Na odwrót. Sposób Górnika na zachowanie ligowego bytu

Krótka piłka. Felieton Wiesława Pawłata
Zadziwiająca jest postawa piłkarzy Górnika tej wiosny. Nie wiem, czy najtęższe głowy znalazłyby jakiś klucz do rozszyfrowania boiskowych poczynań beniaminka ekstraklasy. Jesienią zespół trenera Jurija Szatałowa uczynił z Łęcznej twierdzę. Nikt na stadionie przy al. Jana Pawła II nie wygrał meczu, a tylko trzem drużynom udało się zremisować. Padła tam nawet stołeczna Legia, której górnicy zaaplikowali trzy gole, tracąc zalewie jednego. Tak więc należałoby wysnuć wniosek, że gra u siebie jest olbrzymim atutem łęcznian, a kibice są ich dwunastym zawodnikiem.

Niestety, mecze wiosenne szybko zweryfikowały tę tezę, bo nie wiadomo, z jakich powodów stadion Górnika stał się bardzo nieprzyjazny dla piłkarzy zielono-czarnych. Kilka razy wzięli na nim w skórę i stało się to, czego nawet najstarsi górale nie pamiętają - mianowicie zespół z Łęcznej więcej punktów zdobył na wyjazdach niż przed własną publicznością. Teraz górnicy toczą heroiczny bój o uratowanie ligowego bytu, ale to nie na własnych śmieciach zdobywają punkty, tylko na boiskach rywali. Dwa ostatnie mecze u siebie Górnik przegrał z kretesem, ale to, co stracił, odrobił w Gliwicach i w Kielcach. Teraz Veljko Nikitović z kolegami grał w Bydgoszczy, gdzie zmierzył się z Zawiszą. Było to bardzo ważne spotkanie dla obu zespołów, być może przełomowe, ale myślę, że to nawet i dobrze, że zagrali nad Brdą. Biorąc pod uwagę rezultaty ostatnich meczów wyjazdowych, liczyłem na to, że łęcznianie nie wrócą z pustymi rękami. I się nie zawiodłem, bo padł remis 1:1.

A z drugiej strony klub z Łęcznej i fani Górnika bronili się jak mogli, aby broń Boże nie zagrać jakiegoś meczu ligowego na Arenie Lublin, ba, kibice protestowali nawet przeciwko sparingom, jakie łęcznianie rozgrywali na stadionie przy ul. Krochmalnej i zagrozili bojkotem klubu. Tradycyjnie już zarząd klubu się ugiął i współpraca na linii Łęczna - Lublin na razie się urwała. Jednym z argumentów było między innymi to, że piłkarze czuliby się na tym pięknym stadionie jak na wyjeździe. Myślę, że to, co się dzieje z Górnikiem wiosną, dowodzi, że rozegranie przez tę drużynę w Lublinie przynajmniej niektórych spotkań mogłoby przynieść łęcznianom więcej pożytku niż szkody.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU