Sport.pl

40 lat od IO w Montrealu mija. Powtórka mile widziana

Krótka piłka. Felieton Wiesława Pawłata
Cała Polska emocjonuje się teraz występami naszych piłkarzy ręcznych na mistrzostwach Europy, niedawno walczyli siatkarze w kwalifikacjach do IO, a w grudniu piłkarki ręczne znad Wisły były na mistrzostwach świata czwarte.

W kontekście zbliżających się igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro trzeba się tylko z tego cieszyć. Wprawdzie jeszcze żadna z tych drużyn nie uzyskała kwalifikacji do brazylijskiej imprezy, ale głęboko wierzę, że siatkarze i piłkarze ręczni się tam znajdą, a szanse mają także nasze szczypiornistki. Tym samym będzie można liczyć na powtórkę sprzed czterdziestu lat, kiedy to trzy polskie zespoły wróciły z Montrealu z medalami. Złoto wówczas wywalczyli siatkarze z dwoma zawodnikami świdnickiej Avii w składzie - Tomaszem Wójtowiczem i Lechem Łaską. Srebro zdobyli piłkarze nożni, co zresztą zostało w kraju przyjęte jak porażka, bo cztery lata wcześniej w Monachium zespół trenera Kazimierza Górskiego wysłuchał Mazurka Dąbrowskiego. Natomiast piłkarze ręczni zajęli w Kanadzie trzecie miejsce. Od tamtej pory w grach zespołowych biało-czerwoni wrócili z olimpijskim krążkiem tylko raz. Tej sztuki dokonali w 1992 roku w Barcelonie futboliści.

Mój optymizm przypomina nieco dzielenie skóry na niedźwiedziu, bo jak już wcześniej napisałem, jeszcze żaden z tych zespołów nie zagwarantował sobie udziału w igrzyskach, a piłkarze na pewno tam nie pojadą. Mamy jednak jeszcze jedną możliwość, bo jako drużynę trzeba potraktować siatkarki plażowe - zresztą lubelskie - Kingę Kołosińską i Monikę Brzostek, które mają wielkie szanse na wyjazd do Brazylii.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU