W LM walka to za mało. Mistrzyniom Polski zabrakło zdrowia

Mimo ambitnej postawy MKS Selgros musiał uznać wyższość rumuńskiego CSM Bukareszt w pierwszej kolejce Ligi Mistrzyń. Lubelska ekipa jest zdziesiątkowana przez kontuzje i tylko w pierwszej połowie była w stanie dotrzymać tempa rywalkom.
Zdecydowanym faworytem spotkania były Rumunki, które ambicje mają wielkie. Bardzo wzmocniona w tym sezonie drużyna chce powalczyć nawet o Final Four. O sile ekipy z Bukaresztu stanowią wielkie gwiazdy żeńskiej piłki ręcznej, m.in. Isabelle Gullden, Linnea Torstenson, Maria Fisker, Line Anna Ryborg Jorgensen, Mayssa Pessoa, Ana-Paula Rodrigues, Fernanda-Franca da Silva. Trenerem jest zaś duński szkoleniowiec Kim Rasmussen. Doskonale znany lubelskim zawodniczkom, bo jest również selekcjonerem polskiej kadry. Co ciekawe, Rasmussen rozrysowywał taktyczne tajniki swoim zawodniczkom na tabliczce z logo ZPRP. - To jego talizman - tłumaczyła komentująca ten mecz dla stacji nSport+ Iwona Nabożna. Natomiast Sabina Włodek, trenerka MKS, przed tym meczem miała spory ból głowy. Aż pięć zawodniczek jest kontuzjowanych. Kłopot jest nawet na treningach, na których Włodek musi korzystać z pomocy mężczyzn z AZS UMCS.

Mecz wyrównany był do dziesiątej minuty i stanu 6:5 dla gospodyń. W kolejnych minutach Rasmussen często korzystał z rezerwowych zawodniczek i chciał, aby jego zawodniczki zabiegały lublinianki. To się udało, bo już po kwadransie było 12:7 dla CSM. Polki starały się grę zwalniać, ale nie potrafiły niczym zaskoczyć Rumunek. Zbyt często podawały do obrotowej Joanny Szarawagi i taka taktyka szybko została rozpracowana. Zawodniczki Włodek grały jednak bardzo ambitnie i dzięki skutecznym rzutom m.in. Marty Gęgi i świetnym obronom Ekateriny Dżukevej miały tylko dwa gole straty (14:12). W ostatnim fragmencie pierwszej połowy na parkiecie panował chaos. Obie ekipy popełniały dziecinne błędy w ataku. Nieco lepiej wyszły z tego mistrzynie Polski i do przerwy przegrywały zaledwie jedną bramką.

Po przerwie rumuńska ekipa zdecydowanie podwyższyły grę w obronie, czego efektem były trzy skuteczne kontry pod rząd i było już 17:13. CSM grał konsekwentnie, a ich szkoleniowiec nadal wykorzystywał "hokejowe" zmiany. W 40. minucie grające niemal jedną siódemką lublinianki miały już siedem bramek do odrobienia. Włodek próbowała wszystkiego, włącznie z wycofywaniem w momencie gry w ataku bramkarki. Zostały za to srogo ukarane, gdy gola rzutem przez całe boisko zdobyła golkiperka CSM Ana Grubisić. Po chwili w rolę bramkarki wcieliła się Gęga. Co prawda strzał obroniła, ale została za to ukarana dwoma minutami kary. Ostatecznie faworytki z Rumunii wygrały 12 golami.





CSM Bukareszt33 (14)
MKS Selgros21 (13)
CSM Bukareszt: De Pessoa, Grubisić 1 - Bradeanu 2, Fisker 3, Gullden 5, Jorgensen 6, Varzaru 6, Martin 3, Rodrigues 6, Da Silva 1.

MKS Selgros Lublin: Dżukewa, Gawlik - Quintino 4, Niedźwiedź 5, Rola 1, Gęga 5, Kozimur, Skrzyniarz 2, Szarawaga 4, Bijan, Charzyńska.

Kary: 6 min. - 4 min.

Sędziowie: Marija Ilieva , Silvana Karbeska (Macedonia).