Ekstraliga się oddala. Porażka Budowlanych ze Skrą

Nieudanie rozpoczęli decydującą batalię o awans do ekstraligi rugbyści Budowlanych. W pierwszym spotkaniu finału lublinianie ulegli u siebie stołecznej Skrze. - Przegraliśmy, to fakt, ale nie poddajemy się - zapewnia trener Sebastian Berestek. - Za tydzień rewanż w Warszawie i wierzę, że to my wejdziemy do elity.
Rzeczywiście, w tej rywalizacji wszystko może się jeszcze zdarzyć. Siły tych wielce zasłużonych dla polskiego rugby klubów są wyrównane. Tak się złożyło, że oba teraz występują w I lidze i tylko jeden z nich może wspiąć się o szczebel wyżej. W rundzie zasadniczej obie drużyny zgromadziły po tyle samo punktów - w stolicy lepsza była Skra, a w Lublinie Budowlani. To się już jednak nie liczy, bo o awansie decydują dwa spotkania finałowe.

Pierwsze z nich, rozegrane na bocznym boisku Areny Lublin, nie zaczęło się dla gospodarzy szczęśliwie. Jeszcze dobrze kibice nie zajęli miejsc na trybunach, a już Marcin Maciejewski położył piłkę na polu punktowym Budowlanych. Po kwadransie gry było już 0:12. Skra po prostu grała lepiej, bardziej dynamicznie i składnie. Lublinianie natomiast popełniali wiele prostych błędów, kiepsko grali auty. - Widać, że dyspozycja naszych jest marna, to jeden z ich gorszych meczów - zżymał się Jacek Zalejarz, prezes Budowlanych. Zawodnicy jakby słyszeli słowa szefa klubu, bo zaczęli spisywać się lepiej i w 39. minucie Krzysztof Szczepański popisał się przyłożeniem. Niestety, riposta gości była natychmiastowa i do przerwy lublinianie przegrywali 5:17. - Wszystko jeszcze jest otwarte, to da się wygrać - twierdził z przekonaniem wiceprezes gospodarzy Piotr Choduń.

Niestety, tuż po przerwie Kamil Matysiak - po pięknej akcji indywidualnej - zdobył kolejne pięć punktów dla Skry, a skutecznie podwyższył Łukasz Ślusarczyk i zespół ze stolicy prowadził 24:5. W tym okresie francuski arbiter Francois Girout zaordynował serię wykluczeń, najpierw plac gry na dziesięć minut opuścił Mariusz Zając, po chwili ten sam los spotkał jednego z warszawian i siły się wyrównały, a potem ukarany został jeszcze jeden gracz gości i Budowlani grali w przewadze. Wykorzystał to skrzętnie Krzysztof Szczepański i uzyskał pięć punktów, a kolejne dwa z podwyższenia Piotr Skałecki i na tablicy wyników widniał rezultat 12:24. Niestety, po chwili niecelne rozegranie lublinian wykorzystali goście i znowu odskoczyli o kolejne siedem punktów.

Trzeba powiedzieć, że obu zespołom nie ułatwiał zadania lejący się z nieba żar i dość mocny wiatr. Mimo to gospodarze z upływem czasu zaczęli grać znacznie lepiej i przeprowadzili kilka świetnych ataków. Dwa z nich zakończyły się powodzeniem. Przyłożyli Michał Majcher i Stanisław Powała-Niedźwiecki, ten drugi po kapitalnej akcji zainaugurowanej przed Grzegorza Szczepańskiego, a podwyższył Skałecki. Otucha znowu wstąpiła w serca kibiców, bo przewaga drużyny stołecznej stopniała do siedmiu punktów (31:24). Ostatnie jednak słowo w tym spotkaniu należało do Skry, która tuż przed końcem tej potyczki ustaliła wynik na 36:24.

- Warszawianie wyszli do tego meczu bardziej skoncentrowani i chyba pod mniejszą presją. Wykorzystali nasze trzy błędy, które niewątpliwie miały wpływ na dalszy przebieg spotkania. W drugiej połowie znaleźliśmy receptę na Skrę, ale też nie ustrzegliśmy się błędów i zamiast rywali dojść, to oni nam odskoczyli. Wiemy jednak, jak trzeba z nimi grać. My mamy mocny atak, oni są silni w molu. W Warszawie nie będziemy mieli nic do stracenia i absolutnie nie uważam, że stoimy na przegranej pozycji. Niemniej jednak w Lublinie Skra wygrała zasłużenie - podsumował reprezentant Polski i gracz Budowlanych Stanisław Powała-Niedźwiecki.

Spotkanie rewanżowe zostanie rozegrane 13 czerwca w Warszawie.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU



Budowlani Lublin 24 (5)

Skra Warszawa 36 (17)

Skład Budowlanych: Konrad Zając, Bobruk, Majcher 5, Kelberaschvili, Wojciech Król, Wiecaszek, Wiśniewski, Powała-Niedźwiecki 5, Lubisz, Skałecki 4, Mariusz Zając, Bartłomiej Zając, Grzegorz Szczepański, Pietrkiewicz, Krzysztof Szczepański 10 oraz Banaszek, Ziemak, Marcin Mazur, Rachwał, Filipczak.

Punkty Skry: Maciejewski 15, Łukasz Król 10, Ślusarczyk 6, Matysiak 5.