Powtórka mile widziana. Jedni walczą o laury inni o ligowy byt

Krótka piłka. Felieton Wiesława Pawłata
Sezon ligowy powoli dobiega końca. Przed nami kulminacyjny okres, jeśli chodzi o gry zespołowe. Mamy na Lubelszczyźnie kilka zespołów walczących o najwyższe laury w kraju, są też i takie, które muszą zrobić wszystko, aby się w elicie utrzymać. Myślę, że dla kibiców to dobrze, bo nie ma spokoju na pokładzie, każdy o coś gra, więc emocje są gwarantowane. No, może poza koszykarzami Startu, którzy choć byli ostatni, nie musieli się martwić o ligowy byt, bo po prostu regulamin w Tauron Basket Lidze jest taki, że aby zostać zdegradowanym, trzeba dwa razy z rzędu zająć miejsce w strefie spadkowej, a ich to jeszcze nie dotyczyło.

Szczerze mówiąc scenariusz tych sztandarowych potyczek jest dokładnie taki sam jak przed rokiem. Broniące złota piłkarki ręczne MKS Selgros będą walczyły o 19. już w swojej historii tytuł mistrza Polski. Rywalem zespołu trener Sabiny Włodek będzie Pogoń Baltica Szczecin. Z kolei ich koledzy po fachu, czyli Azoty Puławy, będą się zmagali o brązowy medal. Gdyby drużynie znad Wisły udało się pokonać MMTS Kwidzyn, to Przemysław Krajewski, Piotr Masłowski wraz z kolegami po raz drugi z rzędu stanęliby na trzecim stopniu mistrzowskiego podium. Można powiedzieć, że te zespoły walczą o najwyższe laury, natomiast na przeciwnym biegunie są piłkarze Górnika Łęczna, którzy chyba do ostatniej kolejki będą toczyli heroiczny bój o zachowanie ekstraklasowego bytu. W tej chwili - jak mawiał pewien klasyk - sytuacja jest dobra, ale nie beznadziejna. Podobnie było w ubiegłym sezonie, kiedy to łęcznianie dopiero w ostatniej kolejce zapewnili sobie dalszą grę wśród najlepszych drużyn polskiego futbolu.

Szczerze mówiąc nie mam nic naprzeciwko, aby ten sezon zakończył się dla naszych drużyn tak samo jak poprzedni.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU