Sport.pl

Motor nie dał Śląskowi Wrocław rady, ale powalczył

Na jubileusz 65-lecia istnienia swojego istnienia Motor spotkał się z występującym w ekstraklasie Śląskiem Wrocław. Grający o trzy klasy niżej lublinianie wprawdzie przegrali, ale zeszli z boiska z podniesionym czołem.
Wybór przeciwnika Motoru nie był przypadkowy, wszak oba kluby są zaprzyjaźnione, a na dodatek Śląsk to utytułowany klub - dwukrotny mistrz Polski i zdobywca Superpucharu. Obchodom towarzyszył piknik rodzinny, który odbył się na błoniach przy Arenie Lublin. Rozegrano także dwa spotkania towarzyszące, w których zmierzyli się kibice obu zespołów oraz oldboje Motoru i Śląska. Na trybunach zasiadło - oprócz gromko dopingujących obie drużyny kibiców - wielu byłych piłkarzy, trenerów i działaczy. Przyjechał też Bronisław Waligóra, który po raz pierwszy wprowadził Motor do I ligi, czyli dzisiejszej ekstraklasy. - Gdyby za moich czasów były takie warunki do grania i treningów - westchnął znakomity szkoleniowiec. - Cieszę się jednak, że macie taki piękny stadion, bo Lublin na to zasługuje, podobnie jak na zespół grający w krajowej elicie.

Odbył się także plebiscyt na najlepszego piłkarza Motoru minionego 65-lecia. - Można powiedzieć, że na najwyższym stopniu podium stanęło dwóch zawodników - mówi Waldemar Leszcz, prezes Motoru. - W głosowaniu kibiców zwyciężył Paweł Maziarz, natomiast w plebiscycie klubowej strony internetowej triumfował Władysław Żmuda. Wyróżnieni zostali także dwaj trenerzy: Bronisław Waligóra i Ryszard Kuźma, który wprowadził Motor do I ligi. Myślę, że obchody nam wyszły zarówno pod względem organizacyjnym, jak i sportowym i kibice mieli na co popatrzeć.

Wracając do samego meczu, to trzeba zauważyć, że wrocławianie potraktowali spotkanie z Motorem bardzo poważnie i trener Tadeusz Pawłowski wystawił prawie najmocniejszy skład. Przyznać też trzeba, że lublinianie zagrali bardzo odważnie i gdyby na początku spotkania bardziej skuteczny był Filip Drozd, to gospodarze mogliby objąć prowadzenie. Potem do głosu doszli goście i w 34. min. Flavio Paixao uzyskał dla Śląska prowadzenie. Tuż przed przerwą podwyższyć mógł Kamil Biliński, ale kapitalną interwencją popisał się bramkarz Krzysztof Żukowski.

W drugiej części meczu obaj trenerzy dokonali wielu zmian. Między innymi w Motorze zagrał testowany Julien Tadrowski znany na Lubelszczyźnie z występów w Górniku Łęczna. Lublinianie kilka razy zagrozili bramce Śląska. Mocno uderzył Piotr Piekarski, ale Mateusz Abramowicz obronił, po chwili szczęścia próbował Maciej Prusinowski, jednak nie trafił w bramkę. W końcówce zaatakował Śląsk. Mocnym starzałem popisał się Krzysztof Ostrowski, lecz Maciej Zagórski udanie interweniował. Potem znakomitej okazji do zdobycia gola nie wykorzystał Mariusz Idzik. Niestety przy kolejnej akcji lubelski golkiper nie miał już nic do powiedzenia. Idzik idealnie obsłużył Michała Bartkowiaka, a ten w 88. minucie ustalił wynik spotkania na 2:0.

- Myślę, że organizatorom tego spotkania należą się słowa uznania - podsumował piłkarz Śląska Krzysztof Danielewicz. - Wszystko było na ekstraklasowym poziomie. Kibice także stanęli na wysokości zadania. Mógł się podobać też Motor, bo grał odważnie. Mam nadzieję, że wkrótce lubelski klub będzie grał w wyższej klasie. Zadowolony był także gracz lublinian Damian Falisiewicz. - Cieszę się, że na nasz jubileusz Śląsk chciał z nami zagrać. Myślę, że poziom naszej gry był przyzwoity. Atmosfera na trybunach też była świetna. To pozwala nam optymistycznie patrzeć w przyszłość - zakończył obrońca Motoru.

Lubelscy oldboje lepsi

Wprawdzie piłkarzom Motoru nie udało się pokonać Śląska, ale ta sztuka powiodła się ich starszym kolegom. Szkoda tylko, że zagrali na bocznym boisku i kibice nie mogli ich podziwiać na Arenie Lublin. Trzeba powiedzieć, że w potyczce z wrocławianami Motor wykazał olbrzymi hart ducha, bo do przerwy przegrywał 0:2, aby ostatecznie wygrać 3:2. - My walkę mamy we krwi. Nigdy nie odpuszczamy i tym razem też tak było. Kontaktową bramkę strzelił Mariusz Sawa, wyrównał Marcin Popławski, a gola na wagę zwycięstwa zdobył Tomasz Jasina. Myślę, że niektórzy gracze naszej drużyny mogliby jeszcze w III lidze spokojnie pograć - dowodził Janusz Dec, niegdyś ostoja defensywy Motoru.

Motor wystąpił w następującym składzie: Styżej - Michajłow, Boguszewski, Dec, Zagrodniczek, Komor, Jasina, Sawa, Bielak, Banaszek, Okoniewski, Syroka, Popławski, Artur Brzozowski, Tomasz Brzozowski.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU



Motor Lublin 0

Śląsk Wrocław 2 (1)

Bramki: Paixao (34.), Bartkowiak (88.).

Motor: Żukowski - Falisiewicz, Komor, Gieraga, Szywacz - Stachyra, Piekarski, Tymosiak, Prusinowski - Drozd, Wojczuk oraz Zagórski, Tadrowski, Michota, Myśliwiecki, Wolski, Mroczek.

Śląsk: Abramowicz - Celeban, Pawelec, Kokoszka, Dudu - Hołota, Grajciar, Gecov, Kiełb - Biliński, Paixao oraz Ostrowski, Danielewicz, Machaj, Kaczmarek, Zieliński, Bartkowiak, Idzik.

Sędziował Radosław Wąski z Lublina

Widzów: 6024.