Sport.pl

Batalia o powrót do elity. W finale Budowlani podejmują Juvenię

Rugbiści Budowlanych rozpoczynają decydujące starcie o wejście do ekstraligi. W finałowym dwumeczu zmierzą się z Juvenią Kraków. - Siły obu zespołów są wyrównane, więc szanse na awans również, ale wierzę, że to my wyjdziemy z tej konfrontacji zwycięsko - mówi Piotr Choduń, wiceprezes lubelskiego klubu.
Pierwsze spotkanie odbędzie się w sobotę w Lublinie. Mecz zostanie rozegrany na "kultowym" dla Budowlanych stadionie przy ul. Krasińskiego. To właśnie tu lublinianie odnosili największe sukcesy w historii klubu, ze zdobywaniem medali mistrzostw Polski włącznie we wszystkich kategoriach wiekowych. Teraz zespół trenera Sebastiana Berestka staje przed kolejnym wyzwaniem, mianowicie walką o powrót do elity polskiego rugby. W półfinale Budowlani bez najmniejszych problemów uporali się z Czarnymi Pruszcz Gdański, których pokonali 38:10. Krakowianie mieli jeszcze łatwiejszą przeprawę, gdyż zdeklasowali stołeczną Legię 95:3. Natomiast jeśli chodzi o potyczki tych obu zespołów w tym sezonie, to wyszły one na remis, z tym że lubelski zespół wyżej przegrał (0:36) niż wygrał (13:12). - Cieszy nas, że dotarliśmy do finału, bo na początku sezonu nie było to wcale takie oczywiste - dodaje Piotr Choduń. - Rywal jest bardzo trudny, bo przecież przed rozpoczęciem Juvenia sama zrezygnowała z występów w ekstralidze z przyczyn organizacyjnych. Krakowianie to zespół ograny, mający w swych szeregach byłych reprezentantów kraju, który ostatnio jeszcze się wzmocnił. Z racji tego, że Juvenia była po sezonie zasadniczym wyżej w tabeli pierwszy mecz jest u nas, co stawia gości w bardziej komfortowej sytuacji. Dlatego też musimy zrobić wszystko, aby na własnym boisku osiągnąć jak najlepszy rezultat.

Dodać trzeba, że w tej fazie rozgrywek gra się dwa mecze i zespół który będzie miał lepszy bilans tych spotkań wywalczy awans. Tak więc za tydzień obie drużyny spotkają się pod Wawelem i wtedy już wszystko będzie jasne.

- Niestety mamy pewne problemy kadrowe i pod znakiem zapytania stoją występy Jakuba Jasińskiego i Robizona Kelberashvilego. Obaj narzekają na kontuzje i decyzja o tym czy zagrają zapadnie tuż przed spotkaniem. Ponadto problemy z przedłużeniem paszportu ma Ukrainiec Miroslav Shuliak i nie wiadomo czy zdoła się z nimi uporać. Byłaby to duża strata, szczególnie w przypadku tego ostatniego. Musimy sobie jednak jakoś poradzić i wykorzystać atut własnego boiska. Natomiast co do wyniku, to ani w jednym, ani w drugim spotkaniu nie spodziewam się wysokiego rezultatu - kończy wiceprezes Choduń.

Początek spotkania wyznaczono na godz. 15.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU