Sport.pl

Wymiana ciosów w Łęcznej. Górnik jednak lepszy

Spotkanie Górnika Łęczna z białostocką Jagiellonią było niezwykle emocjonujące i stało na dobrym poziomie. Padło pięć goli, a zwycięsko z tej potyczki wyszli gospodarze. Wygląda na to, że zespół trenera Michała Probierza dopadł kryzys, bo była to trzecia porażka Jagiellonii z rzędu.
Przed meczem kibice obu drużyn ostrzyli sobie zęby na obejrzenie w akcji dwóch graczy, którzy jeszcze niedawno występowali w zespołach swoich dzisiejszych rywali. Chodziło o Fedora Cernycha, który z Łęcznej trafił do Białegostoku, oraz o Łukasza Tymińskiego. Ten drugi powędrował w odwrotnym kierunku. Obaj przed spotkaniem twierdzili zgodnie, że zachowali dobre wspomnienia z poprzednich klubów, jednak w nowych barwach będą walczyli ze wszystkich sił o jak najlepszy wynik. Niestety ani reprezentant Litwy, ani pomocnik Górnika nie wyszli na murawę w pierwszym składzie i zaczęli spotkanie na ławce rezerwowych. Tymiński pojawił się na boisku jeszcze przed przerwą - nieco z konieczności, bo musiał zastąpić kontuzjowanego Veljko Nikitovicia. Cernych też zagrał, ale w końcówce, trzeba jednak stwierdzić, że obaj ci gracze swoich drużyn nie zbawili.

Można powiedzieć, że zapowiadał się mecz wyrównany, bo oba zespoły do tej pory zgromadziły taką samą liczbę punktów - po 14. Początek spotkania zdawał się potwierdzać tę tezę, bo wprawdzie dwie groźnie akcje w pierwszym kwadransie przeprowadzili gospodarze - szczególnie kontra w wykonaniu dwóch Grzegorzów - Bonina i Piesio, której nie zdołał skutecznie wykończyć Tomasz Nowak, napędziła gościom sporo strachu, jednak potem inicjatywę przejęli białostoczanie. Na szczęście dla Górnika akcje Jagiellonii kończyły się w najlepszym wypadku na rzutach rożnych.

W 30. minucie to jednak gospodarze cieszyli się z prowadzenia. Łęcznianie wyprowadzili kapitalną kontrę - Nowak zagrał do Piesio, a ten prostopadle do Bartosza Śpiączki. Napastnik gospodarzy nie miał problemów, żeby wykorzystać sytuację sam na sam z Bartłomiejem Drągowskim. Zauważyć trzeba, że gra z kontry była mocną stroną drużyny prowadzonej przez trenera Andrzeja Rybarskiego, który zastępował zawieszonego na dwa mecze Jurija Szatałowa. Po kolejnej takiej akcji bliski szczęścia był Piesio. W następnym kontrataku pomocnik Górnika już się nie pomylił i tuż zza pola karnego posłał piłkę w samo okienko bramki Jagiellonii. Golkiper gości był bezradny i w 39. minucie gospodarze wygrywali 2:0.

Tuż przed przerwą Jagiellonia strzeliła kontaktową bramkę, w czym duży udział miał obrońca łęcznian Leandro, który kapitalnie obsłużył... Przemysława Frankowskiego, a ten nie miał już najmniejszych kłopotów z pokonaniem Silvio Rodicia.

Górnik poderwał się natychmiast i był bliski strzelenia trzeciego gola, lecz Piesio minimalnie chybił i do przerwy wynik już się nie zmienił.

Tuż po zmianie stron kolejny błąd popełnił Leandro. Na szczęście tym razem prezentu Brazylijczyka nie zdołał wykorzystać Piotr Grzelczak, którego strzał obronił Rodić. Po chwili napastnik Jagi dopiął jednak swego - otrzymał podanie od Karola Mackiewicza i przy biernej postawie defensorów Górnika doprowadził do wyrównania, a była to 53. minuta gry. Wymiana ciosów trwała nadal, także na kartki i w krótkim odstępie czasu zostali ukarani Tymiński i Mackiewicz. Na bramki również, bo w 65. minucie Nowak podał do Grzegorza Bonina, a ten uderzeniem zza pola karnego tuż przy słupku odzyskał dla Górnika prowadzenie.

Goście nie zamierzali jednak rezygnować. Dwukrotnie w dogodnych sytuacjach znalazł się Konstantin Vassiljev, ale szczególnie w drugim przypadku zachował się bardzo nieporadnie.

W końcówce znowu zaatakowali gospodarze. Na bramkę Jagiellonii uderzali Jakub Świerczok i Nowak, lecz bez efektów. Goście postawili wszystko na jedną kartę, na bramkę Górnika strzelał nawet Drągowski. Nic to jednak nie dało i komplet punktów został w Łęcznej.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU



Górnik 3 (2)

Jagiellonia 2 (1)

Bramki: Śpiączka (30.), Piesio (39.), Bonin (65.) - Frankowski (43.), Grzelczak (53.)

Górnik: Rodić Ż - Mierzejewski, Bozić, Bielak, Leandro - Nikitović (32. Tymiński Ż), Pruchnik Ż - Piesio (88. Sasin), Nowak, Bonin - Śpiączka (82. Świerczok).

Jagiellonia: Drągowski - Modelski Ż (78. Cernych), Madera, Augustyniak, Tomasik - Mackiewicz Ż, Grzyb, Romanczuk, Frankowski Ż (61. Świderski) - Alvarinho (33. Vassiljev), Grzelczak.

Sędziował Krzysztof Jakubik z Siedlec.

Widzów: 3816