Sport.pl

Najważniejszy krok przed nimi. Drzwi do Rio otwarte

Już pierwszy wspólny turniej był zwiastunem, że przed nimi świetlana przyszłość. Bo czy może być inaczej, gdy w debiucie wygrywa się złoto mistrzostw świata juniorek? Kinga Kołosińska i Monika Brzostek od pięciu lat są sportową parą. W tym roku doczekały się pierwszych wielkich seniorskich sukcesów.
- Rano, zanim się do siebie odezwiemy, mija czasem i 15 minut. Poranna toaleta, a potem krótko: "no to co, idziemy na śniadanie?" Mamy takie charaktery, że się nie kłócimy i nie szukamy problemów. Jak się coś zdarzy, to przecież nie trzeba się do siebie odzywać. Można wyjść z pokoju czy zająć czymś innym. Tak jak w małżeństwie - opisują.

Kinga Kołosińska i Monika Brzostek w sportowym związku są już nieprzerwanie od pięciu lat. Przez dziesięć miesięcy w roku widują się codziennie. Podróże, treningi, zawody czy chwila na złapanie oddechu. Wszędzie razem. - To dla nas już jest normalne już się na tym nie skupiamy. Wykonujemy swoją robotę - idziemy razem na trening, potem wracamy. Wiemy, że bez tego nie można osiągać sukcesów - podsumowują.

Tak dobrze jeszcze nie było

A ten rok był pełen znakomitych osiągnięć. Zawodniczki AZS TPS UMCS Lublin zdobyły pierwszy medal w historii polskiej żeńskiej siatkówki plażowej. W Mistrzostwach Europy w Klagenfurcie szły jak burza. Przegrały tylko jedno spotkanie - w półfinale. - Na tym turnieju jest duża presja. Sportowcy najbardziej lubią wyjść na boisko i grać, a na takim turnieju trzeba mnóstwo czasu czekać na swoje spotkanie - mówią i dodają: - To był nasz zdecydowanie najlepszy rok w seniorskiej karierze. Ale nie ma nic za darmo, był też zarazem najcięższy pod względem wykonanej pracy. Jeszcze nigdy tak nie zasuwałyśmy jak w tym roku - zdradzają sekret swojego wyniku.

Równie ważnym sukcesem było też pierwsze podium w zawodach Grand Slam w Olsztynie. - Trochę się nad tym zastanawiałyśmy, co jest ważniejsze. Jednak chyba ME, bo to impreza rozgrywana raz w roku. Grand Slamy mamy niemal co tydzień i choć czasami są lepiej obsadzone, bo są zawodniczki z innych kontynentów, to bardziej prestiżowe są ME - tłumaczy Kołosińska. W tym roku były jeszcze jedne prestiżowe zawody Mistrzostwa Polski. Duet Kołosińska-Brzostek już na starcie jest na przegranej pozycji. Wszyscy oczekują od nich wygrywania bez straty seta. - A przecież to nie jest łatwe. Dziewczyny się na nas bardzo mocno nastawiają. Cieszą się z każdego punktu. Nie ma się co dziwić, w końcu od czterech lat przywozimy złoto z MP, ale jeszcze trochę zamierzamy powygrywać - mówi Kinga. - Jeszcze co najmniej cztery lata - wtrąca Monika.

Jednak nie cały sezon usłany był różami. Co prawda przed Mistrzostwami Świata w Holandii Jacek Rutkowski, trener AZS TPS UMCS, przestrzegał, że Kinga boryka się z kontuzją pleców i przygotowania do najważniejszej imprezy w sezonie były przez to zakłócone, ale dziewczyny wymagały od siebie więcej. Po występie w fazie grupowej oficjalna strona mistrzostw była zachwycona formą Polek. "Nikt nie chce z nimi grać" - czytaliśmy. Niestety sposób na Kingę Kołosińską i Monikę Brzostek w 1/32 finału Mistrzostw Świata znalazła amerykańska para Lauren Fendrick - Brooke Sweat. - Tak naprawdę to wcześniejsza kontuzja Kini nam nie przeszkodziła. To ja zawaliłam ten mecz. Przegraliśmy z parą, z którą później dwa razy wygraliśmy. W grupie było świetnie, a potem jeden mecz nam nie wyszedł. Szkoda, bo w szesnastce powinnyśmy być - mówi Brzostek.

Im bliżej Rio, tym dalej do domu

To co najważniejsze jednak dopiero przed dziewczynami. Przyszłoroczne igrzyska olimpijskie. Kołosińska i Brzostek są bardzo blisko nominacji olimpijskiej. Na razie w rankingu zajmują dziewiąte miejsce, a na igrzyska pojedzie 16 par. - Nie bukujemy jeszcze biletów do Brazylii. Niektóre pary będą nas goniły jeszcze w tym roku na turniejach Open. My tam nie gramy. Zrezygnowałyśmy, mimo że teoretycznie będzie tam łatwiej o punkty. Czujemy jednak, że potrzebujemy przerwy - podkreślają.

W takim przypadku bardzo ważna będzie pierwsza część sezonu i pierwszych kilka turniejów Grand Slam. Tam dziewczyny muszą zaprezentować się na tyle dobrze, żeby nie było już wątpliwości, że zasługują na wyjazd do Rio. - Chociaż jesteśmy blisko wyjazdu do Rio, to chyba w to uwierzymy dopiero, jak złożymy olimpijską przysięgę. Wcześniej trzeba jednak wszystko udowodnić na boisku - podkreślają.

Dlatego po tym sezonie przerwa będzie bardzo krótka. Tydzień wolnego po sezonie, potem obóz regeneracyjny. Nieco więcej luzu w październiku, a już od listopada pierwsze poważne treningi. - W tym roku jeszcze na tydzień wyjdziemy na piasek pod halą w Olsztynie. Od nowego roku przygotowujemy się tylko na piasku, a to oznaczać będzie przebywanie niemal non stop poza domem. W okresie przygotowawczym trenujemy dwa razy dziennie po dwie godziny. Jeden dzień w tygodniu wolny, a im bliżej sezonu, tym treningów mniej - opowiadają.

"Z babami to się nie da"

Od trzech lat ich głównym trenerem jest Łukasz Fijałek (brat Grzegorza - również siatkarza plażowego). - My mamy z trenerem zdecydowanie gorzej niż on z nami. Przecież to on nam daje nam w kość na treningu - przekonują, ale po chwili dodają: - No dobra, czasami się skarży i mówi, że z babami to się nie da, bo nawet jak druga wie, że ta pierwsza nie ma racji, to i tak wzajemnie się bronimy i on stoi na przegranej pozycji - śmieją się. Fijałek czasami jest zły na dziewczyny, że te nie potrafią na siebie krzyknąć w czasie meczu. - Oj, czasami się zdarza. Szczególnie ja jestem bardziej nerwowa. Jednak rzeczywiście z reguły jest tak, że jak którejś coś nie wyjdzie, to zaczynamy się przepraszać i mówimy: "moja wina, moja wina" i przytulamy się, jakby nic się nie stało - opisuje Kołosińska.

Początki ich karier wyglądały podobnie. Kinga, która pochodzi z Lublina, zaczęła w czwartej klasie od siatkówki w hali. W plażówkę grała tylko w wakacje. Potem przyszły pierwsze turnieje nad morzem i została wypatrzona przez trenerów kadry młodzieżowej. W klasie maturalnej zdecydowała się wyjechać do Łodzi, by w tamtejszym SMS skupić się już tylko na graniu na piasku. Monika jest z Rybnika. Przygodę z siatkówką zaczęła później, bo dopiero w gimnazjum. A potem było już identycznie. Wyjazdy nad morze i decyzja przed maturą, żeby wyjechać do Łodzi. Od tego sezonu Monika dołączyła do Kingi i reprezentuje nie tylko Polskę, ale też AZS UMCS TPS Lublin.

Pierwszy wspólny turniej rozegrały w 2009 roku. Były to mistrzostwa świata juniorek w Blackpool, który od razu zwiastował wielką przyszłość pary. Dziewczyny odprawiły z kwitkiem wszystkie rywalki i wygrały turniej. Później jeszcze przez rok grały z innymi partnerkami, by definitywnie do siebie wrócić w 2011 roku. - Te wszystkie lata wiele nas nauczyły. Trzeba dorosnąć do pewnego poziomu. Kosztuje to wiele pracy i złości na treningach, ale teraz wiemy, że możemy grać na najwyższym poziomie - mówi Brzostek, a jej partnerka dodaje: - Trzeba być upartym ciężko pracować, nie patrzeć na kolegów, którym się nie chce. Myśleć o sobie w i końcu praca przynosi efekty.

Perfekcjonistki robią swoje

Cel na Rio? - Jak już się tam dostaniemy - starają się nie zapeszyć - to wiemy, że możemy wygrać z każdym. Teoretycznie jest kilka silniejszych par od nas, ale my przed meczem nie patrzymy na rankingi, tylko wychodzimy robić swoje. Jest pięć par, których nigdy nie pokonałyśmy. W Rio będzie idealny czas, żeby utrzeć im nosa - zgodnie zapewniają.

Dziewczyny nie lubią jednej rzeczy w swojej dyscyplinie. - Nigdy nie gramy ze znajomymi w wolnym czasie. Nie mamy z tego przyjemności. Amatorów bawi to, że np. rzucą się na piasek. My jesteśmy perfekcjonistkami. Od razu byśmy mówiły, że trzeba odbić tak i tak, albo ustawić się w tym miejscu. Nikt by też nie czekał na to, aż zrobiłybyśmy profesjonalną rozgrzewkę, a bez niej chyba byśmy się połamały. Budziłoby to irytację zarówno naszą, jak i znajomych. Dlatego odpuszczamy.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU



* Kinga Kołosińska ur. 2 czerwca 1990 roku. Zawodniczka AZS UMCS TPS Lublin. Ma 179 cm wzrostu i waży 67 kg. Złota medalistka mistrzostw świata juniorek (z Moniką Brzostek - 2009), srebrna medalistka mistrzostw Europy do lat 20 (z Beatą Gałek - 2009) i do lat 23 (z Brzostek - 2011), brązowa medalistka mistrzostw Europy seniorek (z Brzostek - 2015), brązowa medalistka Pucharu Świata (z Brzostek - 2015). Wielokrotna mistrzyni Polski.

*Monika Brzostek ur. 28 lipca 1989 roku. Zawodniczka AZS UMCS TPS Lublin. Ma 173 cm wzrostu i waży 64 kg. Brązowa medalista mistrzostw świata juniorek (z Karoliną Sowałą - 2008), złota medalistka mistrzostw świata juniorek (z Kingą Kołosińską - 2009), srebrna medalistka mistrzostw Europy do lat 23 (z Kołosińską - 2011), brązowa medalistka mistrzostw Europy seniorek (z Kołosińską - 2015), brązowa medalistka Pucharu Świata (z Kołosińską - 2015). Wielokrotna mistrzyni Polski.