Włodek: Problemy zostawiamy z tyłu głowy. Cel? Złoto

Już w sobotę na ligowe parkiety wracają 18-krotne mistrzynie Polski. MKS Selgros rywalizację ligową rozpoczną w Hali Globus meczem ze Startem Elbląg. - Szczyt formy szykujemy na październik, więc ten początek ligi pewnie będzie dla nas trudny - przewiduje Sabina Włodek, trenerka MKS.
Michał Jackowski: W tym roku ze względu na oszczędności i trudną sytuację finansową klubu nie pojechałyście na zgrupowanie, jak to wpłynęło na przygotowanie zespołu do rozgrywek?

Sabina Włodek: - Zdajemy sobie sprawę z sytuacji finansowej klubu. Wiemy, że każda złotówka się liczy. Musimy podchodzić do tego z pokorą i zostawić z tyłu głowy. W warunkach jakie mieliśmy uważam, że wypełniliśmy założenia, które przed sobą stawialiśmy. Choć na pewno na obozie jest o wszystko łatwiej. Dziewczyny mogą się skupić tylko na treningu, a nie na gotowaniu czy sprzątaniu.

Nie wyjechałyście także na silnie obsadzony turniej w Oldenburgu.

- Jestem zwolenniczką gry z mocnymi ekipami i pewnie tego trochę zabrakło. Jednak z drugiej strony turniej w Elblągu był mocniej obsadzony niż w zeszłym roku. Grała tam cała polska czołówka poza Zagłębiem Lublin i Pogonią Szczecin. Była też bardzo ciekawa reprezentacja Chin, która grała bardzo szybką piłkę.

Zmian w kadrze nie było wiele, więc samo przygotowanie nowych zagrywek czy taktyki nie powinno przysparzać problemów.

- Z jednej strony tak, ale z drugiej pamiętajmy, że odeszła od nas Dorota Małek. To był mózg naszej drużyny. Bardzo ciężko jest zastąpić liderkę ekipy w ataku i zapełnić dziurę na środku obrony. To wszystko wymaga czasu i choć bardzo wiele udało już się zrobić, nadal musimy pracować nad poprawą wielu elementów gry.

W miejsce Doroty Małek sprowadzono Iwonę Niedźwiedź. Będzie godną następczynią?

- Na pewno Iwona jest bardzo doświadczoną zawodniczka. Nikt nie może mieć wątpliwości co do jej umiejętności. Jest takim typem piłkarki, że bardzo szybko wkomponowała się w zespół i z treningu na trening jest coraz lepiej.

W przypadku 18-krotnych mistrzyń Polski ciężko jest się w ogóle pytać o cel na ten sezon ligowy

- Tradycyjnie będzie nam ciężko, bo obowiązuje słynna zasada bij mistrza. Nawet teoretycznie dużo słabsze przeciwniczki na mecze z nami mobilizują się podwójnie i wchodzą na swoje wyżyny. My jednak zawsze gramy o zwycięstwo i złoto. Nawet w chwilach słabości, gdy gramy słabiej. W sezonie nie da się utrzymać dyspozycji cały czas na równie wysokim poziomie. Czasami to frustruje kibiców, którzy chcą zawsze wygrywać. Liczymy jednak na wyrozumiałość. Musimy pamiętać, że drużyna musi być gotowa na grę nie tylko na polskich parkietach, ale też w Lidze Mistrzyń. Szczyt formy szykujemy na październik, więc ten początek ligi pewnie będzie dla nas trudny. Na koniec sezonu wszystko nam się jednak zawsze spinało w całość.

W poprzednim sezonie niewiele zabrakło, żeby wyjść z grupy w Lidze Mistrzów. W tym sezonie chcecie zrobić ten jeden krok więcej?

- Na pewno trafiliśmy do zdecydowanie trudniejszej grupy niż rok temu. Buducnost Podgorica to obrończynie trofeum. Na pewno będą chciały włączyć się do rywalizacji o trofeum i w tym roku. CSM Bukareszt po wygraniu mistrzostwa Rumunii z HCM Baia Mare [w poprzednim sezonie MKS przegrał z nimi dwukrotnie - red.] jeszcze bardziej się wzmocnił. Mają kilka Brazylijek i innych zawodniczek o uznanych nazwiskach. Na pewno będą celowały w Final Four. Głównie walka o awans będzie toczyła się między nami i IK Savehof ze Szwecji. Doszło tam do rewolucji kadrowej, ale jeszcze nie mieliśmy okazji podejrzeć tego zespołu.

Pierwszy mecz ligowy już w sobotę ze Startem Elbląg. W okresie przygotowawczym zagraliście sparing pomiędzy sobą i wygraliście tylko jedną bramką.

- Był to zdecydowanie najgorszy mecz w naszym wykonaniu. Popełnialiśmy mnóstwo błędów. A trzeba też pamiętać, że u przeciwniczek nie zagrała Ewa Andrzejewska, która przed tym sezonem przyszła z Vistuli Gdynia. W lidze z nami już pewnie zagra. Musimy bardzo uważać, żeby nie stracić punktów na początku sezonu i dobrze zacząć ligę. Do dyspozycji mam wszystkie zawodniczki poza Honoratą Syncerz i Kristiną Repelewską, które leczą urazy.

*Sabina Włodek, jako zawodniczka wywalczyła 15 złotych medali mistrzostw Polski. Już jako trenerka dołożyła kolejne dwa złote krążki. Lubelski zespół samodzielnie prowadzi od października 2013 r. Wcześniej była asystentką Edwarda Jankowskiego. Wielokrotna reprezentantka Polski.