Sport.pl

Montex znowu złoty! Lublin&Puławy w srebrze

Świetna passa piłki ręcznej na Lubelszczyźnie trwa. Od złotych medalistek mistrzostw Polski - kobiet MKS Selgros i trzecich w kraju szczypiornistów Azotów nie chcieli być gorsi ich trochę starsi koleżanki i koledzy. Wypadli nawet lepiej, bo w IV Mistrzostwach Polski Masters panie wywalczyły złoto, a panowie w kat. 45+ srebro.
Przez dwa dni na lubelskich parkietach trwała niezwykle zażarta walka. W sobotę rywalizacja odbywała się w czterech halach, a jej stawką był udział w potyczkach o medale, które następnego dnia zostały rozegrane w hali Globus. Przez boiska przewinęło się prawie 500 zawodników i zawodniczek, którzy rywalizowali w trzech kategoriach - panowie: 35+ i 45+ oraz panie (33+). Wśród uczestników było wiele znaczących niegdyś postaci w polskim handballu, takich jak: Monika Marzec, Małgorzata Majerek, Izabela Puchacz, Sabina Włodek, Beata Aleksandrowicz czy Grzegorz Gowin, Piotr Obrusiewcz, Piotr Prószyński. Nastroje po pierwszym dniu były znakomite. Duet trenerski ekipy lubelsko-puławskiej, która awansowała do finału: Zygmunt Dobrzyński i Edward Jankowski przy całkowitym poparciu zawodników stwierdził z humorem, że ich zespół już osiągnął największy sukces w historii piłki ręcznej na Lubelszczyźnie, bo Azoty wywalczyły tylko brąz, a oni mają co najmniej srebro.

Mistrzynie nie zawodzą

Wielką niewiadomą była postawa pań występujących pod szyldem wielokrotnego mistrza Polski, historycznego już dziś Monteksu. Wprawdzie uchodziły za faworytki, ale jak same stwierdziły, brakowało im treningu. Poradziły sobie jednak znakomicie i po zaciętej walce pokonały w finale obrończynie tytułu z ubiegłego roku KPR Jelenia Góra 15:12. - Mecz o złoto był ciężki, bo grałyśmy z drużyną, której zawodniczki niedawno pokończyły kariery - stwierdziła Monika Marzec z Monteksu. - U nas to wszystko toczyło się spontanicznie, więc tym bardziej się cieszymy. Zgłosił nas do turnieju Maciej Dobrzyński i nie ukrywam, że byłyśmy do tego pomysłu nastawione dość sceptycznie. Bałyśmy się kontuzji, ale to, że spotkamy się z dawnymi koleżankami z boiska jakoś nas przekonało. Przeprowadziłyśmy jeden trening, no i poszło. - Za rok w tym samym składzie zagramy znowu w mistrzostwach - zapowiedziała tuż po finale Izabela Puchacz.

W innych zespołach też zobaczyliśmy byłe zawodniczki lubelskiego klubu - barw Warszawy broniła Ewa Wilczek, a w KPR występowała Inna Krzysztoszek, która po ostatnim meczu powiedziała. - Nie udało nam się obronić tytułu z ubiegłego roku, choć w eliminacjach z Monteksem wygrałyśmy. Gratuluję im finałowego zwycięstwa. To dla nas duża frajda i satysfakcja, że możemy pobiegać i pograć. To nas dodatkowo łączy. Teraz nie mam z piłką ręczną za wiele do czynienia, tyle tylko co na treningach weteranek. Na co dzień pracuję w szkole w Jeleniej Górze i teraz wraz z moimi dziewczętami stanę przed nie lada wyzwaniem, bo po raz pierwszy zagramy w turnieju piłki ręcznej.

Zwycięski zespół wystąpił w składzie: Aneta Wąsik, Marta Daniewska-Zduńczyk, Agnieszka Kańczugowska, Monika Marzec, Sabina Włodek, Izabela Puchacz, Beata Aleksandrowicz, Małgorzata Majerek, Edyta Dobrzyńska.

Mają motywację

Panom z ekipy lubelsko-puławskiej przyszło się zmierzyć w finale z Włókniarzem Pabianice. - Wygramy po karnych - zapowiedział przed meczem trener Zygmunt Dobrzyński. Niestety, tego dnia trafne zwykle przewidywania tego świetnego fachowca się nie sprawdziły. Rywale byli po prostu lepsi i w pełni zasłużenie wygrali 15:8. Wynik mógłby być nawet wyższy, ale na przeszkodzie stanęli bramkarze Maciej Dobrzyński i Andrzej Puchniarski. Ten drugi został nawet MVP tego spotkania. - Była to świetna impreza, nie tylko pod względem sportowym, ale i towarzyskim, bo spotkałem się z wieloma kolegami z Lublina i Puław. Grało nam się bardzo dobrze, ale w meczu o złoto po prostu zabrakło sił. Mam nadzieję, że niebawem znowu spotkam się z kolegami, bo w lipcu przyjeżdżam na urlop do Polski - podsumował Piotr Prószyński, który od lat mieszka w Belgii, gdzie najpierw występował jako zawodnik, a teraz pracuje jako trener.

Drużyna Lublin&Puławy zagrała w następującym zestawieniu: Maciej Dobrzyński, Andrzej Puchniarski, Jacek Byzdra, Krzysztof Włodarczyk, Sławomir Łukasiewicz, Wojciech Bracław, Piotr Prószyński, Mirosław Leń, Arkadiusz Urbaniak, Mirosław Molin, Stanisław Tatra, Artur Goławski, Henryk Kowalewski, Robert Kozak, Wojciech Suwała.

- Jestem bardzo zadowolony z wyniku, bo przecież jako region zdobyliśmy złoto i srebro - mówi Maciej Dobrzyński, prezes firmy Red Star Adventure, współorganizator imprezy i jej czynny uczestnik. - Szczerze mówiąc, nikt się tego nie spodziewał. Jeśli chodzi o występ drużyny męskiej, to mamy teraz motywację, aby za rok powalczyć o tytuł mistrzowski. Przez czas pozostały do następnej imprezy postaramy się "odkurzyć" kilku kolegów, by zagrać w jeszcze mocniejszym składzie.

Natomiast w kategorii panów 35+ najlepsze okazało się Zagłębie Lubin, w szeregach którego wystąpiło dwóch ekspuławian - Grzegorz Gowin i Piotr Obrusiewicz.

- Ta rywalizacja zatacza coraz szersze kręgi. Mamy zapytania od zespołów, czy wychodzimy z tym na Europę. Będziemy się nad tym zastanawiali, bo udział w tych rozgrywkach pół tysiąca zawodniczek i zawodników nie może przejść bez echa - zapowiedział Bogusław Trojan, członek zarządu ZPRP i komisarz ligi.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU