Jak na huśtawce. Początek Start miał dobry, ale Asseco lepsze

Koszykarze Startu jeszcze w tym roku nie wygrali. Tym razem nie sprostali na własnym parkiecie Asseco Gdynia, choć początek spotkania był bardzo obiecujący, a pewne nadzieje na czwarte w tym sezonie zwycięstwo zaświtały także w połowie trzeciej kwarty.


Zespół trenera Dusana Radovicia przystąpił do tego spotkania z wielką wolą przełamania złej passy. Wprawdzie gdynianie byli faworytami, ale gospodarze nie zamierzali się godzić z rolą outsidera.

Początkowo prowadzili goście, jednak była to przewaga minimalna i w 7. minucie po trójce Grzegorza Małeckiego i trafieniu Marko Popovicia czerwono-czarni wyszli na pierwsze w tym meczu prowadzenie (13:11). Potem lublinianie zaczęli odjeżdżać rywalom w ekspresowym tempie i po kolejnych punktach Małeckiego wygrywali już 19:11. W końcówce Asseco zdołało nieco zmniejszyć starty i pierwsza część spotkania zakończyła się prowadzeniem gospodarzy 24:17.

Druga kwarta zaczęła się dla Startu świetnie. Po punktach Nicka Kellogga przewaga drużyny lubelskiej wzrosła do dziewięciu punktów, i taki dystans utrzymywał się mniej więcej do 15. minuty. Potem nastąpiła całkowita zmiana ról. Teraz goście zaczęli rządzić na parkiecie, a w poczynania lublinian wkradł się chaos, co skrzętnie wykorzystywała drużyna z Wybrzeża. Przewaga topniała w oczach i po punktach Jakuba Parzeńskiego gdynianie odzyskali prowadzenie (32:31), w czym im zresztą wydatnie pomogli gospodarze, którzy przez ostatnie pięć minut przed przerwą ani razu nie trafili do kosza rywali, i po pierwszej połowie przegrywali 31:38.

Gospodarze nie załamali się jednak i po zmianie stron przystąpili do odrabiania start. Ich wysiłki zostały uwieńczone powodzeniem, bo w 23. minucie rzut Jarosława Trojana ponownie dał czerwono-czarnym prowadzenie (39:38). Potem przez pewien czas trwała wyrównana walka, ale końcówka tej części spotkania znowu należała do gdynian, w szeregach których bardzo skutecznie grał Filip Matczak. Tak więc przed ostatnią odsłoną koszykarze Asseco wypracowali sobie dziesięciopunktową przewagę (59:49).

W czwartej kwarcie solidny zespół trenera Tane Spaseva nie pozwolił już sobie zrobić krzywdy. Gdynianie umiejętnie kontrolowali wydarzenia na boisku, a ich przewaga jeszcze wzrosła. Na trzy minuty przed końcową syreną zza linii 675 cm trafił Sebastian Kowalczyk i Asseco wygrywało już różnicą 15 punktów (76:61). Ostatecznie Start przegrał 69:80.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU



Start Lublin 69

Asseco Gdynia 80

Kwarty: 24:17, 7:21, 18:21, 20:21.

Start: Małecki 17 (3), Salamonik 16 (2), Jeftić 11, Kellogg 9 (1), Popović 9 (1) oraz Trojan 4, Grzeliński 2, Czujkowski 1, Ciechociński, Poole.

Asseco: Matczak 25 (5), Frasunkiewicz 13 (4), Hickey 4, Żołnierewicz 7, Parzeński 5 oraz Kowalczyk 9 (3), Szczotka 9 (2), Kaplanović 8, Konopatzki, Jankowski.