Tylko cud może pomóc MKS. W Lidze Mistrzyń czas rewanży

MKS Selgros ma już tylko iluzoryczne szansę na awans do kolejnej fazy grupowej Ligi Mistrzów. Aby realnie o tym myśleć muszą wygrać z IK Savehof co najmniej 14 bramkami. W Lublinie bowiem szwedzki zespół dzielił i rządził na parkiecie hali Globus i zdeklasował mistrzynie Polski
Przed pierwszym meczem z IK Savehof wydawało się, że Szwedki będą najłatwiejszymi rywalkami dla występujących w Lidze Mistrzyń piłkarek ręcznych MKS Selgros. Boiskowa rzeczywistość była jednak bardzo bolesna dla mistrzyń Polski. Już po kilku minutach na tablicy wyników było 7:1 dla IK Savehof i podopieczne trener Sabiny Włodek nie potrafiły już wyjść z tego dołka. Kibiców najbardziej irytowały proste straty podczas rozgrywania akcji ofensywnych - To był mecz z gatunku tych, w których nic nie wychodzi. Męczyłyśmy się w ataku, byłyśmy bardzo nieskuteczne. Szkoda, że to wszystko przyszło w takim momencie - powiedziała po meczu trenerka. - Słabo weszłyśmy w ten mecz. Później nie zabrakło już sił, żeby odrabiać straty - dodawała Iwona Niedźwiedź, jedna z liderek MKS Selgros. Ostatecznie zespół ze Skandynawii wygrał różnicą aż 13 bramek (34:21).

Niemożliwe istnieje? We wcześniejszych spotkaniach fazy grupowej oba zespoły solidarnie przegrały z CSM Bukareszt i Budocnostią Podgorica, więc potyczka w hali Globus miała mieć dla nich olbrzymie znaczenie, bo z grupy wychodzą trzy zespoły i walka o tę ostatnią premiowaną awansem lokatę będzie się toczyła pomiędzy Polkami i drużyną ze Szwecji.

W tym momencie, aby marzyć o awansie lublinianki muszą wygrać na wyjeździe co najmniej 14 bramkami. Wydaje się to być niemożliwe. A co jeśli wygrają, ale mniejszą różnicą bramek? Wtedy nie pozostaje piłkarkom Włodek nic innego tylko urwać choćby punkt dwóm najmocniejszym przeciwniczkom w grupie. Oczywiście przy założeniu, że Szwedki już więcej nie zapunktują. Po przebiegu pierwszych spotkań z Buducnostią oraz CSM Bukareszt wydaję się to niemal niemożliwe.

Kadra coraz szersza

Z lubelskiego obozu płyną jednak też dobre wieści. Do kadry po wyleczeniu urazu wróciła już Agnieszka Kocela. Lewoskrzydłowa zagrała już w ligowym spotkaniu z Piotrcovią i zdobyła jedna bramkę z rzutu karnego. Właśnie mecz z drużyną trenera Michała Pastuszko zdecydowanie poprawił humory mistrzyniom Polski. O ile pierwsza połowa była jeszcze dość wyrównana i lublinianki prowadziły tylko trzema punktami, to już drugie trzydzieści minut było popisem strzeleckim Alesii Mihdaliovej, która w całym meczu rzuciła 10 bramek. Białorusinka była nie do zatrzymania przez zespół przyjezdnych. - Czuję się lepiej na boisku. Odzyskuję siły i pewność siebie po kontuzji - mówiła oficjalnej stronie klubu Mihdaliova. MKS ostatecznie ligowe starcie wygrał bardzo pewnie (36:23)

Z IK Savehof na parkiet powinna też wybiec Marta Gęga, która w lidze odpoczywała, bo narzekała na lekki uraz pleców. Oczywiście nadal brakuje leczących urazy Joanny Drabik, Kamili Skrzyniarz i Honoraty Syncerz.

Początek spotkania w Szwecji w piątek o godzinie 19.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU



Tabela grupy D Ligi Mistrzów

1. Buducnost 3 692-65
2. CSM Bukareszt 3 483-66
3. IK Sävenhof 3 271-82
4. MKS Selgros 3 065-98