Fenomen owalnej piłki. Migawki z Pucharu Świata

Kibice rugby emocjonują się teraz trwającymi w Anglii rozgrywkami o Puchar Świata. Impreza cieszy się olbrzymim zainteresowaniem, ale mało kto wie, że to trzecia pod względem oglądalności dyscyplina sportu na kuli ziemskiej. - To, co się teraz na Wyspach dzieje, trudno opisać - dzieli się wrażeniami Maciej Powała-Niedźwiecki, który oglądał turniej na żywo.
ROZMOWA Z MACIEJEM POWAŁĄ-NIEDŹWIECKIM*

Wiesław Pawłat: Jak to wszystko wygląda z bliska?

Maciej Powała-Niedźwiecki: Wspaniale. Obejrzałem trzy mecze: Argentyny z Gruzją, RPA z Samoa i Szkocji z USA. Odbywały się one w trzech miastach - odpowiednio w Gloucester, Birmingham i Leeds. Choć były to spotkania grupowe, stadiony były wypełnione do ostatniego miejsca. Ogółem na ten turniej organizatorzy przygotowali 2,5 mln biletów i wszystkie zostały sprzedane. Szacuje się, że na imprezę przyjechało 1 mln kibiców z całego świata. Atmosfera na meczach jest fenomenalna. Dla przykładu podczas spotkania Argentyny z Gruzją wśród fanów argentyńskich spokojnie siedzieli ze swoimi flagami Gruzini. Z kolei po przegranej RPA z Japonią, co było olbrzymią niespodzianką, pomalowani w barwy narodowe kibice drużyny z Afryki założyli sobie na głowy - na znak szacunku - japońskie opaski. To jeszcze nie wszystko, bo po meczu nie pozwolili japońskim fanom wysiąść z pociągu. Uczynili to dopiero po ustawieniu szpaleru, przez który żegnani gorącymi brawami Japończycy opuścili wagony. Powiem jeszcze, że piwo leje się strumieniami, ale nikt nie jest pijany. Zresztą na stadionach są tabliczki zakazujące wchodzenia z piwem na trybuny - z dopiskiem "nie dotyczy meczów rugby".

To bardzo długi turniej, bo zaczął się w połowie września, a skończy ostatniego dnia października. Jak zespoły ten maraton wytrzymują?

- Myślę, że są do tego bardzo dobrze przygotowane. Przyjechały w składach 30-osobowych, co sprawia, że mogą dokonywać wielu zmian. Najlepsze drużyny muszą rozegrać w turnieju siedem spotkań. Zresztą wszyscy mają o co grać, bo zajęcie trzeciego miejsca w grupie gwarantuje udział w kolejnych mistrzostwach świata, które rozgrywane są co cztery lata jako Puchar Świata. Dodam, że następnym gospodarzem tej imprezy będzie Japonia.

Kto na tobie zrobił największe wrażenie?

- Muszę powiedzieć, że generalnie faworyci nie zawodzą. Głównymi kandydatami do zdobycia tego trofeum pozostają trzy drużyny z Wysp Brytyjskich - Irlandia, Szkocja i Walia, a także Australia, Nowa Zelandia, RPA i Francja. Nie lekceważyłbym też Argentyny.

Czy większą sensacją było zwycięstwo Japonii nad RPA czy to, że gospodarze nie weszli do ósemki i odpadli z turnieju?

- Zdecydowanie wygrana Japończyków. Owszem, Anglia przegrała z Walią i Australią, ale nieraz już się tak zdarzało. Natomiast Japonia pokonała RPA po raz pierwszy, odkąd ta dyscyplina sportu w Kraju Kwitnącej Wiśni istnieje.

Czy podczas turnieju zaobserwowałeś jakieś nowe tendencje w światowym rugby?

- Tak, i to w dwóch aspektach. Pierwszy dotyczy sposobu sędziowania. Teraz każdy atak na głowę musi być bezwzględnie ukarany. Poza tym nie ma możliwości pomyłek sędziowskich, bo każda wątpliwa decyzja jest od razu analizowana na wideo. Może to nieco przedłuża czas spotkań, ale do tej pory ani jeden wynik meczu nie został wypaczony. Drugi trend dotyczy gry - stała się ona jeszcze szybsza i dynamiczniejsza, co wcześniej wydawało się niemożliwe. Z pewnością wpływ na to ma również to, że teraz można dokonać ośmiu zmian, a to przecież połowa zespołu.

Co zrobić, aby rugby w Polsce osiągnęło taką popularność jak w innych państwach i przynajmniej zbliżyło się poziomem do najlepszych?

- Dużo w tym kierunku robimy. Już weszliśmy z tą dyscypliną do szkół. Jest opracowany specjalny program szkolenia. Telewizja Polsat nadaje bezpośrednie transmisje z Pucharu Świata, co popularyzuje rugby w naszym kraju. Natomiast nie ukrywam, że potrzeba nam pieniędzy na jeszcze większy rozwój, aby pójść w ślady Gruzji, Japonii czy Włoch. Uważam, że idziemy w dobrym kierunku. Rugby już przestało być u nas dyscypliną niszową, jego zasięg jest coraz większy.

Czy wyobrażasz sobie biało-czerwonych grających w Pucharze Świata?

- Oczywiście, że tak. Mogą tam występować Gruzini, Włosi czy Urugwaj, więc myślę, że z czasem wystąpi i Polska.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU



* Maciej Powała-Niedźwiecki jest lublinianinem, wieloletnim trenerem reprezentacji Polski w rugby. Był także szefem wyszkolenia Polskiego Związku Rugby, a teraz jest prezesem Lubelskiego Okręgowego Związku Rugby. Przez wiele sezonów - z sukcesami - prowadził też lubelskich Budowlanych.