Sport.pl

Start w Koszalinie nie wygrał, ale napędził strachu AZS

Trener Michał Sikora nie dokonał cudu. W wyjazdowym spotkaniu z AZS Koszalin debiutował w roli pierwszego szkoleniowca Startu, ale lublinianie przegrali - z resztą po raz dziesiąty rzędu. Niemniej jednak czerwono-czarni pokazali w tym meczu charakter i ambitnie walczyli do samego końca.
W minionym tygodniu w zespole Startu nastąpiła zmiana trenera - Dusana Radovica zastąpił Michał Sikora, dotychczasowy drugi szkoleniowiec. Powodem tej decyzji były słabe wyniki zespołu. To już trzecia zmiana w lubelskim klubie na tym stanowisku. Przed niespełna dwoma miesiącami Serb zastąpił bowiem Pawła Turkiewicza. Niestety Radović nie zdołał przełamać niemocy i pod jego wodzą drużyna nie wygrała żadnego meczu. Cierpliwość zarządu wyczerpała się kompromitującej porażce z Rosą w Radomiu, gdzie lublinianie rzucili zaledwie 47 punktów, a rywale dwukrotnie więcej.

Akademicy też zresztą mieli swoje problemy, bo za niesportowy tryb życia rozwiązali umowę z Ra'Shadem Jamesem, natomiast Devona Austina zawiesili w prawach zawodnika.

Wracając do samego spotkania, to trener Sikora zestawił nieco eksperymentalną pierwszą piątkę z m.in. Pawłem Kowalskim. Mogło to wynikać z tego, że zabrakło jednego z czołowych zawodników Marcina Salamonika. Początek był nieudany i praktycznie zaważył na losach meczu. Gospodarze szybko objęli prowadzenie 7:0. Dopiero wtedy pierwsze punkty dla Startu zdobył Kowalski. Lublinie nie mogli znaleźć recepty na powstrzymanie Patryka Audy. Pierwsza kwarta zakończyła się wynikiem 25:13.

Do pewnego momentu kolejnej odsłony przewaga AZS rosła i po trójce Stephona Hannaha koszalinianie wygrywali już 35:18. Czerwono-czarni nie załamali się jednak i przystąpili do odrabiania start. Częściowo im się to udało i do przerwy przegrywali jedenastoma punktami (32:43).

Po zmianie stron Start rozpoczął dalszą pogoń. W 25. minucie, po trafieniu Alana Czujkowskiego, przewaga gospodarzy stopniała do sześciu punktów (51:45). Niestety w końcówce tej kwarty akademicy znowu zdołali odskoczyć i przed ostatnią odsłoną lublinianie mieli do odrobienia 14 punktów.

Okazało się, że ta przewaga nie zdeprymowała graczy Startu, którzy po raz kolejny w tym spotkaniu poderwali się do walki. Na pięć minut przed końcem meczu po rzucie Nicka Kellogga AZS prowadził zaledwie 65:60 i strach zaczął zaglądać gospodarzom w oczy. W ostatnich jednak minutach więcej zimnej krwi zachowali akademicy, którzy ostatecznie wygrali różnicą ośmiu punktów (84:76).

Kolejne spotkanie Start rozegra 26 lutego, kiedy to w hali Globus podejmie Śląsk Wrocław.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU



AZS Koszalin 84

Start Lublin 76

Kwarty: 25:13, 18:19, 22:19, 19:25.

AZS Koszalin: Auda 21 (1), Hannah 17 (3), Dąbrowski 10 (2), Pechacek 8, Mielczarek 3 (1) oraz Witliński 4, Łukasiak 3, Nowakowski 2, Wadowski 2, Walton 1, Śpica. Start Lublin: Trojan 16, Małecki 10 (2), Kowalski 5 (1), Poole, Popović oraz Czujkowski 16 (2), Kelogg 13 (3), Grzeliński 7 (1), Jeftić 5, Ciechociński 2, Myśliwiec 2.