Sport.pl

Pitry po meczu w Niecieczy: Nie popadajmy w samozachwyt

Broniący się przed spadkiem z ekstraklasy piłkarze Górnika wreszcie się przełamali. Drużyna z Łęcznej pokonała w Niecieczy Termalikę Bruk-Bet 2:0. Była to jej pierwsza wygrana od 27 lutego, kiedy to zwyciężyła kielecką Koronę.
Nadal sytuacja łęcznian jest bardzo trudna, ale porażka w tym spotkaniu zepchnęłaby zespół trenera Jurija Szatałowa - który z powodu zawieszania przez Komisję Ligi w tym spotkaniu drużyny nie prowadził - na samo dno, od którego odbić się byłoby niezwykle trudno. Teraz Górnik wrócił do gry, a układ spotkań też mu sprzyja, bo dwa najbliższe spotkania - z imiennikami z Zabrza i Podbeskidziem Bielsko-Biała rozegrają u siebie, natomiast sezon zakończą wyjazdowym meczem ze Śląskiem Wrocław. A oto opinie po meczu w Niecieczy.

Andrzej Rybarski, II trener Górnika

Chcę pogratulować zawodnikom za to, że wykazali niesamowitą wolę walki. Dziękuję także wszystkim tym, którzy byli przy zespole, nas wspierali i pomogli zrobić kolejny krok w tym kierunku, w którym idziemy [przed tygodniem Górnik zremisował w Kielcach z Koroną 1:1, czym przełamał passę wielkiej niemocy, spotkań bez punktów i bramek - przyp. red]. Mam nadzieję, że kolejny mecz będzie równie udany. Co zaś się tyczy braku Jakuba Świerczoka w Kielcach, to powiem tak, że każdy zawodnik, aby się dostać do meczowej osiemnastki musi spełniać określone kryteria. Wtedy Kuba ich nie spełnił, natomiast teraz tak, wszedł w drugiej połowie na boisko, strzelił gola i chwała mu za to.

Przemysław Pitry, piłkarz Górnika, strzelec pierwszego gola

Było to spotkanie walki. Pierwsza połowa stała na wysokim poziomie mieliśmy kilka sytuacji do zdobycia bramki, prowadziliśmy i kontrolowaliśmy wydarzenia na boisku. W drugiej połowie - może z racji wyniku - nieco się cofnęliśmy i daliśmy trochę dojść do głosu Termlice. Mieliśmy jednak sytuacje do zdobycia kolejnych bramek, mogłem strzelić także ja, ale się nie udało. Natomiast dokonał tego Kuba Świerczok, który wszedł za mnie i dał fajną zmianę. Na pewno potrzebowaliśmy tego zwycięstwa. Nie popadajmy jednak w samozachwyt. Przed nami jeszcze trzy ciężkie mecze i musimy dążyć do tego, aby je tak otwierać jak w Niecieczy, a potem przez pełne 90 minut kontrolować spotkanie.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU