Sport.pl

Na razie zgodnie z planem. Azoty pokonały Śląsk

Po dwóch kolejkach rozgrywek PGNiG Superligi piłkarze ręczni puławskich Azotów są niepokonani. W środę brązowi medaliści mistrzostw Polski nie dali najmniejszych szans Śląskowi Wrocław.
Mecz rozpoczął się z blisko półgodzinnym opóźnieniem, gdyż drużyna gości nie dojechała na czas. Oba zespoły przystąpiły do tego spotkania w zupełnie odmiennych nastrojach. Gospodarze byli podbudowani zwycięstwem w inauguracyjnym meczu z groźnym Górnikiem Zabrze. Puławianie pokonali Ślązaków bez najmniejszych problemów różnicą dziesięciu bramek (38:28). Natomiast wrocławianie przegrali swój pierwszy mecz - i to na własnym parkiecie z beniaminkiem KPR Legionowo 28:32. Na domiar złego Śląsk ma bardzo poważne problemy kadrowe. To sprawiło, że w Puławach drużyna trenera Piotra Przybeckiego wystąpiła w zaledwie dziewięcioosobowym składzie i tylko z jednym bramkarzem - Krzysztofem Szczeciną. W tej sytuacji zdecydowanym faworytem były Azoty.

Pierwsi jednak bramkę zdobyli goście - po trafieniu Jakuba Łucaka. Było to jednak ostatnie prowadzenie wrocławian w tej potyczce. Po dziesięciu minutach gry i golu Roberta Orzechowskiego zespół puławski wygrywał 5:2. Trzeba jednak przyznać, że zawodnicy Śląska grali bardzo ambitnie i przez cały czas dążyli do zniwelowania strat. Po trafieniu Michała Adamuszka przewaga Azotów stopniała do jednego gola (5:4). Potem gospodarze znowu nieco odskoczyli, ale cały czas utrzymywał się dystans nie większy niż dwie bramki. W tym okresie nie najlepiej spisywał się czołowy snajper Azotów Nikola Prce, który kilka razy źle podał, a także niecelnie rzucał. W pewnym momencie jednak w drużynie Śląska coś się zacięło i przez siedem minut goście nie zdobyli ani jednej bramki, natomiast puławianie zaczęli powoli zwiększać przewagę i po pierwszej połowie wygrywali 15:9.

W drugiej części spotkania niewiele się zmieniło. Nadal na parkiecie dominowali gospodarze, którzy po indywidualnej akcji Michała Kubisztala prowadzili już 19:11. Zespół znad Odry jednak się nie poddawał i próbował zmniejszać przewagę, co drużynie z Wrocławia zresztą się udało. Dystans mógł być jeszcze mniejszy, gdyby nie znakomita postawa obu bramkarzy Azotów - Wadima Bogdanova i Krzysztofa Zapory. Ostatecznie drużyna trenera Ryszarda Skutnika wygrała 26:20.

Już w sobotę puławianie staną przed kolejnym wyzwaniem - w Płocku zmierzą się z wicemistrzem Polski Orlenem Wisłą.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU



Azoty Puławy 26 (15)

Śląsk Wrocław 20 (9)

Azoty: Bogdanov, Zapora - Orzechowski 5, Krajewski 4, Masłowski 4, Prce 4, Sobol 4, Kuchczyński 2, Petrovsky 2, Kubisztal 1, Antolak, Grzelak, Kowalczyk, Mielczarski, Skrabania, Przybylski. Śląsk: Szczecina - Żabić 5, Adamuszek 4, Golubović 3, Łucak 3, Białaszek 2, Andreou 1, Koprowski 1, Witkowski 1. Kary: Azoty - 8 min, Śląsk - 6 min.

Sędziowali: Jacek Moskalczyk (Żarówka) i Marcin Pazdro (Mielec).

Widzów: 700.