Znów byli blisko, ale nie dali rady Orlenowi Wiśle. Azoty zagrają o brąz

Wygląda na to, że wszystkie trzy mecze półfinałów mistrzostw Polski pomiędzy piłkarzami ręcznymi Orlenu Wisły i Azotów toczyły się według tego samego scenariusza. Taki sam był początek i koniec też. Za każdym razem prowadzili puławianie, ale minimalnie wygrywała drużyna z Płocka.
Wicemistrzowie kraju Orlen Wisła przyjechali do Puław z dwoma zwycięstwami w zapasie, choć oba nie przyszły im łatwo. Z kolei sobotni solenizant - prezes Azotów Jerzy Witaszek nie ukrywał, że zwycięstwo jego zespołu byłoby pięknym prezentem imieninowym, a poza tym zaplanował pomiędzy tym zespołami pięć spotkań, bo jak wiadomo gra się do trzech wygranych. Niestety ani jedno, ani drugie się nie spełniło.

Początek potyczki był taki sam, jak dwóch poprzednich. Puławianie prowadzili, a drużyna z Płocka goniła. W 14. min., po trafieniu Przemysława Krajewskiego, gospodarze wygrywali 8:4. Poza tym mieli w swych szeregach świetnie dysponowanego bramkarza Sebastiana Zaporę, który był nie do przejścia. Z upływem czasu zespół z Płocka się otrząsnął i przystąpił do odrabiania start.

W 22. minucie Dmitrij Żytnikow doprowadził do wyrównania (8:8). W ostatnich minutach pierwszej części spotkania wynik najczęściej oscylował wokół remisu. Niemniej jednak dwa ostatnie trafienia tej odsłony były dziełem graczy Azotów - Nikoli Prce i Adama Skrabani. Po ich bramkach gospodarze schodzili do szatni z zapasem dwóch goli (12:10).

Niestety druga połowa nie zaczęła się korzystnie dla zespołu trenera Ryszarda Skutnika. Płocczanie już po trzech minutach nie tylko odrobili starty, ale wyszli na prowadzenie. Przewaga była wprawdzie niewielka, ale utrzymywała się przez cały czas, bo co gospodarze doprowadzili do remisu, to Orlen Wisła znowu odskakiwał. W 40. min. bramkę zdobył Nikcević i Azoty przegrywały 14:16. Na kwadrans przed końcem meczu ponownie - po pięknej wrzutce - skutecznie wykończył akcję Ivan Nikcević i przewaga drużyny trenera Manolo Cadenasa wzrosła do czterech bramek (18:14). Taki dystans utrzymywał się przez kilka kolejnych minut, ale puławianie nie zamierzali odpuszczać, i po raz kolejny poderwali się do walki. W 55. minucie, po akcji Michała Kubisztala, przewaga gości stopniała do jednej bramki (22:21). Końcówka była szalenie emocjonująca, a pewne kontrowersje wzbudził gol Tiago Rochy, przy którym niektórzy dopatrywali się faulu na Kubisztalu. Po tym trafieniu Orlen Wisła wygrywał 23:21. Potem bramka Patryka Kuchczyńskiego wlała jeszcze nadzieje w serca puławskich kibiców, ale w końcówce - podobnie, jak w poprzednich spotkaniach więcej zimnej krwi zachowali płocczanie - wygrali 25:23, i to oni zagrają w finale. Azotom przyjdzie bronić zdobytego w ubiegłym sezonie brązu.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU



Azoty Puławy 22 (12)

Orlen Wisła 25 (10)

Azoty Puławy: Zapora, Bogdanow - Kubisztal 1, Masłowski 3, Orzechowski 4, Kuchczyński 5, Petrovsky 1, Prce 2, Skrabania 1, Grzelak 1, Krajewski 4, Przybylski.

Orlen Wisła Płock: Corrales, Wichary - Żytnikow 5, Ghionea 5, Rocha 4, Daszek 3, Nikcević 3, Pusica 3, Tarabochia 2, Kwiatkowski, Montoro. Kary: Azoty - 8 min., Orlen Wisła - 6 min.,

Sędziowali: Krzysztof Bąk i Kamil Ciesielski z Zielonej Góry.

Widzów: 710.

Stan rywalizacji 3-0 dla Orlenu Wisły.