leonko, Marek Kawalec, Andrzej Krawczyk, Zbigniew Jakubowski, Wiesław Piotrowicz, Marian Florek (Marian Mianowski), Adam Borys, Jan Jagieniak.

Punkty zdobyli: Jagieniak 6 i Borys 4.

- Aby uczcić te dwa wydarzenia z inicjatywy Krzysztofa Mikiciuka, Oldboy Rugby Club i przy pomocy klubu Budowlani odbędzie się piknik rugby - dodaje Maciej Powała-Niedźwiecki. - Zagrają weterani z Siedlec i Lwowa, a także juniorzy i kadeci Budowlanych. Będzie się można także spotkać z zawodnikami grającymi przed 40-laty w tym historycznym spotkaniu.

Początek sobotniej imprezy o godz. 14.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU



Zobacz także
  • W pierwszym meczu barażowym o awans do II ligi piłkarze Motoru przegrali na Arenie Lublin z Olimpią Elbląg 0:1. Jedyną bramkę zdobył w 85. minucie meczu Paweł Piceluk, były napastnik Motoru Lublin, nie chciany w klubie z al. Zygmuntowskich. Co ciekawe napastnik Olimpii Elbląg w mijających rozgrywkach III ligi zdobył aż 32 bramki. Piceluk strzelił w sobotę na Arenie jeszcze jedną bramkę, ale sędzia dopatrzył się spalonego. - Wydaje mi się, że bramkę zdobyłem prawidłowo - mówił po meczu Paweł Piceluk. - Przegraliśmy pierwszy mecz, ale jeszcze nic straconego - podkreślali piłkarze Motoru. Zacięty mecz, w którym obydwa zespoły miały kilka szans do zdobycia bramki obejrzało aż 8 919 widzów. To tegoroczny rekord frekwencji na Arenie Lublin na meczu piłkarskim. Mimo porażki piłkarze Motoru wciąż są w grze. W środę o godz. 17 w Elblągu rewanż. Motorowi da awans każde zwycięstwo jedną bramką. W przypadku rezultatu 1:0 dla naszych sędzia zarządzi dogrywkę. A jeśli i ona nie przyniesie rozstrzygnięcia arbiter zarządzi rzuty karne. A więc do środy. Trzymamy kciuki.

Motor gra w finale Pucharu Polski z Chełmianką. Są już bilety
  • W pierwszym meczu barażowym o awans do II ligi piłkarze Motoru przegrali na Arenie Lublin z Olimpią Elbląg 0:1. Jedyną bramkę zdobył w 85. minucie meczu Paweł Piceluk, były napastnik Motoru Lublin, nie chciany w klubie z al. Zygmuntowskich. Co ciekawe napastnik Olimpii Elbląg w mijających rozgrywkach III ligi zdobył aż 32 bramki. Piceluk strzelił w sobotę na Arenie jeszcze jedną bramkę, ale sędzia dopatrzył się spalonego. - Wydaje mi się, że bramkę zdobyłem prawidłowo - mówił po meczu Paweł Piceluk. - Przegraliśmy pierwszy mecz, ale jeszcze nic straconego - podkreślali piłkarze Motoru. Zacięty mecz, w którym obydwa zespoły miały kilka szans do zdobycia bramki obejrzało aż 8 919 widzów. To tegoroczny rekord frekwencji na Arenie Lublin na meczu piłkarskim. Mimo porażki piłkarze Motoru wciąż są w grze. W środę o godz. 17 w Elblągu rewanż. Motorowi da awans każde zwycięstwo jedną bramką. W przypadku rezultatu 1:0 dla naszych sędzia zarządzi dogrywkę. A jeśli i ona nie przyniesie rozstrzygnięcia arbiter zarządzi rzuty karne. A więc do środy. Trzymamy kciuki.

Motor jednak poległ. Przegrana w Elblągu i z awansu nici
  • Tegoroczna rywalizacja w ramach, ogólnopolskiego cyklu miejskich sprintów rowerowych MTB będzie miała trzy odsłony. Pierwsza runda odbyła się w niedzielę na ulicach Lublina. Sprinty rowerowe są bardzo widowiskowe. Walka bark w bark czwórki zawodników, szybkie proste, ostre i ciasne zakręty, schody a czasami nawet sztuczne przeszkody. Zawodnicy zmierzyli się ze śliskimi brukowanymi uliczkami lubelskiego Starego Miasta. Musieli także przejechać przez plac Po Farze
Najpierw kolarze zmierzyli się w wyścigu indywidualnym na czas. Wyniki zadecydowały o rozstawieniu w jeździe 'czwórkami'. Dwóch pierwszych na mecie danego wyścigu awansowało do dalszej rundy. Dwóch kolejnych odpadało z rywalizacji. 
Dla kibiców przygotowano szereg atrakcji. W miasteczku zawodów pojawiły się rowery testowe różnych marek, namiot rozgrzewkowy z trenażerami oraz stoisko z możliwością druku na papierze fotograficznym wykonanych podczas imprezy zdjęć.
Kolejne imprezy z cyklu odbędą się w Katowicach (26 lipca) i Cieszynie (30 sierpnia).
Mistrzowskie ściganie. Można już się zapisywać na MP MTB XCE