Sport.pl

Koszykarski szlagier. Pszczółki grają o drugie miejsce

- Początku rozgrywek nie możemy inaczej oceniać niż dobrze. Przed sezonem bilans sześciu zwycięstw i dwóch porażek przyjęlibyśmy w ciemno - mówi Krzysztof Szewczyk, szkoleniowiec koszykarek Pszczółki AZS UMCS. Trener dodaje jednak, że nie jest to szczyt możliwości jego zespołu.
Po sześciu zwycięstwach z rzędu koszykarki Pszczółki AZS UMCS w ostatniej kolejce czekał ciężki sprawdzian w Gdyni. Tamtejszy Basket miał na koncie zaledwie jedno zwycięstwo mniej. Przez trzy kwarty wynik oscylował wokół remisu. Końcówka należała jednak zdecydowanie do gospodyń, które pokonały lubelską ekipę 13 punktami. - Graliśmy równo przez 35 minut. Potem zadecydowała postawa Agnieszki Bibrzyckiej. To taka koszykarka, która jest w stanie sama przechylić szalę zwycięstwa. Trafiła w końcówce trzy ważne rzuty w tym dwie trójki - relacjonuje Krzysztof Szewczyk i dodaje. - Na pewno też przegraliśmy walkę na tablicy. Zebraliśmy 20 piłek mniej i przez to straciliśmy okazję do ataku.

Nadal są mankamenty

Jednak trener Szewczyk nie załamuje rąk po porażce. - Początku rozgrywek nie możemy inaczej oceniać niż dobrze. Przed sezonem bilans sześciu zwycięstw i dwóch porażek przyjęlibyśmy w ciemno. Wiedziałem, że liga jest bardzo wyrównana, bo siedem zespołów jest na bardzo podobnym poziomie i o każdą wygraną jest niezwykle trudno - dodaje szkoleniowiec.

Znakomity bilans zespołu na początku sezonu nie usypia sztabu trenerskiego, który zapewnia, że nadal widzi mankamenty w grze zawodniczek. - Na pewno w dwóch meczach odezwała się nasza bolączka z poprzedniego sezonu, czyli skuteczność, a tak naprawdę do poprawy jest każdy element gry. Każda koszykarka może jeszcze grać lepiej. Są rezerwy, ale to dotyczy wszystkich ekip w lidze. Nie ma jeszcze takiego zespołu, który grałby optymalnie - przekonuje Szewczyk.

Trener zadowolony jest z tego, że drużyna szybko organizuje się w ataku. To największa broń Pszczółek w tym sezonie. - Dzielimy się dobrze piłką i gramy zespołowo. Na pewno nie jest źle w defensywie. Wygląda to mniej więcej tak jak sobie zakładaliśmy - zaznacza.

Hit za hitem

W najbliższych dwóch kolejkach akademiczki czekają dwa bardzo ciężkie mecze. Najpierw na własnym parkiecie podejmą Artego Bydgoszcz, które legitymuje się takim samym bilansem jak lublinianki. Później Pszczółki czeka konfrontacja z mistrzem Polski - Wisłą Kraków.

Spotkanie z Artego będzie to potyczka o drugą pozycję w tabeli. W ostatniej kolejce bydgoszczanki we własnej hali nie dały szans Enerdze Toruń, wygrywając 84:49. Po stronie Artego znakomity mecz rozgrywała Julie McBride, zdobywczyni 13 punktów, 11 asyst i 8 zbiórek. Najwięcej punktów rzuciła niezawodna w tym sezonie Amisha Carter (22 pkt.), a z bardzo dobrej strony pokazała się również Aleksandra Pawlak, przez niespełna 18 minut gry zapisując na swoim koncie 15 oczek.

- Co prawda Energa na razie spisuje się słabo, ale na pewno nie będzie to wiecznie trwało, bo gra tam wiele klasowych zawodniczek. W tej lidze tylko pierwsza lokata daje spokój w pierwszej rundzie play-off. Tak naprawdę mało ważne jest czy zajmie się drugie czy siódme miejsce. Nawet przewaga własnego parkietu będzie niemal niezauważalna - komentuje Szewczyk i dodaje: - Dlatego ani spotkanie z bydgoszczankami ani z Wisłą o niczym nie będzie świadczyć, ani o niczym nie zadecyduje w kontekście walki o końcową pozycję w lidze.

Początek sobotniego meczu z Artego, które odbędzie się w hali przy al. Zygmuntowskich wyznaczono na godz. 18.

Tabela TBLK

1. Wisła Can-Pack Kraków 8 15601-445
2. Artego Bydgoszcz 8 14654-476
3. Pszczółka AZS UMCS 8 14567-481
4. MKS Polkowice 8 14513-484
5. Basket Gdynia 8 14554-563
6. Ślęza Wrocław 8 13588-553
7. KSSSE AZS PWSZ Gorzów Wlkp. 8 11466-519
8. Energa Toruń 8 10513-562
9. Widzew Łódź 8 10526-589
10. JAS-FBG Zagłębie Sosnowiec 8 10444-511
11. JTC MUKS Poznań 8 10506-594
12. MKK Siedlce 8 9472-627