W koszykówce więcej naszych. Powrót do lat świetności

Krótka piłka. Felieton Wiesława Pawłata
Koszykarki i koszykarze odpoczywają, ale klubowi działacze nie próżnują. Pracowicie kompletują składy przed kolejnym sezonem. Lublin, który powoli wraca do dawnej potęgi, ma w ekstraklasie dwa zespoły - żeńską Pszczółkę AZS UMCS i męski Start. Tak, tak - panowie wrócili do tradycyjnej nazwy, bo zakończyła się umowa z Wikaną i firma przestała już być sponsorem tytularnym. Drużyna akademicka ma już zespół praktycznie skompletowany. Można powiedzieć, że nad Bystrzycą powstał mały dream team, gdyż jest w nim kilka reprezentantek kraju, a i Amerykanki są bardzo mocne, bo wcześniej należały w swoich zespołach - występujących zarówno w polskiej, jak i ligach zagranicznych - do czołowych zawodniczek. Mam nadzieję, że nie będzie w tym barszczu za dużo grzybów i uda się to jakoś sensownie poskładać, a wynik przyjdzie na miarę oczekiwań zarówno działaczy, jak i kibiców. Cieszy też fakt, że w kadrze zespołu znalazły się młode wychowanki lubelskiego klubu - wprawdzie w zdecydowanej mniejszości, ale zawsze.

Natomiast inaczej jest w Starcie. Tam lublinian jest znacznie więcej. Wszystko wskazuje na to, że w drużynie zagra co najmniej pięciu graczy wychowanych na lubelskich parkietach. Mnie się marzy jeszcze szósty, a mam tu na myśli grającego w zespole wicemistrza Polski Turowa Zgorzelec Jakuba Karolaka. Nie wiem tylko, czy ten utalentowany zawodnik dałby się skusić do powrotu. Myślę, że warto spróbować. Oczywiście nie należy się spodziewać, że ta piątka będzie odgrywała w drużynie czołowe role, ale z drugiej strony jeszcze nikt siedząc na trybunach grać się nie nauczył, więc liczę na to, że jak już znaleźli się w kadrze, to dostaną swoją szansę. A tak gwoli przypomnienia, to Lublin był niegdyś kopalnią koszykarskich talentów. Swego czasu mieliśmy trzy zespoły męskie występujące w najwyższej klasie rozrywek - Start, Lubliniankę i AZS. Panie też nie chciały zostać w tyle i w elicie polskiego basketu grały drużyny AZS i Startu. Stąd wywodzi się wielu znakomitych koszykarzy - jak na przykład Andrzej Kasprzak czy Waldemar Kozak, którzy grali na igrzyskach olimpijskich. W reprezentacji Polski występowali także m.in. Władysław Brzozowski, Jerzy Plebanek, Ireneusz Mulak, a ostatnim Mohikaninem był Michał Ignerski. Również kobiety zapisały piękną kartę. Nasz kraj reprezentowały takie koszykarki, jak Anna Czopek, Iwona Godula czy Dorota Poźniak. Sukcesy na krajowych parkietach odnosili także lubelscy juniorzy. Mistrzami Polski w tej kategorii były wszystkie wcześniej wymienione męskie kluby. Co ciekawe, te zespoły oparte w głównej mierze na wychowankach z powodzeniem walczyły później w I lidze, czyli dzisiejszej ekstraklasie. Zdaję sobie sprawę, że te czasy już nie wrócą. Wszystko wokół nas się zmienia, więc sport także, szczególnie że tę dziedzinę też dotknęła komercjalizacja, co sprawia, że nie ma czasu na eksperymenty, bo wszyscy ze sponsorami na czele oczekują jak najszybszych rezultatów. Niemniej jednak młodzież szkolić trzeba, bo przecież na parkietach ekstraklasy musi przebywać jednocześnie minimum dwóch Polaków, a swoje potrzeby ma także reprezentacja kraju, choć i do niej wdzierają się gracze naturalizowani.



DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU